Mam znikome pojęcie o elektryce, ale mam pewien dylemat.
Z tego co mi wiadomo, alternator służy do wytwarzania prądu poprzez obracające się pole magnetyczne w stojanie.
Gdyby zminimalizować tarcie na łożyskach, przy tym samym dostarczaniu energii można by było uzyskać jej 'kilkakrotnie' więcej stosując połączenie kilku albo nawet kilkuset alternatorów.
Taki mini schemat:
I- jeden alternator
B- łożysko
- - wał
Q- źródło krętu
B-I-I-I-I-I-I-....-I-Q
Czyli na jednym wale umieszczone jest 'kilka' magnesów.
Fakt, że taki wał byłby wtedy cięższy i wymagał by więcej energii do obrotu niż do jednego alternatora, ale czy nie uzyskało by się dzięki takiemu połączeniu większej wydajności?
Pytam żeby mi to dłużej po głowie nie chodziło.
Z tego co mi wiadomo, alternator służy do wytwarzania prądu poprzez obracające się pole magnetyczne w stojanie.
Gdyby zminimalizować tarcie na łożyskach, przy tym samym dostarczaniu energii można by było uzyskać jej 'kilkakrotnie' więcej stosując połączenie kilku albo nawet kilkuset alternatorów.
Taki mini schemat:
I- jeden alternator
B- łożysko
- - wał
Q- źródło krętu
B-I-I-I-I-I-I-....-I-Q
Czyli na jednym wale umieszczone jest 'kilka' magnesów.
Fakt, że taki wał byłby wtedy cięższy i wymagał by więcej energii do obrotu niż do jednego alternatora, ale czy nie uzyskało by się dzięki takiemu połączeniu większej wydajności?
Pytam żeby mi to dłużej po głowie nie chodziło.