Auto wjechało (już dawno) do trochę za głębokiej kałuży (podtopiony parking) i się "utopiło", od tego czasu nękają go różne usterki. Najpierw (po naprawie silnika - w wyniku pociągnięcia wody przez silnik wygięło jeden korbowód) wyło łożysko dociskowe w sprzęgle, zostało więc wymienione całe sprzęgło (bo mechanik stwierdził, że okładziny tarczy popękały, a sprzęgło występuje wyłącznie jako komplet - tarcza+docisk) i od tego czasu jak jest zimny silnik to na luzie z okolicy skrzyni biegów dochodzi głośny klekot, który cichnie po wysprzęgleniu. Do tego bardzo ciężko płynnie ruszyć autem, bez problemu można ruszyć ostro z piskiem opon, albo całkiem delikatnie, w ogóle bez gazu, natomiast ruszając normalnie autem zaczyna bardzo szarpać (ale nie wiążę tego na 100% ze skrzynią/sprzęgłem, bo silnik po pierwszej naprawie nie maił kompresji na jednym cylindrze i w zasadzie po drugiej naprawie nie było to już sprawdzane, bo zaczął dobrze odpalać, choć mocno dymi na biało po uruchomieniu). Do tego słychać skrzynię, zwłaszcza przy hamowaniu silnikiem ale w zasadzie tylko na III biegu. Przy okazji wymiany sprzęgła została też wymieniona poduszka pod skrzynią biegów, bo mechanik stwierdził że stara była zerwana. Wyje też jakieś łożysko na sprężarce klimy, ale tylko po jej włączeniu.
Okoliczni mechanicy albo w ogóle nie chcą się dotykać do tego silnika, albo robią takie "kwiatki"... jest jakaś szansa to naprawić, bo sprzedać to raczej nie ma jak, a zezłomować szkoda, bo w sumie jeździ.
Okoliczni mechanicy albo w ogóle nie chcą się dotykać do tego silnika, albo robią takie "kwiatki"... jest jakaś szansa to naprawić, bo sprzedać to raczej nie ma jak, a zezłomować szkoda, bo w sumie jeździ.