Witam wszystkich!!!
Wrócił do mnie problem gaśnięcia silnika. Zdarza się to najczęściej na podjazdach (podczas dłuższej jazdy jest OK - nie gaśnie). Poprzednio winowajcą gaśnięcia silnika była rura gumowa łącząca kolektor ssący z filtrem powietrza. Teraz problem wrócił. Rura jest OK. Podczas przekręcenia kluczyka w stacyjce słychać pyknięcie i zapala się pomarańczowy "check". Silnik gaśnie niespodziewanie nawet przy 3000 obrotów. Zauważyłem że później jak przekręcam kluczyk to kontrolka nie zaświeca się od razu tylko coś pyknie kontrolka błyśnie, potem kontrolka gaśnie, znowu pyknięcie i kontrolka zaświeca się drugi raz. A wczoraj po zgaśnięciu silnika nie miała ochoty się zapalić tak jakby nie mogło coś zaskoczyć. Dopiero po odczekaniu ok. 10 sekund kontrolka zaświeciła się na stałe.
Proszę o pomoc w tej łamigłówce
Wrócił do mnie problem gaśnięcia silnika. Zdarza się to najczęściej na podjazdach (podczas dłuższej jazdy jest OK - nie gaśnie). Poprzednio winowajcą gaśnięcia silnika była rura gumowa łącząca kolektor ssący z filtrem powietrza. Teraz problem wrócił. Rura jest OK. Podczas przekręcenia kluczyka w stacyjce słychać pyknięcie i zapala się pomarańczowy "check". Silnik gaśnie niespodziewanie nawet przy 3000 obrotów. Zauważyłem że później jak przekręcam kluczyk to kontrolka nie zaświeca się od razu tylko coś pyknie kontrolka błyśnie, potem kontrolka gaśnie, znowu pyknięcie i kontrolka zaświeca się drugi raz. A wczoraj po zgaśnięciu silnika nie miała ochoty się zapalić tak jakby nie mogło coś zaskoczyć. Dopiero po odczekaniu ok. 10 sekund kontrolka zaświeciła się na stałe.
Proszę o pomoc w tej łamigłówce