Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Parowanie tranzystorów bipolarnych we wzmacniaczu mocy.

werar 06 Sie 2004 09:05 15765 17
  • #1 06 Sie 2004 09:05
    werar
    Poziom 12  

    Witam.
    Jak zapewnie nie muszę wyjaśniać szanownym forumiarzom, w układach komplementarnych (przeciwsobnych) ideałem jest znalezienie takiej pary tranzystorów, które pomimo różnych typów NPN/PNP mają zbliżone charakterystyki.
    Są dwa aspekty dobierania tranzystorów (w klasycznym wzmacniaczu mocy m.cz. w klasie AB) które mnie nurtują:
    - zminimalizowanie różnic stałoprądowych (DC-offset) we wzmacniaczu różnicowym,
    - zminimalizowanie zniekształceń nieliniowych (idealne charakterystyki tranzystorów)
    I tu zaczynają się moje zapytania:

    1. Sposób pomiaru.
    Oto schemat pomiarowy którym badałem tranzystory:
    http://users.ece.gatech.edu/~mleach/lowtim/part2.html

    przebadałem różnego rodzaju tranzystory (trochę na wyrost, bo chodziło mi tylko o tranzystory małosygnałowe MPS8099/MPS8599).

    MJ15003/MJ15004 po 20 sztuk
    MPS8099/MPS8599 po 20 sztuk
    MJE15030/MJE15031 po 20 sztuk
    MJ15003/MJ15004 po 20 sztuk.

    Chymmm wyniki nie były zadowalające :-( tranzystory NPN miały zawsze większe prądy bazy (przy tranzystorach mocy nawet o 100% niż PNP, przy małomocowych różnice były mniejsze ). Odchyłki wartości Ib0 tranzystorów jednego typu (np. NPN) trzymały się w granicach ~20% (trochę strzelam, bo nie policzyłem). Tak więc nie znalazłem pary NPN/PNP, która miałaby zbliżone wyniki.
    [b]Czy ktoś parował tranzystory w ten sposób?[/b]. Dodam tylko, że tranzystory pochodzą z tej samej serii (tzn. 20 tranzystorów z jednej taśmy produkcyjnej).

    2. Wpływ niedopasowania tranzystorów

    Co ja tak naprawdę mierzyłem? Prawdopodobnie zerowe prądy bazy (trochę strzelam z tym terminem, ale chyba to tak się nazywa) przy
    wzmacniaczu różnicowym, w stopniu wejściowym wzmacniacza, pozwalają zminimalizować offset napięcia stałoprądowego.
    Nie wiem jednak czy taki pomiar daje jakieś przesłanki, co do prawidłowego sparowania tranzystorów w końcówce mocy (autor schematu pomiarowego mierzy nim tylko małosygnałowe tranzystory wzmacniacza różnicowego). DC offset to jeden aspekt, jeżeli go zminimalizujemy to tak jakbyśmy "nałożyli na siebie" charakterystyki obu tranzystorów. [b]Czy mogę założyć, że charakterystyki tranzystorów tego samego typu o zbliżonej becie (h21e) (wzmocnieniu prądowym) są zbliżone[/b], czy jednak praktyka wykazuje że nie jest tak różowo.


    3.[b]Jakie dobieracie tranzystory w pary komplementarne? [/b] Jeżeli zostaje tylko ściągnięcie charakterystki stałoprądowej, to której {np. IC=f(UCE) IB=const , czy bardziej Ic=f(Ibe) Uce=const czy jeszcze innej?} i w jakim zakresie (pomiary pod wzmacniacz klasy AB).

    Czasami proste sprawy, wydają się mieć drugie dno :-)

    Pozdrawiam.

