Mój stary magnetowid Panasonic F-55 (stereo, 6 głowic) od jakiegoś czasu zaczynał dziwnie buczeć - w stylu nienasmarowanego wiatraka w komputerze. Nie dość, że buczał, to w czasie tego buczenia obraz miał zakłócenia obrazu. Po zdjęciu obudowy "wyczaiłem" że buczenie dochodzi z bebna głowicy, a ściślej spod tego dekielka mocowanego 3 śrubkami typu torx (na fotce widać go zakreślonego w kółku i wskazanego tą większą strzałką). Więc pomyślałem (zgodnie z prawdą) że pewnie wyschło mu smarowanie i stąd tak buczy. Odkręciłem więc najpierw ten "pałąk" pokazywany mniejszą strzałką, a następnie ten nieszczęsny "dekielek". Po jego odkręceniu bęben głowicy jakby "osiadł" i przestał się kręcić. Z tym wyschnieciem smarowania miałem rację - jest tam takie jakby łożysko ślizgowe na którym były ślady smaru z przeszłości. Wpuszczenie małej kropli smaru teflonowego załatwiło sprawe buczenia, ale niestety gdy przykręciłem wszystko spowrotem, okazało się że teraz brak obrazu, i gorszy dźwięk. Jest straszny śnieg i czasami zza niego widać jakieś kontury tego, co jest na kasecie. Co z tym można zrobić? Wiem, że samodzielne ustawianie głowic w magnetowidzie stereo graniczy z cudem, ale ja głowic nie tykałem, jedynie sam bęben, i nie został on zdjęty! Zdemontowałem tylko ten nieszczęsny "dekielek" i po jego założeniu (prób było już dość sporo) ciagle "śnieżyca".
Głowice czysciłem, więc to nie kwestia upaprania ich przy de/montażu
Głowice czysciłem, więc to nie kwestia upaprania ich przy de/montażu