Witam.
Ja taki temat przerabiałem.
Ogrzewałem garaz piecem na trociny, potem na drewno, wegiel i praktycznie na to co sie dobrze pali.
Piecyki robiłem z 80 litrowych zbiorników bojlerów elektrycznych do wody.
W piecu na trociny ścinałem jeden dekiel zbiornika i robiłem dopasowana pokrywę.W dolnej częsci pieca robiłem otwór którym dochodziło powietrze potrzebne do spalania. Trociny ubijałem w blaszanym pojemniku z rurą w środku, którą po ubiciu trocin wyjmowałem.
Wsad ten opierał sie na bolcach przyspawanych na pewnej wysokosci, aby było miejsce na popiół.
Taki nieduży wsadzik palił sie 6 ok godzin , w zależności od trocin.
Piecyk ustawiłem na ścianie naprzeciwko wjazdu. Odprowadzenie spalin było poprzez blaszane rury z rynien dachowych.Rura ta przechodzxiła przez całą długosc garazu i dawała niesamowitą ilosc ciepła.Z garażu wychodziła otworem wykutym w murze w okolicach drzwi garażowych.Zakończona była 1,5 metrowym pionowym odcinkiem zakończonym daszkiem.
Z uwagi na nieszczelnosci rury zrezygnowałem z tego ogrzewania.
Następnie zrobiłem piecyk także ze zbiornika od bojlera, ale na drzewo, wegiel i to co sie dobrze pali.różniło go to tylko,że w części górnej i dolnej zrobiłem otwory z drzwiczkami- na górze do dokładania na ogień, a w dolnej do usuwania popiołu. zamontowałem również ruszt pospawany ze stali zbrojeniowej fi 12mm.
Jak sie dobrze rozpali, to muszę między piecyk a samochód wstawiać ekran z blachy aby nie doszło do jakiego pożaru.
Teraz na razie kombinuje jak wykonać piecyk na zuzyty olej, bo i paliwo tanie i grzanie prawie natychmiastowe.
Pozdrawiam