Witajcie, jestem tu nowy, nie znam się bardzo na elektronice. Mam oto taki problem. Mój genialny ojciec podłączył dysk Seagate 7200.8 200GB ATA, do adaptera tzw mostka usb do laptopa, na żywca, tzn. wpierw podłączył zasilanie do gniazdka potem włożył wtyczkę molex do dysku, i no z elementu który zamieszczam na zdjęciu poszedł dym. Dysk został natychmiast odłączony i nie był włączany ponownie. Co radzicie mi z tym zrobić? Jak wykluczyć głębsze uszkodzenie elektroniki, lub danych?