    0 17
  • #2 06 Sie 2004 11:01
    denooky
    Poziom 20  

    W tym ukladzie pomiarowym na wartosc pradu bazy beda wplyw mialy zarowno wspolczynnik wzmocnienia pradowego tranzystora jak i napiecie przewodzenia zlacza B-E. Potencjal bazy wzgledem dodatniego i ujemnego bieguna jest staly, tranzystory maja rozne napiecia przewodzenia zlacza B-E, wiec rozny w kazdym przypadku bedzie spadek napiecia na rezystorze 8k2... w kazdym przypadku poplynie inny prad kolektora, a co za tym idzie i prad bazy.
    Parowanie tranzystorow glownie polega na dobraniu dwoch takich o mozliwie identycznej charakterystyce Ic=f(Ib) przy Uce=const. Mozna zrobic tez pomiary w kilku uprzednio ustalonych punktach, tj. dla kilku roznych pradow bazy. Roznice w charakterystykach potrafia byc bardzo duze, zwlaszcza jesli sa to tranzystory roznych producentow, z roznej serii, a nawet i z tej samej serii ! Dla przykladu zalaczam charakterystyki popularnej pary BD911/912, na ktorych roznice sa wyrazne.

    0
  • #3 06 Sie 2004 16:13
    werar
    Poziom 12  

    Właśnie, jeżeli znajdę dwa tranzystory NPN/PNP które będą miały porónywalne prądy bazy, w takim układzie pomiarowym, to wtedy po zamontowaniu ich we wzmacniaczu różnicowym, w stopniu wejściowym, przy braku sygnału wejściowego, na wyjściu stopnia wejściowego uzyskam napięcie zbliżone do zera. Łudziłem się, że próbka 20 tranzystorów starczy mi, aby taką parę namierzyć. Ogromnie się rozczarowałem, kiedy okazało się że rozrzuty parametrów tranzystorów NPN/PNP "nie zazębiają" się. Nie wiem czy jest to regułą, czy poprostu mam taką fajną serię 20 tranzystorów że bardzo są do siebie podobne.

    0
  • #4 06 Sie 2004 22:05
    irek2
    Poziom 40  

    werar prowadzisz badania tak naprawde nie majac pojecia o tym co robisz! Co ma znaczyc stwierdzenie ze jak znajdziesz dwa tranzystory NPN/PNP o takim samym pradzie bazy to bedzie to ideal w ukladzie roznicowym? Tylko w jaki sposob przeciez uklad ruznicowy sklada sie z dwoch tranzystorow NPN lub dwoch PNP a nie jednego NPN i drugiego PNP.
    Napiecie niezrownowazenia czyli DC na wyjsciu wzmacniacza zalezy w najwiekszym stopniu od UKŁADU WZMACNIACZA! I jest wtedy najmniejsze gdy uklad wymusza przeplyw takich samych pradow w obu tranzystorach pary roznicowej. Wtedy ich prady baz (prad niezrownowazenia) wynikajace ze wzmocnienia pradowego sa takie same co daje zero napiecia na wyjsciu. Do tego dobrze jak tranzystory maja takie samo wzmocnienie i rowne napiecie przewodzenia zlacz BE.
    Co do parowania tranzystorow mocy to ma to tylko sens przy parowaniu tranzystoram mocy i poprzedzajacego go tranzystora sterujacego. Pracuja one w ukladzie darlingtona i ich wzmocnienia mnoza sie. Wiec jesli nawet bedziesz mial tranzystory mocy o takim samym wzmocnieniu to niewielka roznica w sterujacych wszystko zmieni.
    Statyczne wzmocnienie pradowe to zupelnie co innego niz dynamiczne charakterystyki wplywajace na znieksztalcenia. Musialbys wiele poczytac o wzmacniaczach i skupic sie na ukladzie niz tak naprawde malo waznym parowaniu tranzystorow.
    Przejzyj sobie noty katalogowe nowoczesnych tranzystorow mocy do wzmakow audio 2SA1943/2SC5200 tam producent gwarantuje dobra powtarzalnosc parametrow i znieksztalcenia pary (wtornik wyjsciowy) na poziomie 1% bez sprzezenia zwrotnego. Parowanie nie ma sensu bo niby kto mialby sie tym bawic w firmie gdzie pracuje jak robimy wzmacniacze setkami?

