To rozumiem, że chodzi o to, żeby nie przepuszczając prądu takiego, od którego drucik by się
znacząco nagrzał, sprawdzić że ten drucik tam jest? To widzę kilka sposobów, żeby to zrobić.
1) podłączamy duży opornik szeregowo z wyłącznikiem, który ma włączać prąd dla tego drucika
oporowego - jeśli drucik jest, to napięcie na nim będzie bardzo małe, jak nie ma - napięcie zasilania.
2) na jednym z przewodów umiueszczamy diodę krzemową (i ten jest podłączony na stałe), na drugi, kiedy
wyłącznik nie jest załączony, podajemy napięcie przez duży opór - nawet prąd około mikroampera da na tej
diodzie spadek napięcia parę dziesiątych wolta, można tam podłączyć jakiś wzmacniacz i to napięcie wykryć.
3) jakby układ, który ma włączać prąd przez drucik, robił zwarcie do masy wtedy, gdy go jeszcze nie włącza, to
można włączyć szeregowo diodę, i doprowadzić mały prąd (używając dużego opornika) za diodę tak, by dioda
nie pozwoliła na przepływ prądu przez układ, który ma włączać prąd, a tylko przez drucik - jeśli wtedy za diodą
pojawi się napięcie, to będzie oznaczało, że drucika nie ma, bo zrobiłby zwarcie do masy, i nie byłoby napięcia.
4) jeśli z jakiegoś powodu nie można włączać diody, a w układzie zasilania jest zwarcie, kiedy prąd nie jest
włączony, to można założyć na przewód (tylko jedną żyłę) kółko ferrytowe, nawinąć na nim cewkę (choćby
jeden zwój - czyli przełożyć inny przewód przez to kółko) i zrobić generator LC z tą cewką - to, czy generator
się wzbudzi, będzie zależało od strat w cewce, będą większe, kiedy będzie opornik na końcu - można dobrać
parametry generatora tak, by bez opornika się wzbudzał, a z opornikiem nie.