Liczbę tranzystorów mocy dobiera się ze względu na warunki w jakich mająpracować a nie ze względu na moc max w karcie katalogowej, chyba że temperatura metalowej wkładki nie przekroczy tej umownej wartości 25 stopni.
Te rezystory w emiterach tranzystorów są dla tego, że nie ma w praktyce nawet dwóch identycznych elementów. Jeden z kilku połączonych równolegle tranzystorów miałby trochę mniejsze napięcie Ube potrzebne do otwarcia, więc przewodziłby większą cześć prądu. Podczas przewodzenia nagrzewałby się oraz pozostałe tranzystory na radiatorze. Jako że przewodzi największy prąd w jego złączu wydziela się najwięcej ciepła i panuje najwyższa temperatura. Dodatkowo przy wzroście temperatury złącza można zaobserwować obniżenie się wymaganego napięcia Ube, więc różnica między tranzystorami będzie rosnąć. Jeden będzie przewodził coraz to większą część prądu obciążenia. Może on wówczas ulec uszkodzeniu - prawdopodobnie nastąpi przerwa lub zwarcie w tranzystorze. Jeśli nastąpi przerwa, to podobna sytuacja przytrafi się następnemu tranzystorowi i tak do wykończenia wszystkich.
Rzecz jasna tylko jak będziesz wyciskał co się z zasilacza przy niskich napięciach wyjściowych - wtedy przecież najwięcej ciepła się wydziela na tranzystorach regulacyjnych. Rezystory dodawane w obwodzie emitera pozwalają dodatkowo rozdzielić prąd obciążenia i wyrównują (niecałkowicie) różnice między poszczególnymi tranzystorami. Jak dobierasz te rezystory, to tak, aby przy pełnym obciazeniu na tranzystor występował na nich spadek ok 0,6V - od otwarcia tranzystora w zabezpieczeniu nadprądowym (przeciwzwarciowym).