Witam!
Renault Clio II 1.2 2002r, W niedziele po poludniu wsiadam do auta (pod basenem) przekrecam kluczyk, diody gasna jak powinny przekrecam i nic - zero obrotu rozrusznika tylko taki jakby "pstryk". Myślałem, że immobiliazer jednak okazuje się, że działa - poruszałem kablami przy akumulatorze i zapalil. Tutaj skojarzyla mi sie sytuacja, kiedy kilka dni wczesniej odpalalem kolege kablami z mojego akumulatora i ciezko mialem chycic + i dosc ostro tam mieszalem a obok klemy jest jakies "cudo" - zakreslilem go czerwonym kolkiem na fotce.
Jednak po niedzieli, w pon palilo bez problemu.
Dzisiaj rano przychodze i znowu sytuacja jak pod basenem - znowu poruszałem tym "cudem" i zapalil.
Moze mi ktos powiedziec co to jest? czy to moze miec na to wplyw? czy to tylko przypadek?
Z gory dziekuje za pomoc.
Kuba
Renault Clio II 1.2 2002r, W niedziele po poludniu wsiadam do auta (pod basenem) przekrecam kluczyk, diody gasna jak powinny przekrecam i nic - zero obrotu rozrusznika tylko taki jakby "pstryk". Myślałem, że immobiliazer jednak okazuje się, że działa - poruszałem kablami przy akumulatorze i zapalil. Tutaj skojarzyla mi sie sytuacja, kiedy kilka dni wczesniej odpalalem kolege kablami z mojego akumulatora i ciezko mialem chycic + i dosc ostro tam mieszalem a obok klemy jest jakies "cudo" - zakreslilem go czerwonym kolkiem na fotce.
Jednak po niedzieli, w pon palilo bez problemu.
Dzisiaj rano przychodze i znowu sytuacja jak pod basenem - znowu poruszałem tym "cudem" i zapalil.
Moze mi ktos powiedziec co to jest? czy to moze miec na to wplyw? czy to tylko przypadek?
Z gory dziekuje za pomoc.
Kuba