Posiadam dysk Seagate Barracuda 120 GB 7200.7 F: 8.54 Model: ST3120026A. dysk od około tygodnia zaczął okropnie się mulić. Na początku podejrzewałem wirusy, system. Po sprawdzeniu stanu technicznego dysku programem HDDTune mogę stwierdzić, że coś nie tak jest już z dyskiem. Otóż podłączyłem go do innego kompa. Najpierw uruchomiłem test "Benchmark" [MB\s] Doszło do ok. 30 % i wyskoczył błąd "read error". Najlepsze było to jednak jaka jest prędkość kopiowania danych ... w dysku WDC 80 GB wynosiła po 5 % ok 50 MB\s, w Seagate prędkość była w granicach 1 MB\s [często poniżej]. Następnie uruchomiłem "Quick skan" w error scanie. Znalazł 4 klastry uszkodzone. Zamierzałem zrobić Full, ale po 5 minutach wszystko było tak zamulone, że stwierdziłem że nie warto.
Następnie uruchomiłem w nocy "naprawę" dysku programem HDD Regenerator. Rano włączyłem monitor i program pokazywał 1 znaleziony i naprawiony klastr. Włączyłem kompa i testy hddtune i nadal te same staty. W między czasie pokopiowałem dane z dysku (wszystko zajmowało 10 GB i kopiowało sie ok. 4 h, skopiowało się w ok. 90 % tzn. coś tam nie chciało sie skopiować). Przed chwilą uruchomiłem Victorie 4.3, wyniki z SMART Testu:
Jak narazie zostało mi sprawdzić dysk w MHDD, ale nie wiem czy to się jeszcze opłaci....
Proszę o rady, pomysły co jeszcze można zrobić.
Następnie uruchomiłem w nocy "naprawę" dysku programem HDD Regenerator. Rano włączyłem monitor i program pokazywał 1 znaleziony i naprawiony klastr. Włączyłem kompa i testy hddtune i nadal te same staty. W między czasie pokopiowałem dane z dysku (wszystko zajmowało 10 GB i kopiowało sie ok. 4 h, skopiowało się w ok. 90 % tzn. coś tam nie chciało sie skopiować). Przed chwilą uruchomiłem Victorie 4.3, wyniki z SMART Testu:
Jak narazie zostało mi sprawdzić dysk w MHDD, ale nie wiem czy to się jeszcze opłaci....
Proszę o rady, pomysły co jeszcze można zrobić.