Cześć!
Były conajmniej dwa systemy "tworzenia" płyt winylowych. Pierwszy z nich (także w sensie historycznym) to bezpośrednie wycinanie rowka w miękkim podłożu (najpierw woskowym a później winylowym). W latach 60-tych i 70-tych były modne tzw pocztówki. Były to widokówki w wymiarach karty pocztowj (lub trochę większe) z jakimś tam obrazkiem i na to była przyklejona folia winylowa z naciętymi rowkami (czystymi). Kładło się taką pocztówkę w urządzenie podobne do gramofonu tylko przetwornik działał w drugą stronę, tzn. doprowadzone do niego napięcie akustyczne wychylało igłę, która drgając wycinała na boki krzywą akustyczną. W kabinie dźwiękochłonnej mówiło się do mikrofonu życzenia, jako wstęp do następującej po nich muzyki. Potem w kopercie wysyłało się taką pocztówkę do wybranej osoby. Nie muszę chyba dodawać, że jakość takich nagrań była, delikatnie mówiąc, kiepska. Drugi system nagrywania płyt, to profesjonalne nagrania, polegające na tym, że w pierwszej fazie, na gładkiej tafli z miękkiego materiału (zbliżonego do wosku) także wycinała igła w dwóch płaszczyznach die krzywe akustyczne (stereo) równocześnie równomierny przesuw tworzył spiralę. Następnie taka płyta była galwanicznie metalizowana, wzmacniana i pogrubiana, tak, że rowki wypełniały się i tworzyła się kilkumilimetrowa, metalowa powłoka. Potem tą metalową płytę oddzielało się od miękkiego podłoża i w ten sposób powstawała tzw. płyta "matka" z rowkami negatywowymi wystającymi ponad jej powierzchnię. Taką płytą można było z krążków winylowych, na gorąco, tłoczyć już dobrze wszystkim znane krążki winylowe - płyty. Taka matryca zużywała się w trakcie tłoczenia i po wytłoczeniu pewnej określonej ilości płyt, trzeba było tworzyć następną. Starą, zużytą (ktoś wpadł na taki pomysł) wręczano autorowi i nazywano ją "srebrną", lub "złotą" w zależności od ilości sprzedanych płyt.
Pozdrawiam!