    0
  • #5 09 Sie 2004 15:30
    werar
    Poziom 12  

    Oj nie tak ostro :-) z tym "nie wiesz co robisz"

    Zgadzam się, że może wkradło się trochę chaosu więc wyjaśniam co i jak (dla nieczytających dokładnie).

    Buduję sobie wzmacniacz, wg schematu: http://users.ece.gatech.edu/~mleach/lowtim/graphics/ckt.pdf w stopniu wejściowym tego wzmacniacza znajdują się DWA wzmacniacze różnicowe. Proces "parowania" dotyczy par NPN/PNP w DWÓCH różnych wzmacniaczach różnicowych. Sam piszesz: "Napiecie niezrownowazenia czyli DC na wyjsciu wzmacniacza zalezy w najwiekszym stopniu od UKŁADU WZMACNIACZA" i dlatego nie trymuję jednego wzmacniacza różnicowego, tylko dwa na raz. Dodatkowo postępuję zgodnie z zaleceniami autora tego wzmacniacza, sam układu pomiarowego nie wymyśliłem. Autor trochę publikacji napisał i myślę że przemyślał swoją konstrukcję. Myślałem że mając próbkę 2x20 sztuk tranzystorów małosygnałowych i przechodząc procedurę zgodnie z opisem, znajdę co najmniej dwie zbliżone pary NPN/PNP. Wyniki byłe kiepskie (różnica o 100%) więc pytam się grzecznie czy to tak jest, czy gdzieś się pomyliłem.

    Owszem "temat parowania" to taka "burza w szklance wody" i tak naprawdę są ciekawsze aspekty tego wzmacniacza, ale piszesz: "Parowanie nie ma sensu bo niby kto mialby się tym bawic w firmie gdzie pracuje jak robimy wzmacniacze setkami?"
    Dla Ciebie i Firmy nie ma to sensu, bo jak się robi masówkę, to lepiej (taniej) najpierw wyprodukować, a potem zmierzyć jakie to coś ma parametry. Dla amatora-hobbysty, jakim niewątpliwie jestem, dłubanie przy jednym egzemplarzu nie jest "bez sensu", jak będę miał linię produkcyjną, to wyprodukuję sobie 1 tyś. egzemplarzy wzmacniacza i wybiorę sobie ten statystycznie najlepszy. Mimo zaawansowania techniki i technologi produkcji elementów półprzewodnikowych, naprawdę powtarzalne elementy póprzewodnikowe można uzyskać ewentulanie z tej samej płytki krzemu. Dlatego najpierw się robi, potem się mierzy i ewentualnie dopisuje się literkę A,B,C. Np. Układ hybrydowy STK4044 moża kupić w dwóch wersjach II i V różnią się tylko wartością zniekształceń nieliniowych dlaczego producent nie zaprzestał gorszej wersji?
    Dlatego tak konstruje się układy elektroniczne aby, wpływ rozrzutu parametów elementów miał jak najmniejszy wpływ na parametry samego układu (np. analiza MC w SPICE).

