Witam.Potrzebuje waszej pomocy.Chciałbym kupić w najbliższym czasie moje 1 auto.Prawko mam od kilku miesięcy i trochę już przejeździłem.Kwota to 3-6tys zł.
Zastanawiam się nad autami typu Fiat Seicento jak i np.VW Polo. Rok +/- od 1998 ponieważ chce aby auto miało nie za duży przebieg i dobry stan.Ma być w miare niezawodne, tanie w eksploatacji i ma mało palić.Nie potrzebna mi torpeda ale i muł też nie-dlatego seicento (jak już) tylko 1.1 .Proszę o ocenę tych 2 aut jak i WŁASNE PROPOZYCJE. Z góry thx.
A ja Ci polecam Lanosa. Po za tym, że nie pali mało to będziesz zadowolony. Do tego LPG i śmigasz. Auto niezawodne, tanie części i naprawdę wdzięczne. No chyba, że chodzi o prestiż...
Auto dość duże, a jak będzie z LPG to zużycie paliwa w stosunku do Seo nie będzie za duże. Po za tym Seo a Lanos to inna bajka.
Brawo, na pierwszy samochód brać chlejące jak szewc wielkie pudło z dużym silnikiem, by bulić wysokie OC. Poza tym niezawodne VW skończyły się o ile wiem kilkanaście lat temu, teraz został tylko mit.
Seicento 1.1 pali realnie ok. 5-6 w trasie i 6-7 w mieście, części w cenach sklepów "Wszystko po 4,50", rower dobrej klasy bywa droższy w utrzymaniu. Przy odrobinie dbałości o samochód bardzo trudno o awarię unieruchamiającą go na dobre, bo konstrukcja jest dość prosta. Silnik ośmiozaworowy, rozrząd bezkolizyjny, wady to spory hałas we wnętrzu powyżej 100 km/h i niskie, a właściwie żadne bezpieczeństwo bierne.
Na pierwsze auto mogę z czystym sumieniem polecić - jako flotowe przelatują po 300-400 tysięcy km bez remontu generalnego.
VW Passat 1.8 za 3-6 tys. jest "trwały i niezawodny"? Dobre! Szczególnie blacha jest "trwała" w tych zgniliznach ,o "reszcie" tych "cacek" już nie będe pisał Pozdrawiam!
ps. Tak jak napisał kolega powyżej ,na początek Fiat Seicento.
OK panowie prosił bym o więcej swoich propozycji a nie o kłutnie . Przebiegi roczne małe - ok. 10tys. z tego większość miasto. Narazie na 1 m-cu jest seicento.Corsa B hmm... z tego co wiem mały silnik np.1.0 to muł tzn. żeby szybciej jechać to trzeba kręcić wysoko a co za tym idzie spalanie w górę. Wydaje mi się, że seo 1.1 jak na swoją niską masę jest i szybszy od corsy B (1.0 lub nawet 1.2) i trochę bardziej oszczędny.Lanos raczej odpada ;( . Szukam czegoś oszczędniejszego.No chyba że lanos hatchback... Ale narazie seo winner.
Proszę o więcej propozycji!! Z góry thx.
Szybszy to pojęcie względne - nawet z 1.1 to około 14 sekund do setki na seryjnej skrzyni.
Jeśli chciałbyś Corsę, bierz 1.2, to cywilizowany czterocylindrowy silnik, przyzwoicie odpycha ten samochodzik. 1.0 ma trzy cylindry i kulturę pracy zmęczonego diesla, jechać to nie chce, pali jak dużo większy silnik, bez sensu.
Młody człowieku trzymaj się swojej pierwszej myśłi,,,,,SC
nie kupuj żadnych wiekowych wynalazków bo się wpakujesz w bagno !!!
Rozbieram te graty na co dzień - Stacja Demontażu Pojazdów i jak na piewsze autko to w sam raz SC,a jak cie kasa gniecie to nawet polecam CC 900.Poza karoserią to te same autka,a do cienkiego pewne rzeczy dużo tańsze.
Jeśli jesteś wysoki i masz szerokie stopy/buty co SC odpada, głową będziesz dotykał sufitu i jednocześnie 1 nogą wciskał sprzęgło i hamulec. Zwróć na to uwagę oglądając samochód. Kiedyś siedząc w CC miałem coś takiego. Jeśli nie będziesz kręcił zimnego silnika do 4000obr/min to każdy samochód będzie Ci długo służył.
A co myślicie o Mitsubishi Colt V 1.3 ? Dosyć niespotykane autko, większe niż SC, 75KM jak na takie auto to wystarczająco...tylko co o nim sądzicie? Jakie są o nim opinie (awaryjność,spalanie itp.) ? Myślałem też o civic vi ale za tą cene nie kupi się dobrego egzemplarza i troche za dużo pali .
