Czy wolisz polską wersję strony elektroda?
Nie, dziękuję Przekieruj mnie tamLzep napisał:Widziałem ten temat wczoraj, ale nic mądrego mi do głowy nie przychodziło. Dzisiaj się sytuacja zmieniła - taki sam (lub podobny) przypadek przydarzył mi się w pracy. Panienka zadzwoniła, że ma "dziwne" kolory na monitorze - no i ma - właśnie takie nie wiadomo co ? Czy to różowe, czy fioletowe, czy jeszcze inne - trudno powiedzieć - podobne do zdjęcia od @gralux1979. Tylko że to jest na stałe, nie tylko w necie - też tak masz ? No i na koniec - wymieniłem jej monitor i wszystko jest OK, a na tym monitorze z innym PC jest to samo, czyli ewidentna wina monitora. Na razie nie wiem co z nim zrobić, bo tak w piątek przed weekendem to się nie chciało za bardzo myśleć !
Próbowałeś z innym monitorem ?
Pozdrawiam
Lzep napisał:...nic mądrego mi do głowy nie przychodziło...wymieniłem jej monitor i wszystko jest OK, Próbowałeś z innym monitorem ?...
Cytat:A ja nakłaniam żebyś czasem przeczytał cały wątek, uważnie ! Chyba wyraźnie napisałem :A jednak nakłaniam abyście czasem rozsądnie myśleli...
Cytat:Nie ma więc tu przypadku że winne są grafika, sterowniki, wirusy itd.wymieniłem jej monitor i wszystko jest OK, a na tym monitorze z innym PC jest to samo, czyli ewidentna wina monitora
Cytat:No i co Cię tak śmieszy ?He he !
Cytat:to możesz sobie w d... wsadzić ! - przecież po wymianie monitora wszystko elegancko chodziło - więc czego miałem szukać ?1 Sprawdź temperaturę karty graficznej
2 Zainstaluj sterowniki ze strony producenta
3 Sprawdź czy nie masz wirusów itp.
Moderowany przez jankolo:Za użycie wulgaryzmu karzę kolegę ostrzeżeniem
Lzep napisał:@vampire86 napisał :A jednak nakłaniam abyście czasem rozsądnie myśleli...
A ja nakłaniam żebyś czasem przeczytał cały wątek, uważnie ! Chyba wyraźnie napisałem : wymieniłem jej monitor i wszystko jest OK, a na tym monitorze z innym PC jest to samo, czyli ewidentna wina monitora. Nie ma więc tu przypadku że winne są grafika, sterowniki, wirusy itd.
Być może u autora wątku jest inna przyczyna, ale opisałem całkiem podobne zdarzenie, które miało miejsce wczoraj, więc nie są to jakieś teorie, tylko rzeczywisty przypadek, który może ewentualnie pomóc w diagnozie.