    Następnym razem bardziej sprecyzuję pytanie.
    Pozdrawiam

    1
  • #6 09 Sie 2004 23:34
    irek2
    Poziom 40  

    W podwujnym wzmacniaczu roznicowym jaki przedstawiles owszem wplyw na napiecie niezrownowazenia maja pary NPN i PNP. Glownie chodzi tu o w miare podobne wzmocnienia pradowe. Jesli sa one takie same to prady baz znosza sie i wzmacniacz ma zerowe prady niezrownowazenia. Jednak w praktyce jest to trudne do wykonania wiec wystarczy zeby parami prady te byly podobne albo trzeba wiedziec ktory rezystor "ruszyc" zeby uklad wyzerowac.
    W praktyce nikt sie nie bedzie bawil w parowanie czy dobieranie rezystorow bo uklad konstruuje sie tak zeby byl samoustawialny. Tylko wynalazki roznych ludzi sa czasem problematyczne. We wzmacniaczu mocy sprzezenie zwrotne DC zamyka sie na wzmocnieniu rownym 1 i napiecie DC na wyjsciu zadko przekracza +-100mV. Wzmocnienie AC ustala sie na dowolnym poziomnie. Klopot powstaje wtedy gdy konstruktor chce zeby jego uklad mial sprzezenie stalopradowe z pelnym wzmocnieniem wtedy kazdy 1mV napiecia niezrownowazenia jest mnozony przez wzmocnienie napieciowe i daje na wyjsciu spora wartosc DC. Zeby wartosc byla akceptowalna niezrownowazenie pary roznicowej musi byc zedu 1mV czego nie potrafi nawet wiekszosc dobrej klasy wzmacniaczy operacyjnych! Wtedy trzeba sie pogodzic z pasmem przenoszenia od zera i zostawiajac sprzezenia stalopradowe dodac uklad automatycznego ofsetu na dodatkowym wzmacniaczu operacyjnym.
    Rozwiazan jest wiele ale na pewno rozwiazaniem nie jest siedzenie i mierzenie kazdego tranzystora!
    Napiecie niezrownowazenia zmienia sie rowniez z napieciem zasilania oraz temperatura zlacz BE tranzystorow (glownie Q12,13). Wiec moze sie okazac ze twoj idealny tranzystor bedzie mial idealne parametry zaraz po wlaczeniu a po rozgzaniu nagle wszystko sie rozjedzie.
    Napisz lepiej co jest nie tak wg ciebie to cos ci poradze.

    0
  • #7 10 Sie 2004 08:46
    werar
    Poziom 12  

    Na razie wszystko jest OK :-) właśnie instaluję diody od stabilizacji temperaturowej na radiatorach. Jak zacznę pomiary to się dopiero okaże :-)

    Mam jednak inne pytanie. Przyznam się, że korciło mnie zastosowanie innych tranzystorów w stopniu wejściowym niż autor zaleca, np. tanich BC546/BC556 lub BC550/BC560, podobnie w stopniu wzmacniacza napięciowego Q12/Q13 zamiast MJE15030/MJE15031 myślałem o BD243/BD244. Tu pytanie do irek2: czytając Twoje inne posty, domniemuję, że zajmujesz się zawodowo tematem wzmacniaczy. Jakie wiec typy tranzystorów preferujesz w swojej pracy (małosygnałowe, te w stopniu pośrednim-napięciowym, driver tranzystoów mocy, wreszcie tranzystory końcowe). Trzymasz się jednych sprawdzonych, czy w każdym rozwiązaniu układowym stosujesz inne?

    Ps.
    A i jeszcze dla lubiących symulacje, schemat wzmacniacza:

