Witam, posiadam zurawik ktory pracuje na napieciu 3x440V. W sieci mam 437V AC, uklad sterowania zurawikiem oparty jest na 24V. Transformator w obwodzie kontrolnym po stronie pierwotnej ma odczepy : -20V, 0V,+20V,400V,460V. Odczepy po stronie wtornej: 220V, 24V,42V. Oryginalnie mam podpiete strona pierwotna -20V, 460V. Problem tkwi w tym ze jak uruchamiam silnik nastepuje spadek napiecia tak duzy ze w ukladzie sterowania 24V po stronie wtornej napiecie spada mi do 18V i niestety stycznik wykonawczy nie zalacza sie. Wystarczy lekko go dopchnac srubokretem i zaskakuje.
W celach pomiarowych przelozylem uzwojenie pierwotne na zaciski +20V i 400V ( przy zasilaniu 437V), co dalo mi na stronie wtornej 25,5V, ktore wystarcza nawet po spadku napiecia do prawidlowej pracy stycznika i 243V na zasilanie grzalki silnika i skrzynki sterujacej. Mam pytanie czy takie polaczenie nie spowoduje spalenia transformatora (napiecie zasilania wyzsze o 20V od nominalnego). Stycznik ma cewke 24V. Dziekuje z gory za sugestie.
W celach pomiarowych przelozylem uzwojenie pierwotne na zaciski +20V i 400V ( przy zasilaniu 437V), co dalo mi na stronie wtornej 25,5V, ktore wystarcza nawet po spadku napiecia do prawidlowej pracy stycznika i 243V na zasilanie grzalki silnika i skrzynki sterujacej. Mam pytanie czy takie polaczenie nie spowoduje spalenia transformatora (napiecie zasilania wyzsze o 20V od nominalnego). Stycznik ma cewke 24V. Dziekuje z gory za sugestie.