Witajcie!
Tak się składa, że jestem zmuszony do korzystania z takiego czterokołowca Link
Niestety ręce mam na tyle słabe, że nie jestem w stanie samodzielnie ubrać choćby koszulki. Dlatego pomyślałem, że przydałby mi się kontrolowany przepływ elektronów do jeżdżenia takim wózkiem po domu. (z prędkościami od minimalnych - by ostrożnie gdzieś podjechać, do 2 km/h - zabójcza jazda po korytarzu
, serio 2 km/h wystarczy).
Mam normalny, seryjny wózek elektryczny, ale za duży do domu i potrzebny czasem na zewnątrz.
Jak działa kierowanie wózkiem elektrycznym? W większości tańszych (10 000 zł najtańsze modele, ale są też takie, które kosztują 30 000...) jest to rozwiązane tak:
Z przodu mamy koła takie, jak w tym ręcznym wózku na zdjęciu w linku. Z tyłu 2 większe, każde ma swój silnik.
Jedziemy:
- prosto - oba silniki do przodu,
- do tyłu - oba do tyłu,
- skręcamy lekko - jeden silnik szybciej do przodu, drugi wolniej
- skręcamy w miejscu - jeden silnik do tyłu, drugi do przodu
Joystick do sterowania wygląda tak:
Pchamy joy'a do przodu, jedziemy do przodu, im bardziej odchylamy na bok, tym agresywniej skręcamy. Do tyłu - wiadomo - do tyłu.
Pomóżcie mi wymyślić, jak te zasady przenieść do DIYowego sterowania wózkiem ręcznym. Ja to widzę tak:
- zamiast joy'a, analog z pada PS2 Link
- X (ta część układanki jest najtrudniejsza)
- akumulator żelowy
- silniki elektryczne (mam stary zepsuty - elektronika - wózek elektryczny, którego silniki są pewnie ok)
- przeniesienie napędu - mała felga przylegająca do opony wózka?
Chodzi o to, by napęd był łatwo demontowalny (joy i kable od joya do mózgu urządzenia mogą zostawać). Wózek czasem jest przewożony, potrzeba go złożyć, co za tym idzie, zdjąć napęd.
Jakieś pomysły?
Wykonalne?
Tak się składa, że jestem zmuszony do korzystania z takiego czterokołowca Link
Niestety ręce mam na tyle słabe, że nie jestem w stanie samodzielnie ubrać choćby koszulki. Dlatego pomyślałem, że przydałby mi się kontrolowany przepływ elektronów do jeżdżenia takim wózkiem po domu. (z prędkościami od minimalnych - by ostrożnie gdzieś podjechać, do 2 km/h - zabójcza jazda po korytarzu
Mam normalny, seryjny wózek elektryczny, ale za duży do domu i potrzebny czasem na zewnątrz.
Jak działa kierowanie wózkiem elektrycznym? W większości tańszych (10 000 zł najtańsze modele, ale są też takie, które kosztują 30 000...) jest to rozwiązane tak:
Z przodu mamy koła takie, jak w tym ręcznym wózku na zdjęciu w linku. Z tyłu 2 większe, każde ma swój silnik.
Jedziemy:
- prosto - oba silniki do przodu,
- do tyłu - oba do tyłu,
- skręcamy lekko - jeden silnik szybciej do przodu, drugi wolniej
- skręcamy w miejscu - jeden silnik do tyłu, drugi do przodu
Joystick do sterowania wygląda tak:
Pchamy joy'a do przodu, jedziemy do przodu, im bardziej odchylamy na bok, tym agresywniej skręcamy. Do tyłu - wiadomo - do tyłu.
Pomóżcie mi wymyślić, jak te zasady przenieść do DIYowego sterowania wózkiem ręcznym. Ja to widzę tak:
- zamiast joy'a, analog z pada PS2 Link
- X (ta część układanki jest najtrudniejsza)
- akumulator żelowy
- silniki elektryczne (mam stary zepsuty - elektronika - wózek elektryczny, którego silniki są pewnie ok)
- przeniesienie napędu - mała felga przylegająca do opony wózka?
Chodzi o to, by napęd był łatwo demontowalny (joy i kable od joya do mózgu urządzenia mogą zostawać). Wózek czasem jest przewożony, potrzeba go złożyć, co za tym idzie, zdjąć napęd.
Jakieś pomysły?