Jeśli szukasz autka taniego w zakupie jak i potem w eksploatacji polecam daewoo Tico.Autko może i śmieszne z wyglądu wewnątrz i zewnątrz blacha na nim jak na puszce od piwa,ale jak na takie autko świetnie przyśpiesza(przy SC 1100 siada),cena OC za rok śmieszna,części tanie jak kiedyś do malucha,spala na trasie (nie przekraczająć 110 km/h) do 4 litrów ,w mieście w zależności od pory roku ,korków i odległości 6 litrów,4 osoby swobodnie podróżują bez ścisku dostęp do tylnej kanapy dużo lepszy niż w CC czy SC.Bagażnik powiedzmy że ma.Silnik zasilany z gaźnika prosta konstrukcja,samemu można co nieco pogrzebać mając podstawowe umiejętności mechaniczne.Ogólnie autko spoko.
Wybieraj coś z niedużym silnikiem, bo kupić auto to jedno a utrzymać to drugie...niestety
Duży silnik jest super ale na stacji i ubezpieczeniu jako młody kierowca będziesz miał dziurę w kieszeni niczym budżet państwa...
Nie powiem Ci bierz SC, Polo, Swifta czy Tico, bo tak się nie da Kupuj auto z niedużym silnikiem i proste w konstrukcji tyle można powiedzieć Ja miałem na studiach Suzuki Swift 1.3 robiłem nim po 100km dziennie, bo pracowałem 30km od domu i na uczelnie jeździłem też cały czas i jedyne co w nim robiłem to wymieniałem płyny i lałem benzynę. A jak w 2008 wymieniałem tłumik to był jeszcze oryginał jednoczęściowy z 1993r teraz męczy go moja lepsza połowa i póki co auto dzielnie to znosi, a ktoś Ci tutaj zaraz powie, że Swift to szmelc, bo kuzyn wuja sąsiada od strony dziadka miał takiego i się ciągle psuł Z opiniami o autach jest jak z dupą Powodzenia w szukaniach
Przyzwyczaj się że za auto będziesz płacił. Kupisz mniejsze będzie za małe, kupisz większe, będzie za dużo palić, stare się psuć, a nowe sporo kosztować...
I tak można w nieskończoność.
Masz do wyboru jeszcze japończyki typu colt o którym wspomniałeś, mazdę 323 którą jeżdżę i bardzo lubię, nissany, fordy, renaulty i wiele wiele innych.
Moim zdaniem czekaj na jakąś okazję, może ktoś z rodziny, ze znajomych będzie chciał się pozbyć swojego dyliżansu.
Wtedy możesz kupić taniej auto, a jeśli nie sprzedadzą Ci taniej to przynajmniej będziesz wiedział kto i jak je użytkował. A dzięki temu możesz zaoszczędzić duuuuużo pieniędzy.
Z czasem do każdego auta się przyzwyczaisz .
Tak jak koledzy już zauważyli jako młody kierowca szukaj niewielkiej pojemności np. ze względu na ubezpieczenie. Na marginesie wspomnę, że rejestrując kogoś z rodziny kto posiada już zniżki na O.C. na współwłaściciela możesz sporo zaoszczędzić.
Chcąc jeździć bezpiecznie myślę, że zbyt małe auto może być nie zawsze dobrym wyborem. Pamiętaj, że wina nie musi być po Twojej stronie.
Ja skłoniłbym się raczej ku Polo (rozważ silniki diesla) albo Corsa, może jakiś zadbany Golf III ?
Chciałbym jednak więcej propozycji/przykładów konkretnych samochodów a nie komentarzy odnośnie gabarytów, cen paliw, kosztów OC ponieważ tyle to ja już dawno wiem i zdaje sobie z tego sprawę.Golf III to za duże auto, które ma za duży silnik (szukam czegoś raczej z seg.B a nie C). A co do daewoo tico to miałem taki kiedyś (dokładniej rodzice) i moge się zgodzić co do spalania, niskich cen w eksploatacji itd. ale napewno nie co do przyspieszenia...SC 1.1 wysiada? 0-100km/h SC ma ok.14s a Tico 17s.. .A po za tym Sc też jest tanie w eksploatacji.A więc mając do wyboru Tico lub SC to na 100% wybrałbym SC-to w samochodach mniejszych.Ale nie moge się zdecydować czy wybrać SC 1.1 czy może większe polo/corsa/colt ...?!Chętnie wybrałbym np.corse 1.7diesel ale OC droższe sporo . A może jeszcze jakieś propozycje?!?
