Witam ponownie!
Mam tym razem pytanie do schematu znajdujacego sie tu: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic448539.html
Dosc dlugo szukalem na forum informacji jak podlaczyc wyswietlacze siedmiosegmentowe do mikrokontrolera (tak, zeby nie uzyc 1 portu na 1 wyswietlacz
) i w koncu udalo mi sie cos znalezc, nie wiem tylko czy dobrze rozumiem jak to dziala, wiec w razie czego prosze mnie poprawic. Nie chce budowac czegos, co nie wiem jak dziala
.
Jezeli dobrze rozumiem schemat, to wyswietlanie dziala nastepujaco:
- wszystkie wyswietlacze sa podlaczone rownolegle do portu D mikrokontrolera i wystawiana jest na ten port jakas kombinacja, ktora ma byc na nim wyswietlona (mniejsza o to co
), tam gdzie jest logiczne '0' segment bedzie zapalony (bo wspolne anody sa podlaczone przez klucz tranzystorowy do +5V)
- nastepnie na porcie C mikrokontrolera jest podwane 'latajace zero' (ze tak sie wyraze), ktore podaje na baze jednego z tranzystorow sygnal (0V, o ile sie nie myle, bo to tranzystor PNP i prad plynie od bazy, ale tu wlasnie musze sie upewnic
) i multipleksuje z dosc duza czestotliwoscia wyswietlacze, co daje wrazenie ze wszystkie naraz sa zapalone
Czy to jest zasada dzialania tego ukladu, czy tu sie dzieje zupelnie cos innego
? I moje kolejne pytanie jest takie: jezeli dobrze pamietam tozaraz po wlaczeniu mikrokontrolera stan na portach (jak jest on niezaprogramowany) ustawiany jest na logiczne '0', w zwiazku z tym wszystkie segmenty sie zapala. Jak dobrze licze, dla diody na ktorej spadek napiecia wynosi 2V, pobor pradu na kazdej linii bedzie wynosil ok 20mA (5-2=3V, 3V/150Ω=20mA) to pomnozone przez 8 (ilosc linii) daje 160mA co juz jest dosc duzym pradem dla mikrokontrolera (maksymalny prad jaki moze przez niego plynac to chyba 200mA). Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze jak bedzie kilka wyswietlaczy polaczonych rownolegle to problemu nie powinno byc, bo diody 'zatkaja' te linie (przynajmniej tak mi sie wydaje
), jednak jak chce uzyc to do nieco innego zastosowania (moze byc 'zmienna' ilosc wyswietlaczy w danech chwili) i chcialem sie dowiedziec, czy mozna jakos rozwiazac ten problem? Ew. czy to w ogole jest problem, bo moze w nocie podaja 'prewencyjne'
wartosci pradu, a tak naprawde mozna 'puscic przez procesor' znacznie wieksza jego warosc (np. 300mA).
Mam tym razem pytanie do schematu znajdujacego sie tu: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic448539.html
Dosc dlugo szukalem na forum informacji jak podlaczyc wyswietlacze siedmiosegmentowe do mikrokontrolera (tak, zeby nie uzyc 1 portu na 1 wyswietlacz
Jezeli dobrze rozumiem schemat, to wyswietlanie dziala nastepujaco:
- wszystkie wyswietlacze sa podlaczone rownolegle do portu D mikrokontrolera i wystawiana jest na ten port jakas kombinacja, ktora ma byc na nim wyswietlona (mniejsza o to co
- nastepnie na porcie C mikrokontrolera jest podwane 'latajace zero' (ze tak sie wyraze), ktore podaje na baze jednego z tranzystorow sygnal (0V, o ile sie nie myle, bo to tranzystor PNP i prad plynie od bazy, ale tu wlasnie musze sie upewnic
Czy to jest zasada dzialania tego ukladu, czy tu sie dzieje zupelnie cos innego