Otóż mam taki problem - jakiś czas temu padł mi dysk twardy w laptopie - 500GB seagate momentus 5400RPM. Wydawał dźwięki jakby się zatrzymywał oraz jakby głowica tarła po talerzu. Stwierdzili, że dysk jest uszkodzony w wyniku oddziaływania drgań lub pola magnetycznego i zaproponowali 500zł za wymianę. Wymieniłem go sam na dysk także 500GB tej samej firmy tylko że 7200RPM. I po miesiącu działania padł on dośc podobnie i co się okazało? Nie uznali mi gwarancji bo padł właśnie przez owe drgania lub pole magnetyczne jak poprzednik. A ja z laptopem nic nie robię, nigdzie go nie noszę itp. Nigdy mi nie upadł ani nic takiego. Leży w jednym miejscu. Żeby nie była to wina laptopa okazało się że dysk przenośny na który kopiowałem dane z tego pierwszego (Seagate Freeagent GO 500GB) ma podobne bad sektory i przy przenoszeniu danych na nowy dysk okazało się że pliki są uszkodzone i nie da się ich odczytac i zachowywał się w podobny sposób. Warczał, zatrzymywał się itp. Oddałem go tam gdzie kupiłem (Biedronka) i zwrócili mi całe pieniądze za ten dysk bez najmniejszego problemu - powiedzieli mi żebym dał dysk i paragon po czym oddali mi wszystko co do złotówki i powiedzieli że się nie bawią w naprawy reklamacje itp. Co mu było nie wiadomo ale zachowywał się jak dwa pozostałe. Myślałem że ten w laptopie padł bo miał paśc a ten to z Biedronki i jak tak oddali należnośc to pewnie wiedzieli że wadliwa seria itp albo jakiś gorszy gatunek czy też skutek złego traktowania w transporcie. Ale teraz jak w ten sam sposób padł ten trzeci? Nie wiem jak to wytłumaczyc - pojawienie się jakiegoś pola magnetycznego, żyła wodna itp naprawdę nie wiem. Dodam że nie polecam firmy Seagate szczególnie dysków 2,5" tej firmy.