Zalozeniem calego projektu byly mozliwe jak najnizsze koszty... Z gory prosze o wyrozumialosc, gdyz wiekszosc rzeczy poza samym la4445 projektowalem sam, doswiadczenie mam conajwyzej książkowe. Zatem do rzeczy. Ktoregos razu na smietniku lezal telewizor. Wyjalem z niego co ciekawesze radiatory, a na jednm z nich byl wzmacniacz dzwieku LA4445. W podobny sposob znalazlem tez lm358, powstala wiec mysl stworzenia subwoofera do samochodu o ktorego glosnikach mozna powiedziec wszystko poza tym, ze są niskotonowe. Wyobrazenie o schemacie bylo takie: dwustopniowy wtórnik emiterowy za którym lewy z prawym będą sumowane, dalej to na FDP butterworth'a II rz, o Fg=130Hz, a to dalej na tranzystor celem 'wyodrebnienia' przeciwfazy, i fazy, ktora jedna leci na prawy druga na lewy, i to koncowo ma grać w mostku na wspomnianym już La4445. Zmontowalem wiec to w ciagu paru dni. Schemat z eagla wyglada tak :http://www.almar.com.pl/~marekd/sub.jpg
Lecz przy wstępnym odpalaniu okazały się być problemy.
Wszystko aż do wejscia odwracajacego wzmacniacza operacyjnego bylo git, jednak sam zdobyczny scalak okazal się nie dzialac, wiec jako taki 'basik' odbierany byl conajwyzej z wejscia odwracajacego ktore stanowilo jako takie wyjscie filtru pasywnego w tym przypadku. Na wyjsciu wzmacniacza operacyjnego byla cisza, zatem diagnoza jedna. Zbocznikowalem wiec caly filtr, no i sonduje czy coś tam gra na wyjściu wzmacniacza. No i gra, ale strasznie charkliwie, a do tego wszystko jest skażone potwornym przesterowanym buczeniem. O ile samo przesterowanie nie jest dla mnie jakąś sensacją to buczenie owszem, a to wszystko do tego stopnia że jest to buczenie nawet odbieralne przy samym WEJŚCIU sygnalu. Im bliżej sondowałem źródła zasilania tym buczenie większe. Generalnie w każdym miejscu gdzie leci sygnał, leci on w towarzystwie mocnego buczenia. Zatem czy mam powalony zasilacz? (Uklad bierze ok 300mA a zasilacz daje rade nominalnie przy 12V, do 1A w praktyce wiele wiecej). Myślałem czy by sprobowac go zasilic ze stalego ogniwa aby wyeliminować tętnienia aczkolwiek jeszcze tego nie zrobiłem. Czy może winny wszystkiemu jest zle zaprojektowany schemat, za duze kondensatory te 1000u miedzy sekcjami?
Lecz przy wstępnym odpalaniu okazały się być problemy.
Wszystko aż do wejscia odwracajacego wzmacniacza operacyjnego bylo git, jednak sam zdobyczny scalak okazal się nie dzialac, wiec jako taki 'basik' odbierany byl conajwyzej z wejscia odwracajacego ktore stanowilo jako takie wyjscie filtru pasywnego w tym przypadku. Na wyjsciu wzmacniacza operacyjnego byla cisza, zatem diagnoza jedna. Zbocznikowalem wiec caly filtr, no i sonduje czy coś tam gra na wyjściu wzmacniacza. No i gra, ale strasznie charkliwie, a do tego wszystko jest skażone potwornym przesterowanym buczeniem. O ile samo przesterowanie nie jest dla mnie jakąś sensacją to buczenie owszem, a to wszystko do tego stopnia że jest to buczenie nawet odbieralne przy samym WEJŚCIU sygnalu. Im bliżej sondowałem źródła zasilania tym buczenie większe. Generalnie w każdym miejscu gdzie leci sygnał, leci on w towarzystwie mocnego buczenia. Zatem czy mam powalony zasilacz? (Uklad bierze ok 300mA a zasilacz daje rade nominalnie przy 12V, do 1A w praktyce wiele wiecej). Myślałem czy by sprobowac go zasilic ze stalego ogniwa aby wyeliminować tętnienia aczkolwiek jeszcze tego nie zrobiłem. Czy może winny wszystkiemu jest zle zaprojektowany schemat, za duze kondensatory te 1000u miedzy sekcjami?