Witam,
prawie rok temu kupiłem telewizor Panasonic TX-29PS12P. Praktycznie od samego początku zauważyłem usterkę w postaci cykającej przetwornicy. Wada stawała się szczególnie wredna w godzinach wieczornych, kiedy nie dało się spokojnie poczytać książki przy wyłączonym (stand by) telewizorze, nie mówiąc już o spaniu w tym samym pomieszczeniu. Zawsze kończyło się to wyłączeniem telewizora "na ostro" głównym wyłącznikiem.
Postanowiłem w końcu oddać telewizor do serwisu (cierpliwość kiedyś się kończy). Zabawa z serwisem zaczęła się na dobre chyba w październiku 2006 r.
Najpierw próbowano zastosować rozwiązanie producenta - zestaw naprawczy w postaci opornika (plus kondensatory). Okazało się, że producent wprowadził już modyfikacjęna płycie głównej
Kolejnym krokiem była wymiana całej płyty głównej. Ostatecznie do wymiany płyty nie doszło, bo okazało się, że "nowa" płyta zamówiona dokłądnie po kineskop przez serwis, całkowicie "pogryzła" się z moim kineskopem - totalnie pojechana geometria (w trybie serwisowym nie dało się ani o milimetr rozciągnąć obrazu - NIC).
Szczęśliwie mamy już luty 2007 r. a ja dalej bez sprawnego telewizora. Stanęło na tym, że telewizor powędrował do serwisu na warsztat. Przy okazji należy wspomnieć, że "nowa" płyta główna również wydawała z siebie wredne cykanie przetwornicy.
Mam pytanie - czy to jest uroda tego modelu (Panasonic TX-29PS12P)? Jest jakieś rozwiązanie? Czy raczej starać się o zwrot kasy (w karcie gwarancyjnej mam wpisane dwie naprawy)? Ewentualnie wnioskować o obniżenie wartości tv?
Z góry dziękuję za rady.
Pozdrawiam
prawie rok temu kupiłem telewizor Panasonic TX-29PS12P. Praktycznie od samego początku zauważyłem usterkę w postaci cykającej przetwornicy. Wada stawała się szczególnie wredna w godzinach wieczornych, kiedy nie dało się spokojnie poczytać książki przy wyłączonym (stand by) telewizorze, nie mówiąc już o spaniu w tym samym pomieszczeniu. Zawsze kończyło się to wyłączeniem telewizora "na ostro" głównym wyłącznikiem.
Postanowiłem w końcu oddać telewizor do serwisu (cierpliwość kiedyś się kończy). Zabawa z serwisem zaczęła się na dobre chyba w październiku 2006 r.
Najpierw próbowano zastosować rozwiązanie producenta - zestaw naprawczy w postaci opornika (plus kondensatory). Okazało się, że producent wprowadził już modyfikacjęna płycie głównej
Kolejnym krokiem była wymiana całej płyty głównej. Ostatecznie do wymiany płyty nie doszło, bo okazało się, że "nowa" płyta zamówiona dokłądnie po kineskop przez serwis, całkowicie "pogryzła" się z moim kineskopem - totalnie pojechana geometria (w trybie serwisowym nie dało się ani o milimetr rozciągnąć obrazu - NIC).
Szczęśliwie mamy już luty 2007 r. a ja dalej bez sprawnego telewizora. Stanęło na tym, że telewizor powędrował do serwisu na warsztat. Przy okazji należy wspomnieć, że "nowa" płyta główna również wydawała z siebie wredne cykanie przetwornicy.
Mam pytanie - czy to jest uroda tego modelu (Panasonic TX-29PS12P)? Jest jakieś rozwiązanie? Czy raczej starać się o zwrot kasy (w karcie gwarancyjnej mam wpisane dwie naprawy)? Ewentualnie wnioskować o obniżenie wartości tv?
Z góry dziękuję za rady.
Pozdrawiam