    0
  • #8 10 Sie 2004 22:51
    irek2
    Poziom 40  

    Siedzac zawodowo w elektronice wzmacniaczy szybko znajduje sie stosowane przez wszystkich tranzystory. I tak do wzmacniaczy wejsciowych do napiec 50-60V stosuje sie tanie i dobre BC546/556 dla napiec wyzszych sa specjalne niskoszumne wysokonapieciowe o duzym wzmocnieniu 2SA970/2SC2240. BC550/BC560 to tez dobre niskoszumne tranzystory ale tylko do 50V. Nie wiem jaka wartosc maja zenerki D13,14 i D15,16 ktore ustalaja napiecie na tranzystorach w parze roznicowej. Jesli nie przekracza ono 40V to mozesz smialo dac BC550/560. Nastepny stopien to wzmacniacz napieciowy i tu musza byc bardzo szybkie wysokonapieciowe tranzystory najlepiej zeby nie trzeba bylo czepiac ich na radiator a wiec zdolne wypromieniowac same z siebie moc zedu 1W. I tu doskonale sprawdzaja sie BF869-871 ktore stosuja w zasadzie wszyscy robiacy wzmaki. W mniej wymagajacych aplikacjach stosuje sie BF457-459 lub pare komplementarna MJE340/350. Moze ona byc tez uzyta do stopnia sterujacego tranzystory mosfet. A w wiekszych mocach stosuje sie MJ15030/15031. Do nich tranzystory mocy moga byc specjalizowane motorolle MJL21193/21194. Ja opieram sie na Toshibach ktore sa o wiele szybsze 2SA1943/2SC5200 ze sterujacymi 2SA1837/2SC4793. Ciekawe sa tez potezne 2SA1216/2SC2922. Z pary wszystkich ktore wymienilem mozna spokojnie osiagnac 200W. Dajac dwie pary 400W itd dochodzac do ok 1kW przy 5parach gdzie konczy sie napiecie pracy tranzystorow.

    0
  • #9 11 Sie 2004 09:15
    werar
    Poziom 12  

    Dzięki za garść praktycznych informacji, pociągnę jeszcze wątek podzespołów dalej:
    Ostatnią sprawą, która mnie nurtuje w tym temacie to kondensatory.
    Autor zaleca w przypadku kondensatorów o małych wartościach (pF) kondensatory mikowe, odradza klasyczne, ceramiczne kondensatory ze względu na możliwość wystąpienia efektu piezoelektryka, kondensatory mikowe tylko w elfie znalazłem, ale szkoda mi funduszy. W pętli sprzężenia zastosował bipolarnego elektrolita 220uF, i 100nF polipropylenowego.
    Bipolarnego nie dostałem, więc zastosuję dwa klasyczne elektrolity, 100nF polipropylenowy (MKP) mam, ale jest makabrycznie duży i mam wątpliwości. Kondensatorami odsprzęgającymi się nie przejmuję i normalne poliestrowe wsadziłem (MKT).
    Czy zwracasz jakąś szczególną uwagę co do materiału z którego są zrobione kondensatory, czy jest to kolejna audiofilska konfabulacja?

    Pozdrawiam

    0
  • #10 11 Sie 2004 23:05
    irek2
    Poziom 40  

    Dokoncze jeszcze temat tranzystorow mocy bo napisalem co stosuja profesjonalisci. Nie problem oczywiscie kupic te tranzystory i nie sa wcale bardzo drogie ale w amatorskich konstrukcjach czesto stosuje sie jak pisales BD243C/BD244C jako sterujace tranzystory mocy np potezne BD249C/BD250C i ich odpowiedniki TIP35C/TIP36C. Z tymi BD243/244 trzeba uwazac bo mierzylem kiedys okolo stu sztuk (MOROCCO) i 90% miala wzmocnienie 50-100 a 5% mialo <20! oraz 5% >150! Lepiej kupic kilka wiecej i dziwne odrzucic.
    O kondensatorach mozna powiedziec ze to kolejny mit. Oczywiscie jest wiele typow kondensatorow i patrzac na ich parametry mozna powiedziec ktore sa lepsze a ktore gorsze. Jednak wazniejsze jest ktore beda wystarczajace do konkretnego zastosowania. I mysle ze nia ma sie co tu rozwodzic nad mikowymi i polipropylenowymi. Tam gdzie ma isc foliowy w zupelnosci wystarczy MKT a gdzie male pikofarady wystarcza ceramiczne. Z ceramicznymi to jest taki problem ze zadko wiemy z jakiego materialu ceramicznego sa one wykonane. Jesli kondensator ma tolerancje 5% lub lepsza tzn ze jest bardzo dobry. Zwykle ceramiki zwykle maja tolerancje zedu 10-20%. Typowe napiecie ich pracy wynosci 50V ale nie zaszkodzi kupic na wyzsze.
    Co do bipolarnego 220uF to mozesz dac dwa 470uF polaczone szeregowo albo jeden zwykly 220uF i bedzie tez ok. Dodatkowy rownolegly 100nF w zupelnosci wystarczy MKT.

