Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem zbudowania czegoś na wzór subwoofera, co zapewniłoby odrobinę więcej basu w moim pokoju. Jakiś czas temu wpadły mi w ręce dwa głośniki Aplharda (alpierda jak kto woli
), a kilka dni temu miałem stanowczo za dużo wolnego czasu
... Efektem może godzinnej zabawy jest taki oto cudak:
Głośnik zabudowałem we wnęce (półce?) małego, wąskiego regału ścianki meblowej. Półka i tak była nie funkcjionalna (brak drzwiczek). Płytę meblową o dokładnie tym samym kolorze miałem z odzysku po mniejszej szafeczce na kółkach, która jednak nie przetrwała próby czasu
Rzut do środka:
Jak widać brak tam górnej i jako takiej tylnej ścianki. Zwrotnica już grubo ponad rok leżała na dnie szuflady, w końcu się przydała
Zasilam tego cudaka (bo prawdziwym subwooferem bym tego sam nie nazwał
) klasycznym monoblokiem Eltron 30:
Jak wrażenia? Hmm... Cieżko dokładnie powiedzieć. Z elektroniką analogową, a już tym bardziej akustyką mam bardzo niewiele wspólnego, a to powstało z czystej ciekawości. Nie kosztowało mnie to absolutnie nic (!), głośniki miałem (jeden jeszcze leży, ale ma jakby skrzywiony kosz, kiedyś chyba musiał upaść ze sporej wysokości
), kratkę, płytę, zwrotnicę, 4 wkręty, pracować nad tym pracowałem aż godzinę (moooże...), ale:
1. Alpierda pomimo usilnych starań nie udało mi się doprowadzić do pierdzenia w czasie normalnego słuchania muzyki (a dostawał maksymalną mocą Eltrona i winampem z włączonym equalizerem). Pierdział dopiero przy puszczeniu na niego sygnału o częstotliwości 7Hz i dużej ampitudzie z programu "Frequency Generator". Może za słaby wzmacniacz mam żeby go porządnie "katować".
2. Pomimo że wzmacniacz do najmocniejszych nie należy (szczególnie w porównaniu z nowoczesnymi maszynkami
) to gra bardzo soczyście, choć czasem mam wrażenie że dziwnie usztucznia bas (szczególnie to sie odczuwa słuchając próbek perkusyjnych które powinny brzmieć miękko, a po uszach dostajemy twardymy "tupnięciami").
3. Pomimo że sam nie należę do zwolenników głośników Alpharda to bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jego efektywność: po mniej więcej godzinnym graniu w uszach dzwoni, szuflady w regale wysuwają się pomimo sporego obciążenia, sam regał potrafi odsunąć się od ściany
Kilka razy przyłapałem nawet myszkę na tym, że samowolnie przesuwała się po blacie biurka - łomotu w pokoju jest pod dostatkiem
Bass-reflexa do tej pory nie kupiłem, czasem słychać "brzęczenie" tylnej ścianki regału (płyta pilśniowa, czy jak to tam sie pisze).
Zaznaczam już teraz że jest to konstrukcja całkowicie amatorska, zrobiona przez całkowicie zielonego w tych tematach osobnika, za bezcen (dosłownie
). Powstała z ciekawości i chęci zaspokojenia "małego głodu" na bas
Jednak efekty są na tyle zadowalające, że chyba zainwestuję te pare groszy w płytę (albo poszukam w garażu, kolor już nie jest taki ważny) i dorobię górną i tylną ściane z prawdziwego zdażenia, uszczelnię całość i może nawet wygłuszę.
A na DIY wrzucam to, bo może komuś przyda się patent na umiesczenie głośnika w jakimś meblu
[EDIT]
A kiedy mam ochotę posłuchać lepszej (albo mocniejszej ]:->) muzyki używam tego:
W skrócie (nie pamiętam dokładnych oznaczeń modeli, postaram się puzniej podać): sprzęt dirmy Sony (kolumny, satelity i centralny, amplituner i odtwarzacz DVD) w układzie 5.0 (brak subwoofera, kanał subwoofera miksowany z frontem), amplituner posiada 5 końcówek mocy po 95W każda (według producenta). Pomimo wydawałoby się śmiesznej średnicy wooferów (bodajrze 12cm) niesamowite kopnięcie (dosłownie "wywraca flaki"), krystalicznie czyste granie dzięki cyfrowym wzmacniaczom (a jednocześnie dosyć sztuczne), niesamowite podbicie niskich tonów (ale to chyba wszystkie produkty Sony tak mają), niezła średnica i przytłumiona góra (nie drze się ponad resztę pasma). Sprzęt gra bezawaryjnie juz 3 lata (a zaliczył kilka imprez w czasie których był mocno grzany), kładzie na łopatki wszelakie zintegrowane kina domowe z subwooferami (choć nowym produktom Kody juz pewnie nie dorówna, jednak kupowane było to już te kilka lat temu...). Najlepszy jest amplituner, który jeśli mocniej podkręcić głośność w krótkim czasie może służyć jako kaloryfer (grzeje sie tak, że czasem dotknąć nie można bo parzy...)
