No więc tak...
Czy wymagane jest strefowanie systemu? Tzn. głośniki pogrupowane i włączane w studiu? Bo jeśli nie to zadanie jest najłatwiejsze: w każdym głośniku zamontowany by był transformator o odpowiedniej mocy i przekładni, dopasowujący wysokie napięcie linii radiowęzłowej (30 albo 100V) do niskiej impedancji głośnika. W studiu radiowęzła główną "maszyną" będzie wzmacniacz radiowęzłowy- o odpowiedniej mocy (większej niż moc sumaryczna wszystkich głośników) i napięciu wyjściowym znamionowym 30 albo 100V. W takim małym systemie jak opisujesz polecam linię 30V, wtedy można jako wzmacniacz wykorzystać końcówkę mocy 100W/8om (ze wz. P=U^2/Z wychodzi, że U^2=100Wx8om a więc napięcie wynosi niewiele poniżej 30V), taniej wyjdzie bo bez trafa wyjściowego. A jak chcesz wzmacniacz lampowy to i tak trafo wyjściowe jest potrzebne, i tak. (jak decydujesz się na lampowca to polecam Telosowski Ampli40 lub jego mocniejszą wersję Ampli75).
W takim małym radiowęźle nie jest potrzebna konsoleta, wystarczy amplimikser (wzmacniacz zespolony z mikserem) i odpadają kable między wzmacniaczem a mikserem

Jak potrzeba z jednego źródła muzykę puszczać (no np. gramofon czy radio), to Ampli40 nadaje się doskonale- a i ma wejście mikrofonowe z możliwością mieszania sygnałów...
W moim domowym studiu radiowym większość sprzętów nadawczych jest własnej roboty, a źródła prod. Unitry.