Idzie jak burza (realizacja marzenia).
Cytat:
William Bonawentura
PostWysłany: 17 Gru 2007 18:32
Najprościej kupić dwie małe "kwaterki" okien PCW (bez ramy)
Dzięki za sugestię.
1. Gdzie kupić?
2. Ile to może kosztować (circa about)? (Wiem ile kosztuje pianka montażowa.)
Skoro już jesteśmy przy drzwiach. Jakie? Klasyczne (otwierane), przesuwane, czy jakieś inne? Z góry ostrzegam, że rozsuwane za pomocą automatu automatycznie odpadają

z powodów szczegółowo wyłuszczonych poniżej.
Cytat:
someone_
PostWysłany: 17 Gru 2007 17:54 Temat postu: Re: Mini studio
Bardzo dobrze rozumiem Twój zapał do tego wszystkiego, ale jeżeli użyjesz tylko tego co masz to jakość nagrania może tylko nieznacznie być lepsza od kaseciaka.
Krzysiu, z całym szacunkiem, nie bardzo dobrze rozumiesz, wytłumaczę poniżej. Jakość kaseciaka na początek mi wystarczy.
Cytat:
Naprawdę skoro miałeś kasę na te instrumenty to chyba możesz się szarpnąć na najprostszą kartę muzyczną i mikrofon, przecież to nie jest majątek (ok600zł) inaczej według mnie nie ma sensu zaczynać zabawy...
Nie mogę się szarpnąć, ok. 600 zł to jest dla mnie majątek (patrz: uwaga o piecu CO/CWU w jednym z poprzednich postów), według mnie jest (i to głęboki) sens w zaczynaniu tej zabawy, ale skoro tak sądzisz to pozostańmy przy swoich zdaniach.
Cytat:
Chcesz taniej? Poszukaj używek, czasem można taniej.
I tu mną trzepnęło tak, że o mało nie spadłem z krzesła. A wynikło to z prostego nieporozumienia międzypokoleniowego. Przeczytałem powyższe dosłownie, a właśnie przez jedną z używek nawet zero kasy to teraz dla mnie przyszłość (wierzę, że nieodległa), przedtem jeszcze urząd skarbowy, spłata zaciągniętych kredytów i.t.p. Dopiero po chwili zorientowałem się, że po prostu chodzi o
używany sprzęt. Jak już pisałem, sprzętu ci u mnie dostatek - na odsłuchy przeznaczam wieżę SONY HCD-XB6 z oryginalnymi kolumnami i wcale nie przejmuję się tym, że według Ciebie może ten sprzęt być "nieporządny".
Cytat:
Odsłuchy- na początek może być np porządna wieża z wyzerowanym eq.
Na tym definitywnie i ostatecznie kończę
na razie temat sprzętu. Zajmijmy się ważniejszymi sprawami.
Najpierw jednak ostatnia (przynajmniej w tym poście:D) dygresja. Dla lepszego wzajemnego zrozumienia.
Swoją przygodę z muzyką zacząłem ponad 40 lat temu. Słuchałem: Radia Luksembourg przez radio "Koliber" (najnowsze osiągnięcie polskiej techniki na
tranzystorach!!!, pocztówek dźwiękowych (szumy, trzaski i ślady muzyki) z gramofonu typu "Bambino". Potem przyszedł czas na "czarne" (chociaż wbrew nazwie bywały i inne kolory) winyle (które staram się pieczołowicie przechowywać do dziś) odtwarzane na coraz to nowocześniejszych gramofonach. Pierwsze radio z zakresem UKF - "Kankan" było jeszcze lampowe. Z niego nagrywałem Kaczkowskiego na magnetofon ZK 140T (czterościeżkowy, tranzystorowy), chociaż niektórzy znawcy twierdzili, że ustępował jakością dźwięku lampowym poprzednikom. Potem radio "Elisabeth Stereo", tunery AM/FM "Radmora" (FM na niskim UKFie) - second handy nabyte od przyjaciela, który z kolei kupił je na bublach, bo chociaż uszkodzone były znacznie łatwiej dostępne. "Pioniera Stereo" nie miałem, ale dobrze pamiętam bakelitowego, oryginalnego "Pioniera", na którym dziadek słuchał przede wszystkim sekcji polskiej BBC ("Londynu") i "Wolnej Europy". Do dzisiaj na strychu leżą Elizabetka, Radmor i "Dama Pik" - deck magnetofonu uchodzący w swoich czasach za "prawie" profesjonalny (Elizabetka służyła za wzm. m.cz.). Parę lat temu przyjaciel podarował mi swój zbiór longplejów i gramofon, które w innym razie wylądowałyby na śmietniku. I co pomyślał o te parę lat młodszy Piotr na widok gramofonu? Że to urządzenie do skreczowania. Miał poniekąd rację - dostał nawet do zabawy LP NRDowskiej Amigi i skreczował, chociaż trochę mi było żal igły gramofonowej.
Niezorientowanym obiecuję wyjaśnić obce słowa użyte w powyższym tekście (blog to, czy portal dla elektroników) chociaż przynajmniej większość wyjaśnień tych archaicznych wyrażeń można zapewne odnaleźć na www.wikipedia.pl A ja jeszcze nie wiem czym różni się karta na fireware od tej na PCM, czy coś takiego. Mój pierwszy PC był sprowadzony bezpośrednio z Tajwanu i przyjaciele zazdrościli mi twardziela o oszołamiającej pojemności 40 MB. Byłem już wtedy doświadczonym użytkownikiem komputerów - przedtem był ZX Spectrum, na który software nagrywało się z kaseciaka. I oto kółko się zamknęło.
Jakość nagrania kaseciaka na razie mi wystarczy.
Studio to spełnienie młodzieńczych marzeń, nawet jeśli nie wyjdzie, bo "nie o to chodzi by złowić króliczka, ale by gonić go" - z jakiego utworu to cytat?. Powyższy blog i budowa studia to także istotny element terapii (wierzę, że skutecznej).
Wracamy do naszych baranów. A więc studio. Drzwi były już powyżej zostają więc: podłoga, ściany i sufit.
Co na podłogę?
Poniżej szaleńcza gonitwa myśli względem ścian:
Najlepiej wełna mineralna i najtańsza wykładzina podłogowa pikowane jak kordła (tak kiedyś mówili Piotr albo Ewunia), bo tak mają kuzyni, a innego rozwiązania na żywo nie widziałem. NIE, może lepiej profesjonalne wytłumienie, bo to tylko parę metrów kwadratowych (= tanio), a efekt zapewne dużo lepszy. NIE, bo może nie sprzedają tak małych ilości a grubość może zmniejszyć objętość studia do wymiarów budki telefonicznej, więc wełna + wykładzina a na sufit wytłoczki, co będzie nawiązywało do "profesjonalnego" wyglądu lat 70tych.
Dochodzi 06:00, reszta jutro
Pozdrawiam