Witam
Jestem nowy na forum, wiec nie bardzo łapię się w tym potężnym gąszczu informacji. Korzystając z opcji szukaj nie znalazlem odpowiedzi wiec postanowilem napisac tego posta. Mam nadzieje ze w dobrym temacie
No wiec sprawa wygląda tak.
Postanowilem zrobic sobie kompresor z agregatu od lodowki.
Jakas tam lodowa byla w piwnicy wiec wyrwalem z niej agregacik i pilnujac zeby sie olej nie wylal przytargalem do domu.
Niestety nie bylo przy nim przewodu zasilajacego.. ktos kiedys wypiął.
Tak wiec wykombinowalem trzyżyłowy kabel i go podłączylem.. mam nadzieje ze dobrze
Widac sobie tutaj oznaczenia N nad brązowym przewodem i L nad niebieskim.. nie wiem co to
Zabezpieczająca masa tez na swoim miejscu
To czarne w poprzek to kabel zwierający tak jak to robil termostat w lodowce..
Przynajmniej tak mysle
Na kolejnym zdjeciu widac tyl tej kostki:
i odłączoną (te trzy dziurki to miejsca gdzie wpięte są bolce z obudowy agregatu)
Tutaj pojawia sie gąszcz pytań...
Co to to okragle z blaszka w srodku?
Poszukiwania googlowe doprowadzily mnie do tego ze to jakis klikson czy cos, innymi slowy urzadzenie termostotowate.. i faktycznie gadzina pstryka wylaczajac cala zabawke..
Zdradzilem juz ze urzadzenie dziala.. jednak sa pewne problemy.
Prąd płynący z brazowego przewodu podlaczony jest do czegos co znajduje sie pod "kliksonem".
Tam jest plytka ceramiczna, ktora cholernie sie grzeje i czort wie do czego sluzy..
Do tego z tego pamietam termostat w lodowce łączył chyba "N" z czyms co oznaczone jest "S" jednak tego nie jestem pewien..
Łącząc "N"z "S" i sprawiam ze wszystko chula jednak nie wiem czemu wszystko sie makabrycznie grzeje..
Agregat dziala przez jakies pol minuty, potem wylacza go pstryk! (pewnie ten klikson) i zaczyna dzialac dopiero po paru minutach..
Jesli jest ktos kto potrafi wyjasnic jak ten uklad powinien byc podlaczony zeby nie spalic silnika i zeby to dzialalo to bede bardzo wdzieczny.
Jesli ktos mi powie jakim cudem mam prad na obudowie to normalnie padne do stóp bo ja nie mam pojecia.
Badalem omomierzem czy jest cos z czyms pozwierane i.. nie jest :/
Najprawdopodobniej prad na obudowie powoduje ze strasznie zaczyna sie ogrzac i gotuje sie farba wzbijajac piekne falujace obloczki dymu jednoczesnie aromatyzujac pokoj farbą olejną
Co z tymi fantami począć?
Moze ktos mial podobne problemy?
I jak właściwie powinien pracowac taki agregat? czy potrzebuje sie on wylaczac?
Czy mozna normalnie zrezygnowac z tej kostki i podpiac sie na żywca do trzech bolcow wychodzacych z obudowy?
Pozdrawiam
Jestem nowy na forum, wiec nie bardzo łapię się w tym potężnym gąszczu informacji. Korzystając z opcji szukaj nie znalazlem odpowiedzi wiec postanowilem napisac tego posta. Mam nadzieje ze w dobrym temacie
No wiec sprawa wygląda tak.
Postanowilem zrobic sobie kompresor z agregatu od lodowki.
Jakas tam lodowa byla w piwnicy wiec wyrwalem z niej agregacik i pilnujac zeby sie olej nie wylal przytargalem do domu.
Niestety nie bylo przy nim przewodu zasilajacego.. ktos kiedys wypiął.
Tak wiec wykombinowalem trzyżyłowy kabel i go podłączylem.. mam nadzieje ze dobrze
Widac sobie tutaj oznaczenia N nad brązowym przewodem i L nad niebieskim.. nie wiem co to
Zabezpieczająca masa tez na swoim miejscu
To czarne w poprzek to kabel zwierający tak jak to robil termostat w lodowce..
Przynajmniej tak mysle
Na kolejnym zdjeciu widac tyl tej kostki:
i odłączoną (te trzy dziurki to miejsca gdzie wpięte są bolce z obudowy agregatu)
Tutaj pojawia sie gąszcz pytań...
Co to to okragle z blaszka w srodku?
Poszukiwania googlowe doprowadzily mnie do tego ze to jakis klikson czy cos, innymi slowy urzadzenie termostotowate.. i faktycznie gadzina pstryka wylaczajac cala zabawke..
Zdradzilem juz ze urzadzenie dziala.. jednak sa pewne problemy.
Prąd płynący z brazowego przewodu podlaczony jest do czegos co znajduje sie pod "kliksonem".
Tam jest plytka ceramiczna, ktora cholernie sie grzeje i czort wie do czego sluzy..
Do tego z tego pamietam termostat w lodowce łączył chyba "N" z czyms co oznaczone jest "S" jednak tego nie jestem pewien..
Łącząc "N"z "S" i sprawiam ze wszystko chula jednak nie wiem czemu wszystko sie makabrycznie grzeje..
Agregat dziala przez jakies pol minuty, potem wylacza go pstryk! (pewnie ten klikson) i zaczyna dzialac dopiero po paru minutach..
Jesli jest ktos kto potrafi wyjasnic jak ten uklad powinien byc podlaczony zeby nie spalic silnika i zeby to dzialalo to bede bardzo wdzieczny.
Jesli ktos mi powie jakim cudem mam prad na obudowie to normalnie padne do stóp bo ja nie mam pojecia.
Badalem omomierzem czy jest cos z czyms pozwierane i.. nie jest :/
Najprawdopodobniej prad na obudowie powoduje ze strasznie zaczyna sie ogrzac i gotuje sie farba wzbijajac piekne falujace obloczki dymu jednoczesnie aromatyzujac pokoj farbą olejną
Co z tymi fantami począć?
Moze ktos mial podobne problemy?
I jak właściwie powinien pracowac taki agregat? czy potrzebuje sie on wylaczac?
Czy mozna normalnie zrezygnowac z tej kostki i podpiac sie na żywca do trzech bolcow wychodzacych z obudowy?
Pozdrawiam