Dzisiaj miałem wypadek z dogorywającym zasilaczem...
Miał on dobre 2 lata, z czego pierwszy rok przeżył w obudowie miniATX razem z Duronem 1GHz pod szafka (piekarnik, musiałem nawiercić w zasilaczu dziury żeby jakiś obieg powietrza był, obudowa dosłownie parzyła).
Jest to LC-235ATX.
Spalił się gdy kolega przyniósł mi do testowania chyba zepsutego Celerona ... poszedł dym z płyty, a z zasilacza jęki dosłownie (już wcześniej trzeszczały wyschnięte kondensatory elektrolityczne). Płyta to pól biedy bo mam kilka (Abit BE6, sobie Mosfety i kondensatory elektrolityczne podmienię), ale wyszły mi zasilacze.
Tak wiec do rzeczy. Będę musiał sobie jak najszybciej naprawić jakiś zasilacz. Mam ich (zepsutych) tak z 5-8 sztuk, a na pewno są wśród nich :
LC-235ATX - ten co był wyschnięty i 'jęczał' od dawna, czasem się wyłączał zaraz po odpaleniu komputera z np 2x HDD, generalnie kondensatory elektrolityczne były puste, a mi się nie chciało (bo ładnie wyglądały, tak wiem)...
Enlight 230W - nie wiem co mu, daje ładne +5V stand-by, ale się nie włącza, jeszcze nie rozkręcałem...
Ze dwa L&C 230W
Reszty nie pamiętam, napisze dokładnie jakie to modele jak tylko je przytargam z piwnicy. (w sensie co się opłaca naprawić, co ma szanse działać > tydzień po naprawie itd.)...
Czy są tu jeszcze zapaleńcy grzebania w tych rupieciach jak TONI_2003 ?
Najchętniej bym naprawił tego Enlajta bo wygląda w środku jak mercedes i miałem już takiego jednego (działał ślicznie). Odezwę się wieczorem (w nocy?) jak wykopie resztę złomu.