Sens to ma taki, że jeśli masz podciągnięty przewód pod kołek(zacisk ochronny) , to urządzenie wyposarzone we wtyczke i kabel 3-przewodowy ma obudowe i wszystkie elementy metalowe dostępne dla Ciebie podpięte pod kabel PE - ten żółto-zielony. W chwili przebicia np z uzwojeń, albo jak jakiś kabelek się poluzuje i przywrze do obudowy, wtedy trzecim kablem jest robione zwarcie z fazy i wybija bezpiecznik w odpowiednio krótkim czasie - nie dotkiniesz urządzenia pod napięciem, także nie włączysz go ponownie do sieci nie usuwając awarii. Wydawałoby się że robienie zwory między stykiem N i zaciskiem PE bezpośrednio w gnieżdzie jest rozwiązaniem. Otóż NIE, jeśli gdzieś przerwie się kabel N, lub obluzuje z zacisku, a zwora zostanie, to załączając urządzenie przełącznikiem przez np uzwojenia silnika, które ma przebicie na obudowie pojawi się potencjał fazy. Po to się prowadzi 3 kable z miejsca przyłączenia. Możesz także wpiąć sobei wyłączik różnicowo-prądowy, wtedy kabel PE dołączasz do N przed wył. r-p. jeśli dotkniesz czegoś na potencjale fazy, to popłynie przez CIebie prąd do ziemi, ale to co odpłynęło z obwodu przez Ciebie, a nie wróci do przewodu N spowoduje zadziałanie wyłącznika, bo on jest wrażliwy na neirówne wartości prądu przepływające przez niego.
Mój wykładowca od bezpieczeństwa był biegłym sądowym w blisko 90 sprawach sądowych dotyczących wypadków śmiertelnych związanych z elektryką. W Polsce wobec Europy są wciąż bardzo wysokie wskaźniki wypadkowości związanej z prądem.

Administratorzy
Postuluje założenie obok grupy Energoelektr. i przemysłowe, grupy zajmującej się energoelektryką i bezpieczeństwem elektrycznym. Nie uważam, żeby na łamach forum potrzeba było prowadzić "kursów", bo od wykonastwa są elektrycy z odpowiednimi uprawnieniami, ale można uświadamiać ludzi jak się nie pchać w kłopoty(230, 380V).