Ej a co myślicie o renault clio z dieslem 1.5 ?? Chodzi o rocznik od 2001 80KM 12.2s do 100km/h a spalanie trasa ok 4l O.O . Możliwe że będę mógł troche dołożyć do clio lub kupić tańsze SC. Ale chce najpierw poznać opinie o clio (koszty eksploatacji,spalanie-czy na prawdę takie male itp.)Proszę o pomoc. Z góry thx.
Miałem kiedyś matiza z korei nie z fso. Kupiłem jak miał zrobione 50tys jak się z nim roztawałem miał 150tys i podczas ekspoatacji dołozyłem tylko przednie zawieszenie (amortyzatory i wachacze) no oczywiscie klocki hamulcowe oleje itp. a i rozrząd. A tak złego słowa nie powiem na to auto. Nieraz z sentymentu pytam przez cb kierowców matizów i mówia to samo.
Ej a co myślicie o renault clio z dieslem 1.5 ?? Chodzi o rocznik od 2001 80KM 12.2s do 100km/h a spalanie trasa ok 4l O.O . Możliwe że będę mógł troche dołożyć do clio lub kupić tańsze SC. Ale chce najpierw poznać opinie o clio (koszty eksploatacji,spalanie-czy na prawdę takie male itp.)Proszę o pomoc. Z góry thx.
To dobry samochód, mamy taki w rodzinie i jakoś się nie psuje. Jeśli planujesz silnik diesla to weź pod uwagę że się dłużej rozgrzewa i jeśli w zimie zechcesz przejechać 5km w ciepłym wnętrzu to czeka Cię grzanie samochodu na postoju lub poszukanie sobie auta z grzałką w nagrzewnicy. diesel nie nadaje się na krótkie odcinki, może być droższy w eksploatacji od silnika benzynowego. Jeśli chodzi o grzałkę to nie wiem dokładnie w jakich samochodach jest to zamontowane, ale grzałki z reguły pobierają nawet 1000W (np w xsara picasso, specjalnie podałem przykład aby wszyscy uwierzyli) z akumulatora i przy krótkich odcinkach trzeba ładować akumulator raz na jakiś czas.
Może wyjde na wieśniaka, piszą o tym w aktualnym numerze "Motoru". Na autko miejskie polecam Ci oczywiście Matiza! Autko tanie, w idealnym - prawie fabrycznym stanie do 8000 zł. Bardzo tanie części, praktycznie wjedziesz wszędzie, mało pali. Niedużo zapłacisz za ubezpieczenie. Niestety "podobno" jest chętnie kradziony. Jeżeli coś klasycznego lub z wyższej półki to WV Golf II, III, Fiat Panda...
Moje propozycje peugeot 306 najlepiej diesel w ocynku,lub seat ibiza lub cordoba,lub vw polo disel sdi.Nie ładuj się w stare auto z starą instalacją gazową .
Jeśli będziesz poruszał się po mieście to po co Ci jakieś specjalne osiągi?? Rozejrzyj się jeszcze w małych autach typu Nissan Micra, Mazda 121 względnie 323, Mitsubishi Colt też nie jest zły-silnik jak najbardziej wytrzymały (1,3) autko ładne i zgrabne i również dynamiczne, Daihatsu Charade można się temu przyjrzeć 1.0 diesel.
Fiat Seicento 1.1 nie jest złym pomysłem w razie co części tanie i ogólnie dostępne praktycznie wszędzie. Zastanów się do czego Ci potrzebny jest ten samochód - do tego aby przejechać nim dziennie ok 20-30 km czy do tego aby się ścigać po ulicach- w tej drugiej wersji żadne auto nie będzie ekonomiczne.
pozdrawiam
Jeśli będziesz poruszał się po mieście to po co Ci jakieś specjalne osiągi?? Rozejrzyj się jeszcze w małych autach typu Nissan Micra, Mazda 121 względnie 323, Mitsubishi Colt też nie jest zły-silnik jak najbardziej wytrzymały (1,3) autko ładne i zgrabne i również dynamiczne, Daihatsu Charade można się temu przyjrzeć 1.0 diesel.
Fiat Seicento 1.1 nie jest złym pomysłem w razie co części tanie i ogólnie dostępne praktycznie wszędzie. Zastanów się do czego Ci potrzebny jest ten samochód - do tego aby przejechać nim dziennie ok 20-30 km czy do tego aby się ścigać po ulicach- w tej drugiej wersji żadne auto nie będzie ekonomiczne.
pozdrawiam
Nie polecam ŻADNYCH fiatów seicento/cc. Przeszedłem dość z tymi samochodzikami przez cały swój okres jeżdżenia po kraju. Z plusów mają tylko to, że są tanie w zakupie i obsłudze.
