Witam
Już dawno zauważyłem, że gdy piorun uderzy w linie wysokiego napięcia (robocze, nie te cieńkie najwyższe) to nie ma grzmotu. Zastanawiam się czemu tak się dzieje. Gdy gdzieś dalej piorun uderzy w linie, to w miejscu którym się stoi słychać nasilone bzyczenie przez ok 2s. Ale gdy nad nami piorun trzaśnie w linie, nie słychać nic.
Zdawało mi się, że może to być tak, że jak gdzieś daleko uderzy piorun w przewody WN, to z powodu dużej różnicy potencjałów z linii leci iskra do powietrza, która ma "małą" moc, nie wydaje dźwięku i przez to jest złudzenie, że piorun uderzył blisko i nie było dźwięku.
Czy ktoś wie dlaczego się tak dzieje?
Pozdrawiam
Już dawno zauważyłem, że gdy piorun uderzy w linie wysokiego napięcia (robocze, nie te cieńkie najwyższe) to nie ma grzmotu. Zastanawiam się czemu tak się dzieje. Gdy gdzieś dalej piorun uderzy w linie, to w miejscu którym się stoi słychać nasilone bzyczenie przez ok 2s. Ale gdy nad nami piorun trzaśnie w linie, nie słychać nic.
Zdawało mi się, że może to być tak, że jak gdzieś daleko uderzy piorun w przewody WN, to z powodu dużej różnicy potencjałów z linii leci iskra do powietrza, która ma "małą" moc, nie wydaje dźwięku i przez to jest złudzenie, że piorun uderzył blisko i nie było dźwięku.
Czy ktoś wie dlaczego się tak dzieje?
Pozdrawiam