    0
  • #11 12 Sie 2004 16:10
    werar
    Poziom 12  

    Przyznam się, że z toshibowych tranzystorów nigdy nie miałem okazji stosować, ale na pewno skorzystam z Twoich informacji.
    Zostało jeszcze tylko pare detali:
    W stopniu wyjściowym zastosowano rozwiązanie (chyba klasyczne) przeciwdziałające ewentualnym problemom (ocylacje) z obciązeniem (głośnikiem, czy zespołem głośników). Mówię tu o szeregowo podłączonej indukcyjności i rezystorze L1 C49 i przy samym wyjściu R50 C25 do masy. Z R50 i C25 nie ma problemu, natomiast mam konstrukcyjny problem z L1 C49. Budowany układ będzie pracował w obudowie od fabrycznego wzmacniacza (chyba SONY FA210). Oryginalnie na płycie głównej były umieszczone wszystkie bloki funkcjonalne (prostownik, stabilizator +/-15, driver na układzie scalonym uPCxxxx i tranzystory mocy. Wyjście końcówek mocy było podłączone do osobnej płytki gdzie znajdował się przełącznik głośników (A,B, A+B, A/B), wyjścia na głośniki, no i właśnie indukcyjność z równolegle podłączonym rezystorem, no i przy samych zaciskach wyjściowych rezystor z kondensatorem. Co do rezystora i kondensatora to zmienie tylko wartość pojemności (z 0.01uF na 0.1uF, rezystor 10om zostanie). Ulokowanie tych podzespołów przy samym wyjściu (zaciskach go przewodów głośnikowych) wydaje się być bardzo dobrym rozwiązaniem.
    Nie wiem natomiast co począć z indukcyjnością i szeregowo z nią podłączonym rezystorem. Czy zostawić je przy płytce z całym budowanym układem, czy zamontować w oryginalnej płytce SONY (tej z przełącznikiem głośników). Dodam że oryginalna płytka SONY umieszczona jest w bezpośredniej bliskości transformatora. Myślę że i tu i tu będzie dobrze, ale może jest jakieś logiczne wytłumaczenie gdzie lepiej...

    A i co do układu zasilającego. Transformator toroidalny 250VA 80V z środkowym odczepem (2x40V ) z wydajnością prądową 2x3.1A. Klasyczny mostek gretza, do tego kondensatory 2x10000uF/63V. Nie wdaję się w detale odnośnie bilansu mocy, chodzi mi o coś innego: czy przy włączaniu wzmacniacza i ładowaniu dość dużych pojemności należy zastosować jakąś rezystancję nieliniową (pozystor?) w celu zmniejszenia udaru prądowego, czy to jeszcze nie takie prądy aby mogły zaszkodzić transformatorowi?
    Acha autor, aby przeciwdziałać "grzmotom" głośników przy włączaniu radzi zastosować równolegle z pojemnościami zasilacza rezystory 3k9/2W rozładowujące je gdy wzmacniacz jest wyłączony. Przyznam się że nie widziałem jeszcze takiego rozwiązania (w sumie to aż tak wiele ich nie widziałem :-)) wzmacniacz nie ma układu opóźniającego włączanie głośników, więc może to dobry pomysł.

