Witam.
Mam następujący problem - korzystałem z kompa i nagle wszystko "zamarzło" na ekranie, myszka nie działała, żadne kombinacje klawiszy nic nie dały, natomiast po restarcie czarny ekran, tzn. nawet BIOS się nie załącza i nie ma tego bibnięcia, które powinno być. Monitor nie reaguje na komputer tzn. dioda nie zmienia koloru na taki, jaki powinien być, a monitor jest na pewno sprawny, bo przed chwilą sprawdziłem go na laptopie.
Wszystkie wiatraki (procesor, grafika, płyta i zasilacz) chodzą, próbowałem resetować BIOS (i poprzez zworkę, i baterię), ale nic to nie dało. Odłączałem też CD-ROM oraz RAM, ale również nic się nie zmieniło. Kartę też odłączałem i też żadnej reakcji, żadnych odgłosów.
Najpewniej więc coś się spaliło, ponieważ mniej więcej w tym samym czasie, gdy ekran "zamarzł" było jakieś spięcie w mieszkaniu i w sąsiednim pomieszczeniu spaliła się żarówka (ale tylko to, w żadnym innym nic się nie stało, nawet w tym, w którym stoi komp, żadna żarówka nie padła). Mogło to mieć jakiś związek?
Nie mam możliwości podłączenia grafiki czy zasilacza do innego kompa, tak samo jak nie mogę podłączyć innej grafiki lub zasilacza do tego kompa, więc czy da się w jakiś inny sposób sprawdzić co się spaliło? Czy tylko serwis?
Jeśli chodzi o parametry, to karta Galaxy GeForce 7300 GT, procesor Sempron 1800, płyta Asusa, ale nie wiem dokładnie jaka, nazwy zasilacza też nie znam. W każdym razie komputer był składany z nowych części jakieś pięć lat temu i nigdy nie było z nim żadnych hardwarowych problemów - również w sytuacjach podobnych do tej dzisiejszej, czyli gdy w mieszkaniu było coś nie tak z prądem.
Mam następujący problem - korzystałem z kompa i nagle wszystko "zamarzło" na ekranie, myszka nie działała, żadne kombinacje klawiszy nic nie dały, natomiast po restarcie czarny ekran, tzn. nawet BIOS się nie załącza i nie ma tego bibnięcia, które powinno być. Monitor nie reaguje na komputer tzn. dioda nie zmienia koloru na taki, jaki powinien być, a monitor jest na pewno sprawny, bo przed chwilą sprawdziłem go na laptopie.
Wszystkie wiatraki (procesor, grafika, płyta i zasilacz) chodzą, próbowałem resetować BIOS (i poprzez zworkę, i baterię), ale nic to nie dało. Odłączałem też CD-ROM oraz RAM, ale również nic się nie zmieniło. Kartę też odłączałem i też żadnej reakcji, żadnych odgłosów.
Najpewniej więc coś się spaliło, ponieważ mniej więcej w tym samym czasie, gdy ekran "zamarzł" było jakieś spięcie w mieszkaniu i w sąsiednim pomieszczeniu spaliła się żarówka (ale tylko to, w żadnym innym nic się nie stało, nawet w tym, w którym stoi komp, żadna żarówka nie padła). Mogło to mieć jakiś związek?
Nie mam możliwości podłączenia grafiki czy zasilacza do innego kompa, tak samo jak nie mogę podłączyć innej grafiki lub zasilacza do tego kompa, więc czy da się w jakiś inny sposób sprawdzić co się spaliło? Czy tylko serwis?
Jeśli chodzi o parametry, to karta Galaxy GeForce 7300 GT, procesor Sempron 1800, płyta Asusa, ale nie wiem dokładnie jaka, nazwy zasilacza też nie znam. W każdym razie komputer był składany z nowych części jakieś pięć lat temu i nigdy nie było z nim żadnych hardwarowych problemów - również w sytuacjach podobnych do tej dzisiejszej, czyli gdy w mieszkaniu było coś nie tak z prądem.