Chciałbym wczesną wiosną zaproponować 6-letniemu synkowi udział we wspólnym budowaniu samochodu elektrycznego, którym on mógłby sam jeździć po pobliskim parku.
Założenia są następujące - konstrukcja: rury aluminiowe cienkościenne, koła od wózka dziecięcego, osie stalowe, siedzisko z połamanego dziecięcego krzesełka plastikowego. Wszystko bardzo proste, raczej niespecjalnie trwałe, bardziej chodzi o niezłą zabawię, niż o osiągi.
I tu zaczyna się problem. NAPĘD
Nie znam się na zagadnieniach elektrycznych. Potrafię wymienić żarówkę. Z zawodu jestem inżynierem architektem, więc lepiej poradzę sobie ze sztywnością konstrukcji, niż z rozpatrywaniem kwestii mocy, natężenia, przełożenia napędu.
Czy można realnie rozpatrzyć, aby do napędu została wykorzystana tania chińska wkrętarka akumulatorowa? To urządzenie (takie przynajmniej posiadam) ma moc wystarczającą żeby wkręcić setki wkrętów i wytrzymuje pod pełnym obciążeniem dobre kilka godzin. Ma akumulator, który można ładować, i przełącznik, który po wymontowaniu i „przedłużeniu” przewodów mam zamiar przerobić na pedał do regulacji prędkości.
Zakładam połączenie wkrętarki z osią pędną z przełożeniem ok. 3:1, 4:1 (trzy, cztery obroty osi wkrętarki, na jeden obrót kół pędnych). Przekładnia chyba łańcuchowa. Średnica kół ok. 270-290 mm (takie są dostępne).
Akumulator 14,4 V, moc nieznana, ale podaję parametry ładowarki: output 17V - 400 mA, 6,8 V. Masa całkowita pojazdu, razem z „kierowcą” do 30 kg (nie wiem, czy jest realna).
Czy to ma sens, czy powinienem szukać czegoś zupełnie innego (np. silniczek od wycieraczek i akumulator samochodowy – ale tu dramatycznie rośne masa pojazdu).
Proszę o porady. Ja muszę się do całego przedsięwzięcia dobrze przygotować, żeby nie dać plamy przed dzieckiem.
I jedna uwaga, auto musi pojechać, ale nie musi pędzić.
I nie musi mieć także dużego zasięgu.
Z góry dziękuję.
Marcin
Założenia są następujące - konstrukcja: rury aluminiowe cienkościenne, koła od wózka dziecięcego, osie stalowe, siedzisko z połamanego dziecięcego krzesełka plastikowego. Wszystko bardzo proste, raczej niespecjalnie trwałe, bardziej chodzi o niezłą zabawię, niż o osiągi.
I tu zaczyna się problem. NAPĘD
Nie znam się na zagadnieniach elektrycznych. Potrafię wymienić żarówkę. Z zawodu jestem inżynierem architektem, więc lepiej poradzę sobie ze sztywnością konstrukcji, niż z rozpatrywaniem kwestii mocy, natężenia, przełożenia napędu.
Czy można realnie rozpatrzyć, aby do napędu została wykorzystana tania chińska wkrętarka akumulatorowa? To urządzenie (takie przynajmniej posiadam) ma moc wystarczającą żeby wkręcić setki wkrętów i wytrzymuje pod pełnym obciążeniem dobre kilka godzin. Ma akumulator, który można ładować, i przełącznik, który po wymontowaniu i „przedłużeniu” przewodów mam zamiar przerobić na pedał do regulacji prędkości.
Zakładam połączenie wkrętarki z osią pędną z przełożeniem ok. 3:1, 4:1 (trzy, cztery obroty osi wkrętarki, na jeden obrót kół pędnych). Przekładnia chyba łańcuchowa. Średnica kół ok. 270-290 mm (takie są dostępne).
Akumulator 14,4 V, moc nieznana, ale podaję parametry ładowarki: output 17V - 400 mA, 6,8 V. Masa całkowita pojazdu, razem z „kierowcą” do 30 kg (nie wiem, czy jest realna).
Czy to ma sens, czy powinienem szukać czegoś zupełnie innego (np. silniczek od wycieraczek i akumulator samochodowy – ale tu dramatycznie rośne masa pojazdu).
Proszę o porady. Ja muszę się do całego przedsięwzięcia dobrze przygotować, żeby nie dać plamy przed dzieckiem.
I jedna uwaga, auto musi pojechać, ale nie musi pędzić.
I nie musi mieć także dużego zasięgu.
Z góry dziękuję.
Marcin