Mam problem - wczoraj zauważyłem kałużę wody pod lodówką - okazało się, że się rozmroziła całkowicie - lampka termostatu działała, ale lodówka nic nie chłodziła.
Więc odłączyłem prąd, kompletnie wyczyściłem z wody i lodu (trwało to parę godzin), no i włączyłem znów.
Po włączeniu lodówka chłodzi, ten radiator z tyłu robi się ciepły, słychać pracę kompresora, ale niestety po jakimś czasie (godzina, może dłużej) przestaje chłodzić - lampka pali się dalej, kompresor słychać, ale jakby ciszej i wszystko się rozmraża
Poczekałem znów pół godziny bez prądu i po włączeniu znów chłodzi - ładnie robi się delikatny szron w zamrażarce, ale tylko przez jakiś czas, potem znów przestaje.
Czynnik chłodniczy chyba jest skoro może mrozić przez chwilę ?
Macie jakiś pomysł co może się dziać ? Czyżby kompresor się psuł, a może jakaś elektronika coś wyłącza ?
Dodano po 19 [minuty]:
Ok, a na jakiej zasadzie przestaje chłodzić ? Jakiś czujnik ciśnienia tego czynnika, czy jakiś inny efekt się dzieje ?
Lodówka ma 6 lat, czy naprawa to tylko dopełnienie ilości czynnika czy trzeba jakoś uszczelniać ?
Więc odłączyłem prąd, kompletnie wyczyściłem z wody i lodu (trwało to parę godzin), no i włączyłem znów.
Po włączeniu lodówka chłodzi, ten radiator z tyłu robi się ciepły, słychać pracę kompresora, ale niestety po jakimś czasie (godzina, może dłużej) przestaje chłodzić - lampka pali się dalej, kompresor słychać, ale jakby ciszej i wszystko się rozmraża
Poczekałem znów pół godziny bez prądu i po włączeniu znów chłodzi - ładnie robi się delikatny szron w zamrażarce, ale tylko przez jakiś czas, potem znów przestaje.
Czynnik chłodniczy chyba jest skoro może mrozić przez chwilę ?
Macie jakiś pomysł co może się dziać ? Czyżby kompresor się psuł, a może jakaś elektronika coś wyłącza ?
Dodano po 19 [minuty]:
Ok, a na jakiej zasadzie przestaje chłodzić ? Jakiś czujnik ciśnienia tego czynnika, czy jakiś inny efekt się dzieje ?
Lodówka ma 6 lat, czy naprawa to tylko dopełnienie ilości czynnika czy trzeba jakoś uszczelniać ?