Niestety nie idzie to w parze z bezawaryjnością-KAŻDY miał upierdliwe fanaberie(odrzucam tutaj zużycie czysto mechaniczne, związane z drogami np. zawieszenie czy hamulce, opony), które często powodowały dyskwalifikację z dalszej podróży np. notoryczne awarie wiatraka chłodnicy, praktycznie po każdej zimie, powodowało natychmiastowe wywalenie uszczelki głowicy.
Tam silnik 1.1 w tak ciasnej budzie ma wystarczająco za gorąco+ta awaria=upg. Najstarsze egzemplarze zaczynają już gnić-fakt cynkowane blachy wystarczają na 10 lat, zgodnie z gwarancją. Później niech się dzieje wola Boska-sól wszystko zeżre.
Niestety, te usterki i wiele innych np. notoryczne pękanie alternatora, w nowszych egzemplarzach brak przekaźników świateł-co skutkuje spaleniem przełącznika zespolonego, "żelowy" ecu=po pewnym czasie brak sterowania cewkami, czy wieczne przecieki oleju przekładniowego w wersji z mokrymi półosiami-z powodu wytarcia półosi(rodem z malucha) kwalifikują te pojazdy jako DROGIE w eksploatacji.
Część można wykonać samemu-ja nie miałem z tym problemów, ale nie każdy ma pojęcie i wtedy trza słono płacić.
Starych mazd nie polecam głównie z powodu ich naturalnego zużycia-mechanicznego i blacharskiego. Jeżeli ktoś się łudzi, że znajdzie w kraju perełkę z mniej niż 250 tyś przebiegu to niech napisze wpierw nową baśń.
Zwłaszcza awaryjne 323 z wadliwym silnikiem Z5 i 626 z comprex`em. Trza też uważać na zużyte skrzynie biegów-mechanizmy różnicowe lecą na potęgę, zwłaszcza w mocniejszych wersjach. Co z tego, że wygodne i nie drogie w utrzymaniu(w sensie części nie są zbyt tanie w stosunku do fiatów, ale ich jakość-zamienniki jest bardzo dobra, przez to się tak szybko nie zużywa; oryginały są wręcz wieczne), jak blacharka beznadziejna-gorsza niż w najtańszych wymienionych na początku fiatach.
Mazda 121 to tylko ta pierwsza. Nowsza wersja to przecież ford fiesta piątej generacji, więc koło prawdziwej mazdy to nawet nie stało.
Na temat reszty się nie wypowiem, bo zwyczajnie tym nie jeździłem.
Jeśli mogę coś polecić, co będzie kompromisem między jakością a ceną to fiata PUNTO, ale MINIMUM drugiej generacji. Na pierwszą generację nie ma co patrzyć-dość na kanale widziałem przegnitych progów i podwozi.
Nie neguję doświadczenia kolegi powyżej, ale mam Seicento od prawie pięciu lat, nie doświadczyłem przegrzania silnika ani pęknięcia alternatora (choć łożyska w nim musiałem wymieniać w tym czasie dwukrotnie), ma tylko małe purchle rdzy na tylnej klapie, zrobiłem w tym czasie ponad 50 000 km w różnych warunkach pogodowych i zastanawiam się, czy mam tyle szczęścia, czy po prostu nie mam zwyczaju niszczyć swoich rzeczy. Półosie w jak najlepszym porządku, co jakiś czas wjeżdżam na kanał i oglądam auto od spodu. Jak rozpoznać wersję z mokrymi półosiami? Rocznik 1999, silnik 1.1, wersja samochodu "S".
Kupiłem niedawno drugi samochód, o parę półek wyżej, ale Seicento sobie zostawiam, miejsce w garażu jest. Opłacić kilkaset zł OC raz na rok to nie majątek, a zawsze się przyda do wożenia czegoś dużego i brudnego, na przykład psa nad jezioro i z powrotem albo jakichś gratów, różnie bywa. Po złożeniu tylnej kanapy jest prawie metr sześcienny do dyspozycji, to niemało.
Nie neguję doświadczenia kolegi powyżej, ale mam Seicento od prawie pięciu lat, nie doświadczyłem przegrzania silnika ani pęknięcia alternatora (choć łożyska w nim musiałem wymieniać w tym czasie dwukrotnie), ma tylko małe purchle rdzy na tylnej klapie, zrobiłem w tym czasie ponad 50 000 km w różnych warunkach pogodowych i zastanawiam się, czy mam tyle szczęścia, czy po prostu nie mam zwyczaju niszczyć swoich rzeczy. Półosie w jak najlepszym porządku, co jakiś czas wjeżdżam na kanał i oglądam auto od spodu. Jak rozpoznać wersję z mokrymi półosiami? Rocznik 1999, silnik 1.1, wersja samochodu "S".
