joseph-auto napisał: Należy potraktować ustrojstwo jak bierny regulator barwy do mikrofonu ( podobne poziomy sygnałów ).
Oczywiście barwy i wzmocnienia.
No nie, to są i inne poziomy i inne (skrajnie inne) impedancje. No i w gitarach i basach się tego z regóły nie robi jako normalne regulatory barwy i wzmocnienia - a jako "płynne" przełączniki pikapów, a co do barwy - też nieco inaczej, bo żródło sygnału ma za wysoką impedancję.
Dzieju, a naprawdę koniecznie musisz ODTWORZYĆ ten układ ??
Bo to była kompletna kicha, co kto kupił ten bas (w ogóle lichy) to pierwsze co robił to właśnie to przerabiał no normalnie działające
nieźle się sprawdzał klasyczny układ jak na obrazku
W starszych modelach potencjometry były 250 kB - te jeśli nie trzeszczą (w co wątpię) to od biedy się nadadzą , w nowszych - o ile pamiętam -100kB - te są z definicji do luftu. Wymienić na 470k - 2,2 M ,
3 sztki log (wg starych oznaczeń - B), a ten na obrazku leżący poziomo - Wykładniczy (C). Taki ciężko kupić, jak nie będzie, zamontować tak jak ten z kondensatorem na dole obrazkja - i wtedy wszystkie cztery POT-y identyczne.
Aha, pikapy tam były też g... warte, dość łatwo można je podrasować.
Jak odręcisz te 2 śróbki co są na końcu pikapa i go trzymają na plastiku, to całość łatwo wylezie. Starczy zdjąć ten błyszczący dekiel z ozdobnym plasticzkiem w dziórze. Cewka z magnesem wsadzona jest w taką "rynnę" z blachy z uchami na śróbki. Ta rynna jest magnetyczna- magnes się "lepi" do niej.
Składali te pikapy na 2 sposoby (zależy jaką miał fantazję składajęcy):
Po zdjęciu dekla zobaczysz:
1 plastikowy karkas, z 2-ma okręgłymi dziórkami - to znaczy, że magnes jest pod spodem, "przylepiony" magnetycznie do rynny, albo:
2 plastikowy karkas z dużą , prostokątną dziórą w środku i w niej magnes sztabkowy - albo magnesy - często "sztabka" była poskładana z kilku małych, prawie sześciennych magnesików, o ile pamiętam - z 7miu.
Wtedy, między spodem magnesu a rynną jest warstwa plastiku - niestety.
Karkas po prost nie ma dzióry (na rdzeń) na wylot, a ma denko.
I te denko trza usunąć - dzióra na magnes ma być na wylot.
To się robi lutownicą , scyzorykiem itd itp. Dość łatwo.
Trzeba to rozebrać - i uważaj - cewka powinna mieć jeden drut ( a łatwo je poobrywać !) - ten masowy - przylutowany do rynny - bo ona powinna być "umasiona", inaczej brumi. Jeśli nie - to na końcu to zrobisz - najlepiej dużą kolbą, bo to jednak kawałek żelastwa, jak się oczysci pilniczkiem - to się da lutować.
Jak dzióra zrobiona, wkładasz cewkę w rynnę , magnes/magnesy w cewkę tak oczywiście, by się "przylepiły" do dna rynny. I wtedy widzisz, że magnes jakby za niski - i to uzupełniasz nabiegunnikami.
To jest to, co w porządnych pikapach widać jako matalowe kropki pod strunami. Ja wkładałem nakrętki M4 albo M5 - co akurat buło pod ręką.
Układasz je tak (4 na pikap) by wylądowały dokładnie pod strunami. "Przykleją" się same do magnesu - ale, żeby jak będziesz latał po scenie nie odpadły albo co, to po ustawieniu trza nakapać kleju - najlepiej 2składnikowy (epoksydowy). Niektórzy zatewali świeczką, ale to potem pękało. Magnes często był zaolejony - oczyścić najpierw jakimś denaturatem czy innym specjałem.
No i jak klej zastgnie poskładać do kupy.
Z takimi nabiegunnikami gra i lepszym brzmieniem i mocniejszy sygnał dawa.