Założeniem było uratować jak najwięcej oryginalnych części. Chłodnica jest mosiężno-plastikowa, lutowana na lut miękki. Jest ciężka, z grubej blachy. Nie ma sensu wymieniać podzespołu, jeśli jest w dobrym stanie... Termostat sprawdzony, działa poprawnie. A pompa wody jest nowa, stara nie była szczelna. Czyszczenie układu chłodzenia miało na celu m.in. pozbycie się zawiesin krążących w chłodziwie. Po rozebraniu pompy było dobrze widać jak silnie abrazyjne są te zawiesiny - wałek i uszczelnienie były bardzo wytarte. Tak, wiem, ryzykowna metoda. Ale stare auta były odporne. Na jeżdżenie na kranówce oraz odkamienianie kwasem. Nowe, papierowe auta się nie nadają... Kichniesz i zderzak odpada. Nawet jak nie jeździsz, to po 6 latach samochód jest złomem (kupą bezwartościowego plastiku).
Dlatego jeżdżę starym pancernikiem i o niego dbam.
Jakiś niemiecki instytut obliczył, że aby auto było ekologiczne, musi przeżyć minimum 30 lat. Inaczej produkcyjno-utylizacyjne obciążenie dla środowiska przewyższa zyski z oszczędności, emisji CO, NoX itp... Z mojej strony to tyle, nie chcę wywoływać dyskusji o wyższości nowych samochodów nad starymi.
Pozdrawiam!