Kupiłem niedawno drugi samochód, o parę półek wyżej, ale Seicento sobie zostawiam, miejsce w garażu jest. Opłacić kilkaset zł OC raz na rok to nie majątek, a zawsze się przyda do wożenia czegoś dużego i brudnego, na przykład psa nad jezioro i z powrotem albo jakichś gratów, różnie bywa. Po złożeniu tylnej kanapy jest prawie metr sześcienny do dyspozycji, to niemało.
Ja na kilometr poznaję co jest za skrzynia-wystarczy mi wybierak biegów. Najdłuższa z podnoszonym wstecznym absolutnie się do tego pojazdu nie nadaje-silnik jest zbyt słaby na takie przełożenia. Mokre półosie mają wszystkie 900 i niektóre 1.1 mpi. Identyczna skrzynka występuje w uno z tym słabym silniczkiem. Skoro jesteśmy przy silnikach to 1.1 spi ma zbyt przekombinowany dolot-niepotrzebnie dodano tam na siłę mieszacz ciepłego powietrza. Nie widziałem egzemplarza w którym chodzi poprawnie ta klapka. Zapewne taki egzemplarz masz-tym jeździłem najwcześniej. Tam alternator miał obudowę odporną na typowe zalanie, które trafia mu się bardzo często z racji jego umiejscowienia. Nowsze egzemplarze(wszystkie mpi) mają już tą co notorycznie pękają. 50 tyś przejechane to jest mało, żeby określić trwałość tego pojazdu. Ja natłukłem dwoma egzemplarzami prawie do remontów silników, tzn nie wiem co dalej z tymi samochodami-zapewne w krajowych realiach cofnięto przebiegi i sprzedano.
Jedynie skrzynie biegów z suchymi półosiami są praktycznie niezniszczalne, pierwsze fabryczne sprzęgło wymieniono PROFILAKTYCZNIE po 170 tyś, mimo że jeszcze by wytrzymało. Silnik z serii fire wymaga okresowej regulacji zaworów płytkami, a rzadko kto tam zagląda-zaś później jest płacz.
Mógłbym wymieniać więcej rzeczy, które natrafiły się podczas pracy tymi samochodami, ale wymieniłem te najczęstsze i najbardziej dolegliwe. No zapomniałbym o uszczelce pokrywy wałka i zaworów-póki się nie zeszlifuje o 1mm stópek to będzie zawsze się pocić po czasie(żadnych silikonów-jak zapcha taki paproch magistralę olejową to pozamiatane).
Żeby było jasno gaz na pokładzie był sekwencyjny. Olej mobila 5W50 nie znikał w dużych ilościach-niecała szklanka na 15-20 tyś km.
No ale to raczej chyba nie temat na takie dywagacje, chyba że nikt nie ma niczego przeciwko .
Nie wykluczam że mogłem mieć pecha, ale żeby w dwóch z różnych roczników egzemplarzach podobne usterki to raczej mi na to nie wygląda.
Na pierwszą generację nie ma co patrzyć-dość na kanale widziałem przegnitych progów i podwozi.
No nie przesadzaj. O ile te punta nie grzeszą bezawaryjnością, to blacha akurat trzyma się nieźle, z progami i podłogą włącznie. Ogólnie zgnilizna jest we fiatach rzadkością w porównaniu do niemieckiej i francuskiej konkurencji.
No nie przesadzaj. O ile te punta nie grzeszą bezawaryjnością, to blacha akurat trzyma się nieźle, z progami i podłogą włącznie. Ogólnie zgnilizna jest we fiatach rzadkością w porównaniu do niemieckiej i francuskiej konkurencji.
Nie będę się kłócił ale zdecydowana większość wymaga już naprawy blacharskiej. Nie jest to jeden przypadek. Wniosek-jak już napisałem wcześniej sól wszystko przeżre.
Zdjęcia zapożyczone z forum fiatpunto. Nie posiadam własnych-nie chodzę 24h z aparatem. Wystarczy przejrzeć temat o podłodze w tym egzemplarzu. Co jak co ale na korozję jestem WYCZULONY jak nie mało kto-szanuję swoje pieniądze bo doskonale wiem, że jest to najdroższa i niewdzięczna robota-łatanie takiego zgnitka, obojętnie jakiego koncernu.