Kupiłem na allegro używany zasilacz 230VAC / 2,2VDC 800mA. Po podłączeniu do sieci zamiast 2,2 V podawał 4,45 V (sprawdziłem na dwóch miernikach, elektronicznym i wychyłowym). Uznałem, że zasilacz jest zepsuty. Kupiłem drugi używany zasilacz 230VAC / 2,5VDC 2000mA. Po podłączeniu do sieci zamiast 2,5V podaje 4,37V. Albo mam niefart i trafiam na zepsute zasilacze (mimo, że sprzedawcy zapewniają, że są w 100% sprawne) albo nie potrafię zmierzyć napięcia. Dotychczas żyłem w przekonaniu, że tę czynność opanowałem. Im dłużej się zastanawiam tym głupsze pomysły przychodzą mi do głowy. Może napięcia podane na tabliczce znamionowej to wartości pod obciążeniem? Sam już nie wiem co mam o tym sądzić. Jeżeli jest to uszkodzenie zasilacza to jaki element mógł się zepsuć? W przypadku zasilacza na 2,5 V to w środku są jedynie transformator, dwie diody i jakiś rezystor. W sumie nie ma się co psuć. Proszę o sugestie.