To proste, odbitka dwustronna musiałaby kosztować 0,40 zł.
Jeżeli miałoby to działać z założeniami poprzednika, to niestety musiałoby współpracować z logiką maszyny. Sytuacja się wtedy komplikuje, ponieważ każdy model maszyny jest trochę inny. Kolejna sprawa, rzeczywiście maszyny mają liczniki elektromechaniczne, ale nie wszystkie. Nowe maszyny, w większości cyfrowe, mają liczniki elektroniczne i jedynym sposobem uzyskania sygnału jest podpięcie się do płyty głównej. Oczywiście nie jest to problem nie do przeskoczenia, ale znów pojawia się problem zróżnicowania kopiarek.
Mam inny pomysł. Może wyda się wam śmieszny, ale przynajmniej będzie uniwersalny.
Założenia: Stałych mamy 3: z kopiarki musi wyjść kartka, trzeba każdorazowo nacisnąć klawisz "START" w celu wykonania kopii, no i klient musi zapłacić (rozumiem, że po to ma być ten "kalkulator").
Rozwiązanie: należy wykonać układ logiczny do zliczania ilości naciśnięć klawisza "START". Musi posiadać: możliwość wpisania mnożnika (koszt kopii), rozróżnienia - kopia wychodzi z kopiarki po jednym naciśnięciu klawisz (kopia jednostronna) lub po dwukrotnym (kopia dwustronna), licznika wychodzących kopii z kopiarki (należy umieścić czujnik optyczny nad lub pod tacą wyjściową z kopiarki) oraz jeszcze parę pomniejszych.
Do wykonania potrzebny jest stosunkowo prosta elektronika i stosunkowo prosty programik. W efekcie otrzymujemy "uniwersalny kalkulator kopiarkowy". Jak każda rzecz i ta ma swój minus - automatyczny dwustronny podajnik dokumentów, kto się zna na kopiarkach ten wie, o co chodzi. Rozwiązanie tego problemu pozostawiam kolejnej osobie.
PS Kto ma lepszy pomysł niech pisze.