Witam
Zaprojektowalem sobie 8bitowy, rownolegly przetwornik A/C. Opiera sie on na prostych elementach - komparatory (LM319N), dekodera priorytetowego (74LS148B1), negacji (SN74LS04N), rezystorow, diod itd.
Przetwornik dziala, zmienia swoj stan wyjsciowy w zaleznosci od napiecia wejsciowego, ale mam z nim dwa problemy:
1. Problem
Uklad bardzo czesto sie zakleszcza, tzn. jak sie dotyknie palcem, lub kabelkami od miernika, uklad w dowolnym miejscu, np. pinu "masy" lub "wejscia" lub cos innego, to zapalaja sie wszystkie diody LED. Swieca sie zarowno diody na wyjsciu komparatorow jak rowniez diody wskazujace stan wyjsciowy przetwornika. Diody nie swieca sie pelnym swiatlem, tylko tak w 50%. Aby go odwiesic czasami wystarczy ponownie dotknac to samo miejscie lub wejscie przetwornika, albo "mase" ukladu. Czasami nie trzeba nic robic a wszystkie diody sie zaswieca i tak sobie to wisi...
Wyciagajac z podstawek dekoder i bramki negacji, uklad sie podobnie zachowuje, to tak jakby cos z tymi komparatorami bylo nie tak i one tak glupieja. Dziwne jest nawet to, ze jak sie czasami dotknie masy to wszystkie diody zapalaja sie.
Uklad zasilany jest z zasilacza stablizowanego opartego na 7808 i 7805, oczywiscie z kondensatorami...
Cos sie wzbudza i zakleszcza, ale nie mam doswiadczenia z elektronika i ciezko mi jest powiedziec co tutaj moze brakowac, ze uklad tak glupio sie zachowuje.
2. Problem
W ukladzie zastosowalem drabinke rezystorowa, skladajaca sie z 14 rezystorow. Najnizej polozony komparator w ukladzie, ktory porownuje wartosc napiecia wejsciowego, z napieciem (0,36V) z drabinki (ostatni rezystor w szeregu), powoduje, ze dioda swieci nawet wtedy gdy na wejscie nie jest podawane zadne napiecie. Podejrzewam owy komparator, pewnie sobie mysli, ze zerowe napiecie na jego wejsciu (-) jest takie same jak 0,36V na jego wejsciu (+) . Fakt moze sobie tak myslec, bo pobiera on napiecie z najnizej polozonego punktu drabinki rezystorowej, co powoduje, ze jego wejscie (+) i mase dzieli tylko 1 rezystor 1k. Czy mozna jakos ten komparator przekonac, ze brak napiecia wejsciowego, nie znaczy, ze oba napiecia sa takie same. Przeniesienie komparatora o rezystor badz dwa do gory drabinki juz jest OK, ale nie uzyskam takiej rozdzielczosci jakbym chcial :/
Sprostowanie do schematu:
drabinka rezystorowa sklada sie z rezystorow 1k (na schemacie 100ohm)
uklad zasilam napieciami +5V i +8V (na schemacie (+5V i +7V)
dodatkowo na kazde wejscie (+) kazdego z komparatorow dodalem rezystory 4,7k...
Uklad banalny i nie ma zadnego praktycznego zastosowania, ale jego dzialanie jest dla mnie bardzo wazne... W przypadku niejasnosci napisze dodatkowe informacje, ewentualnie moge zamiescic zdjecia ukladu jakby ktos nie mogl sobie tego wyobrazic
Pozdrawiam i dziekuje za kazda wskazowke.
damian
Zaprojektowalem sobie 8bitowy, rownolegly przetwornik A/C. Opiera sie on na prostych elementach - komparatory (LM319N), dekodera priorytetowego (74LS148B1), negacji (SN74LS04N), rezystorow, diod itd.
Przetwornik dziala, zmienia swoj stan wyjsciowy w zaleznosci od napiecia wejsciowego, ale mam z nim dwa problemy:
1. Problem
Uklad bardzo czesto sie zakleszcza, tzn. jak sie dotyknie palcem, lub kabelkami od miernika, uklad w dowolnym miejscu, np. pinu "masy" lub "wejscia" lub cos innego, to zapalaja sie wszystkie diody LED. Swieca sie zarowno diody na wyjsciu komparatorow jak rowniez diody wskazujace stan wyjsciowy przetwornika. Diody nie swieca sie pelnym swiatlem, tylko tak w 50%. Aby go odwiesic czasami wystarczy ponownie dotknac to samo miejscie lub wejscie przetwornika, albo "mase" ukladu. Czasami nie trzeba nic robic a wszystkie diody sie zaswieca i tak sobie to wisi...
Wyciagajac z podstawek dekoder i bramki negacji, uklad sie podobnie zachowuje, to tak jakby cos z tymi komparatorami bylo nie tak i one tak glupieja. Dziwne jest nawet to, ze jak sie czasami dotknie masy to wszystkie diody zapalaja sie.
Uklad zasilany jest z zasilacza stablizowanego opartego na 7808 i 7805, oczywiscie z kondensatorami...
Cos sie wzbudza i zakleszcza, ale nie mam doswiadczenia z elektronika i ciezko mi jest powiedziec co tutaj moze brakowac, ze uklad tak glupio sie zachowuje.
2. Problem
W ukladzie zastosowalem drabinke rezystorowa, skladajaca sie z 14 rezystorow. Najnizej polozony komparator w ukladzie, ktory porownuje wartosc napiecia wejsciowego, z napieciem (0,36V) z drabinki (ostatni rezystor w szeregu), powoduje, ze dioda swieci nawet wtedy gdy na wejscie nie jest podawane zadne napiecie. Podejrzewam owy komparator, pewnie sobie mysli, ze zerowe napiecie na jego wejsciu (-) jest takie same jak 0,36V na jego wejsciu (+) . Fakt moze sobie tak myslec, bo pobiera on napiecie z najnizej polozonego punktu drabinki rezystorowej, co powoduje, ze jego wejscie (+) i mase dzieli tylko 1 rezystor 1k. Czy mozna jakos ten komparator przekonac, ze brak napiecia wejsciowego, nie znaczy, ze oba napiecia sa takie same. Przeniesienie komparatora o rezystor badz dwa do gory drabinki juz jest OK, ale nie uzyskam takiej rozdzielczosci jakbym chcial :/
Sprostowanie do schematu:
drabinka rezystorowa sklada sie z rezystorow 1k (na schemacie 100ohm)
uklad zasilam napieciami +5V i +8V (na schemacie (+5V i +7V)
dodatkowo na kazde wejscie (+) kazdego z komparatorow dodalem rezystory 4,7k...
Uklad banalny i nie ma zadnego praktycznego zastosowania, ale jego dzialanie jest dla mnie bardzo wazne... W przypadku niejasnosci napisze dodatkowe informacje, ewentualnie moge zamiescic zdjecia ukladu jakby ktos nie mogl sobie tego wyobrazic
Pozdrawiam i dziekuje za kazda wskazowke.
damian