    0
  • #12 13 Sie 2004 14:22
    irek2
    Poziom 40  

    Wchodze internetu z roznych komputerow wiec zebym widzial schemat i elementy ktore opisujesz dobrze by bylo jakbyc zamiescil JPG-a.
    Wyjsciowy uklad RL jak i RC mozna dac na tej dodatkowej plytce. Czesto sie tak robi zeby duze i ciezkie elementy dac gdzies indziej gdzie jest na nie miejsce. Zmiana kondensatora z 10nF na 100nF powinna pociagnac zmiane mocy rezystora ktory jest w szereg. Taki standard to 10om i 100nF jednak zawodowe konstrukcje stosuja tylko to co jest potrzebne i czesto moze byc to 10-100nF a rezystor 4.7-22om. Cewka to typowo kilka kilkanascie zwoi i rownolegle rezystor tlumiacy jej rezonans 1-10om.
    W firmie stosujemy trafo do 1kW i nie dajemy ukladu miekkiego staru a bezpieczniki sie nie pala. Wszystko zalezy od trafa. Jednak nie jest to dla niego zagrozeniem co najwyzej dla bezpiecznikow.
    Rezystory z zasilaniem to chyba marnotrastwo energii. Ja konstruujac wzmacniacz zawsze daje zabezpieczenie w postaci opuznionego zalaczania glosnikow, DC i szybkie odlaczanie przy wylaczeniu. Do tego zabezpieczenie zwarciowe ktore przechodzi kazdy wzmak zanim pojdzie do klienta. To po prostu musi byc. Moge Ci podeslac schemat jak chcesz.

    0
  • #13 13 Sie 2004 15:46
    werar
    Poziom 12  

    No właśnie układu opóźnionego włączania głośników trochę mi brakuje, z chęcią skorzystam z jakiegoś sprawdzonego rozwiązania. Co do protekcji, to wzmacniacz ma zabezpieczenie przeciwzwarciowe, trochę się obawiam sprawdzenia tego układu w praktyce, ale może i trzeba będzie zrobić testowe zwarcie. Autor w ostatniej wersji schematu, troszkę obniżył próg zadziałania protekcji, aby można było podłączyć obciążenia w granicach 2 omów.

    0
  • #15 14 Sie 2004 21:51
    irek2
    Poziom 40  

    Aby wzmak prawidlowo mogl pracowac z 4 omowym obciazeniem glosnikiem to musi dobrze pracowac na 2 omowym rezystororze. Chodzi o przesuniecia fazowe obciazenie bo glosnik jest zlozonym ukladem glownie indukcyjnoscia.
    Zabezpieczenia na przekazniku podpina sie po prostu do tranzystorow ograniczajacych prad. I w pierwszej chwili zwarcia prad wzmaka jest ograniczany a po chwili przekaznik odlacza obciazenie.
    Czy zabezpieczenie pradowe nie zalacza sie za wczesnie mozna to zaobserwowac na sygnale audio na oscyloskopie przy obciazeniu glosnikiem. Albo podlaczajac diode swiecaca przez rezystor do plusa zasilania i do kolektora Q10. wtedy blyskanie bedzie swiadczyc o ograniczaniu prady wyjsciowego.
    Na razie nie ma mnie w domu a schemat zabezpieczenia mozesz sciagnac z postu zabezpieczenie do STK gdzie niedawno umieszczalem cos takiego.

    0
  • #16 26 Sie 2004 15:59
    werar
    Poziom 12  

    Trochę mnie "wycieło" ale kończyłem w/w wzmacniacz. Działa :-) Uruchomienie bez kłopotów. Prąd spoczynkowy jednego kanału ustawiony na 100mA (radiatory są ciepłe). Nie było żadnych problemów z offsetem, czy wzbudzaniem się. Przy włączaniu wzmacniacza nie występują żadne "efekty", także zrezygnowałem z rezystorów rozładowujących na kondensatorach elektrolitycznych w prostowniku. Schemat zabezpieczenia - irek2 - widziałem, ale w kiepskim jpegu. Jeżeli masz lepszą kopię schematu, to dobuduję sobie osobny moduł. Jak opracuję jakiś tekst odnośnie wzmacniacza, to na pewno podzielę się spostrzeżeniami.

    Pozdrawiam.

    1
  • #18 29 Sie 2004 18:05
    werar
    Poziom 12  

    Oki, czekam i pozdrawiam.

    0