Robiłem kilka podejrzanych eksperymentów w kierunku pomiaru prądu ładowania akumulatora. Ciężko będzie jednoznacznie określić wartość w km. Przede wszystkim nie napisałeś jaki to akumulator i jaki samochód.
Osobiście uważam (mogę się mylić oczywiście) że instalacja samochodowa (czytaj alternator) traktuje nasz akumulator po macoszemu, bo regulator utrzymuje stałe napięcie w instalacji elektrycznej. Wyobraź sobie sytuację kiedy długo kręcisz aby zapalić. Akumulator mocno się rozładuje, czyli spadnie mu napięcie (np. do 12V). Kiedy silnik zapali napięcie w instalacji będzie wynosić przykładowo 13,8V. Oznacza to że prąd ładowania może wynosić kilkadziesiąt amper (zmierzone w VW Golf). Oczywiście taki prąd będzie płynął do akumulatora przez krótki czas, potem będzie się zmniejszał (po dwóch godzinach jazdy prąd ładowania wynosił u mnie niecały amper - czyli można przyjąć pi razy oko że aku było naładowane - moim błędem było niezmierzenie gęstości elektrolitu).
Do tematu trzeba podejść tak: najpierw aku rozładowujemy (rozruch). "Wielkość" rozładowania to prąd rozrusznika razy czas kręcenia. Potem akumulator jest ładowany z alternatora - też jest to prąd razy czas.
Ponieważ ciężko określić obie wartości prądu, ciężko będzie określić czas (czyli twoje kilometry) potrzebny do naładowania.
Dużo będzie zależeć od tego czy twoje autko pali na „tyk” , czy musisz kręcić minutę.
Na pewno do pełnego naładowania nie wystarczy 5 minut jazdy (5km). Najlepszym rozwiązaniem będą własne doświadczenia. Zapal rano, przejedź 50km, po godzinie zmierz gęstość elektrolitu. Akumulator jest całkowicie naładowany, jeżeli gęstość elektrolitu wynosi 1,270 – 1,280 kg/l. Sorry za przydługie ględzenie ale kciałem sprawę jako tako wyjaśnić.