Witam, trafiłem na taki artykuł :
http://www.elektronikab2b.pl/content/view/372/98/lang,pl/
a ponieważ miałem "na warsztacie" AVSD 109 ze sterownikiem DSP pragnę podzielić się kilkoma spostrzeżeniami:
w artykule podniesiono wątek jakoby stosowanie elektroniki w agd było zaspokajaniem naszej próżności do posiadania coraz bardziej wyrafinowanych urządzeń i rzekome oszczędności w eksploatacji szczególnie pralek, najwięcej kosztuje ogrzanie wody a nie praca silnika!!. Mam wrażenie, że pod tym wszystkim kryje sie jeden prosty cel: zbudować urządzenia z jednej strony:
- na tyle trudne do naprawy aby coraz bardziej zawęzić listę serwisantów do własnych co spowoduje wzrost i tak już wysokich cen usług i w rezultacie wyrzucanie (czasem nowych) urządzeń na śmietnik i kupno NOWYCH a z drugiej strony:-
-wobec taniejącej elektroniki zwiększyć własne zyski: maleńki silnik (około 60zł) + sterownik (~100zł) obudowa i reszta ~300zł daje nie więcej niz 500 zł, cena nowego urządzenia od 800 zł do ho ho.
Koszt części zamiennych jak sądzę jest wynikiem: cena zakupu u producenta+500% marży.
Nie ma w tym działaniu nic sensownego ani ekologicznego oprócz własnego zysku!!! To jest produkowanie jednorazowych bubli bardzo zaawansowanych technicznie.
Kończy się era mechaników i nie tylko pana Władzia od wszystkiego, ale nawet naprawdę bystrych elektromechaników. Dziwiliśmy się, że w Niemczech wyrzucają sprawne pralki na ulice, u nas szybko robi się identycznie. Czy moje dzieci będą wzywały mechanika do naprawy pralki czy raczej zrobią z nią to, co ja dziś robię z żelazkiem czy suszarką do włosów....A od napraw tych ostatnich zaczynałem przygodę z elektromechaniką. Pozdrawiam.
http://www.elektronikab2b.pl/content/view/372/98/lang,pl/
a ponieważ miałem "na warsztacie" AVSD 109 ze sterownikiem DSP pragnę podzielić się kilkoma spostrzeżeniami:
w artykule podniesiono wątek jakoby stosowanie elektroniki w agd było zaspokajaniem naszej próżności do posiadania coraz bardziej wyrafinowanych urządzeń i rzekome oszczędności w eksploatacji szczególnie pralek, najwięcej kosztuje ogrzanie wody a nie praca silnika!!. Mam wrażenie, że pod tym wszystkim kryje sie jeden prosty cel: zbudować urządzenia z jednej strony:
- na tyle trudne do naprawy aby coraz bardziej zawęzić listę serwisantów do własnych co spowoduje wzrost i tak już wysokich cen usług i w rezultacie wyrzucanie (czasem nowych) urządzeń na śmietnik i kupno NOWYCH a z drugiej strony:-
-wobec taniejącej elektroniki zwiększyć własne zyski: maleńki silnik (około 60zł) + sterownik (~100zł) obudowa i reszta ~300zł daje nie więcej niz 500 zł, cena nowego urządzenia od 800 zł do ho ho.
Koszt części zamiennych jak sądzę jest wynikiem: cena zakupu u producenta+500% marży.
Nie ma w tym działaniu nic sensownego ani ekologicznego oprócz własnego zysku!!! To jest produkowanie jednorazowych bubli bardzo zaawansowanych technicznie.
Kończy się era mechaników i nie tylko pana Władzia od wszystkiego, ale nawet naprawdę bystrych elektromechaników. Dziwiliśmy się, że w Niemczech wyrzucają sprawne pralki na ulice, u nas szybko robi się identycznie. Czy moje dzieci będą wzywały mechanika do naprawy pralki czy raczej zrobią z nią to, co ja dziś robię z żelazkiem czy suszarką do włosów....A od napraw tych ostatnich zaczynałem przygodę z elektromechaniką. Pozdrawiam.