Głośnik zabudowałem we wnęce (półce?) małego, wąskiego regału ścianki meblowej. Półka i tak była nie funkcjionalna (brak drzwiczek). Płytę meblową o dokładnie tym samym kolorze miałem z odzysku po mniejszej szafeczce na kółkach, która jednak nie przetrwała próby czasu
Rzut do środka:
Jak widać brak tam górnej i jako takiej tylnej ścianki. Zwrotnica już grubo ponad rok leżała na dnie szuflady, w końcu się przydała
Zasilam tego cudaka (bo prawdziwym subwooferem bym tego sam nie nazwał
Jak wrażenia? Hmm... Cieżko dokładnie powiedzieć. Z elektroniką analogową, a już tym bardziej akustyką mam bardzo niewiele wspólnego, a to powstało z czystej ciekawości. Nie kosztowało mnie to absolutnie nic (!), głośniki miałem (jeden jeszcze leży, ale ma jakby skrzywiony kosz, kiedyś chyba musiał upaść ze sporej wysokości
1. Alpierda pomimo usilnych starań nie udało mi się doprowadzić do pierdzenia w czasie normalnego słuchania muzyki (a dostawał maksymalną mocą Eltrona i winampem z włączonym equalizerem). Pierdział dopiero przy puszczeniu na niego sygnału o częstotliwości 7Hz i dużej ampitudzie z programu "Frequency Generator". Może za słaby wzmacniacz mam żeby go porządnie "katować".
2. Pomimo że wzmacniacz do najmocniejszych nie należy (szczególnie w porównaniu z nowoczesnymi maszynkami
3. Pomimo że sam nie należę do zwolenników głośników Alpharda to bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jego efektywność: po mniej więcej godzinnym graniu w uszach dzwoni, szuflady w regale wysuwają się pomimo sporego obciążenia, sam regał potrafi odsunąć się od ściany
Bass-reflexa do tej pory nie kupiłem, czasem słychać "brzęczenie" tylnej ścianki regału (płyta pilśniowa, czy jak to tam sie pisze).
Zaznaczam już teraz że jest to konstrukcja całkowicie amatorska, zrobiona przez całkowicie zielonego w tych tematach osobnika, za bezcen (dosłownie
A na DIY wrzucam to, bo może komuś przyda się patent na umiesczenie głośnika w jakimś meblu
[EDIT]
A kiedy mam ochotę posłuchać lepszej (albo mocniejszej ]:->) muzyki używam tego:
W skrócie (nie pamiętam dokładnych oznaczeń modeli, postaram się puzniej podać): sprzęt dirmy Sony (kolumny, satelity i centralny, amplituner i odtwarzacz DVD) w układzie 5.0 (brak subwoofera, kanał subwoofera miksowany z frontem), amplituner posiada 5 końcówek mocy po 95W każda (według producenta). Pomimo wydawałoby się śmiesznej średnicy wooferów (bodajrze 12cm) niesamowite kopnięcie (dosłownie "wywraca flaki"), krystalicznie czyste granie dzięki cyfrowym wzmacniaczom (a jednocześnie dosyć sztuczne), niesamowite podbicie niskich tonów (ale to chyba wszystkie produkty Sony tak mają), niezła średnica i przytłumiona góra (nie drze się ponad resztę pasma). Sprzęt gra bezawaryjnie juz 3 lata (a zaliczył kilka imprez w czasie których był mocno grzany), kładzie na łopatki wszelakie zintegrowane kina domowe z subwooferami (choć nowym produktom Kody juz pewnie nie dorówna, jednak kupowane było to już te kilka lat temu...). Najlepszy jest amplituner, który jeśli mocniej podkręcić głośność w krótkim czasie może służyć jako kaloryfer (grzeje sie tak, że czasem dotknąć nie można bo parzy...)