Cały pomysł abonamentu, realizowany przez KRRiT, jest głupi z definicji - z tego powodu, który zasugerował Stormblast. Bo nawet jeśli mam odbiornik telewizyjny, to wcale nie znaczy, że oglądam na nim akurat TVP. Co, jeśli jestem zainteresowany tylko stacjami prywatnymi? W przypadku radia kontrast jest nawet dużo większy - trzy kanały polskiego radia, w porównaniu z dziesiątkami stacji prywatnych (co prawda radiowa "Trójka" bije na łeb szmatławego RMFa czy Zetkę, ale to odrębna kwestia). Paradoksalność przepisów prowadzi do sytuacji, gdzie musimy płacić nie tylko za to, co robimy, ale i za to, czego nie robimy. Zastanawiam się, co się dzieje w sytuacji, gdzie np. ktoś prowadzi sklep i używa na wystawie 42 calowego telewizora jako monitora, pokazującego ofertę w formie prezentacji. Przecież praktycznie nie ma tak dużych samych monitorów, a płacenie abonamentu za taki użytek telewizora, to absurd.
Co więcej - takie działania są niezgodne z prawem!
Zmuszanie, aby ktoś sam udowadniał, że nie ogląda telewizji, zamiast udowadniania jemu, że ogląda, uderza w przyjętą zasadę domniemania niewinności. Z góry zakłada się popełnianie przestępstwa. Ale jest to nic, w porównaniu z innym istotnym faktem. Choćby nie wiem jakiego idiotę chcieli zrobić z człowieka, w całych relacjach między telewizornią a obywatelem brakuje czynnika wiążącego, mianowicie UMOWY. Z każdą siecią telewizyjną - cyfrówką, kablówką itp, podpisujemy umowę o świadczenie usług, wg której dostawca udostępnia telewizję, a my zobowiązuję się płacić. Ze mną, jako posiadaczem sprawnego, w pełni funkcjonalnego odbiornika telewizyjnego, nikt niczego nie podpisywał. Więc ja się pytam: ZA CO mamy płacić?
Wynika z tego, że nawet gdy posiadamy radio, telewizor i ochoczo odbieramy na nich audycje publiczne, to jak długo nie jesteśmy związani z Telewizją polską żadną umową, tak długo ci naciągacze mogą się ugryźć w dupę.
Przyznam, że jestem ciekaw, czy w hipotetycznej sytuacji, będąc pociągniętym do odpowiedzialności za nie płacenie abonamentu, dało by się wygrać za tym argumentem sprawę w sądzie...
Zakodowanie publicznej telewizji, jakkolwiek pewnie bardziej zyskowne i może trochę bardziej uczciwe, myślę że było by niepraktyczne, ponieważ powinno istnieć jakieś medium ogólnokrajowego przekazu aby było czym przekazywać informacje w sytuacji ewentualnego kryzysu, klęski żywiołowej, lub wojny.
Niestety, KRRiT powinna zdać sobie sprawę z tego, że takie media jak publiczna telewizja i radio, jeśli chcą być publiczne do końca, to muszą zostać darmowe. Oczekiwanie jakichkolwiek opłat abonamentowych w tej sytuacji jest dość niepoważne. A egzekwowanie ich drogą "prawną", to już prawdziwy terror. Mały, polski totalitaryzm...
edycja: literówka.