Witam,
Piszę, ponieważ jestem już stosunkowo zdesperowany zachowaniem mojego komputera. Jako, iż wedle mojego (mało fachowego) mniemania chodzi o dysk, szukam pomocy na tym subforum.
Mój komputer jest strasznie kapryśny. Dokładnie nie potrafię określić, kiedy zaczęły się problemy, ale nie było to długo po kupnie.
Problem jest trudny do sprecyzowania, dlatego postaram się jak najlepiej o nim opowiedzieć.
Po włączeniu komputera po przystąpieniu do pracy (włączenie przeglądarki, komunikatora i innych "standardowych" programów) komputer zawiesza się. Po korzystaniu przez jakieś 3 - 5 minut po kolei stają kolejne aplikacje, a często na koniec staje kursor i tak zwana kaplica.
Ciekawostką jest fakt, iż "stopień" zawieszenia jest różny i chyba zależy od aktualnego ustawienia planet, bo stosownej zależności nie znalazłem. Gdy wiesza się "na niższym levelu" nie działa np. firefox, zacina się AQQ, a na Skype mogę kontynuować rozmowę. Po jakieś minucie komputer zaczyna działać ponownie i już więcej niż prawdopodobne jest, że więcej tego dnia się nie zatnie. Po zawieszeniu nie wykonuje żadnych skomplikowanych operacji, jego "dźwięk" jest taki, jak w trakcie pracy "jałowej", że tak ją nazwę. Kontrolka nie wydaje żadnych ostrzegawczych znaków, po prostu sobie miga (jak zwykle).
Gorzej dzieje się, gdy komputer zatnie się na amen. Po restarcie bardzo ciężko jest go ponownie uruchomić. Zazwyczaj dochodzi do animacji "Ładowanie Systemu Windows" i może tak przez wieczność. Później chce uruchomić sobie Narzędzie do naprawiania i tak dalej, ale i ono nie chce się uruchomić (dopiero po kilku próbach). Znajduje ono błąd dysku i stosunkowo szybko go naprawia.
Sugerując się tym wykonałem solidne sprawdzenie i naprawienie błędów wszystkich (3) partycji dysku (trwało to cirka ebałt 3 godziny) i na krótki czas to pomogło, ale problem powraca.
Dodam, że wykonałem nawet 2 formaty dysku, ale to także nie na długo pomagało.
Szukam rozwiązania, które rozwiąże problem raz na zawsze.
Komputer kupiony w całości (bez doboru części). Tak wiem, mój błąd.
Specyfikacja mojego kompa:
System: Win 7 HP SP1 64 bit
Procesor: AMD x2 250 3.00 GHz
RAM: 4 Gb DDR 3
Grafika: HD 5570 (Radeon)
Dysk: Sata 2 500 Gb
W razie konieczności postaram się określić dokładniejsze dane.
PS. Wykonywałem sprawdzenie dysku programem HDTune (bodaj) i nie wyszukało mi błędów, ani innego typu Bad Sektorów.
Liczę na fachową pomoc, za którą z góry ogromnie dziękuję.
Piszę, ponieważ jestem już stosunkowo zdesperowany zachowaniem mojego komputera. Jako, iż wedle mojego (mało fachowego) mniemania chodzi o dysk, szukam pomocy na tym subforum.
Mój komputer jest strasznie kapryśny. Dokładnie nie potrafię określić, kiedy zaczęły się problemy, ale nie było to długo po kupnie.
Problem jest trudny do sprecyzowania, dlatego postaram się jak najlepiej o nim opowiedzieć.
Po włączeniu komputera po przystąpieniu do pracy (włączenie przeglądarki, komunikatora i innych "standardowych" programów) komputer zawiesza się. Po korzystaniu przez jakieś 3 - 5 minut po kolei stają kolejne aplikacje, a często na koniec staje kursor i tak zwana kaplica.
Ciekawostką jest fakt, iż "stopień" zawieszenia jest różny i chyba zależy od aktualnego ustawienia planet, bo stosownej zależności nie znalazłem. Gdy wiesza się "na niższym levelu" nie działa np. firefox, zacina się AQQ, a na Skype mogę kontynuować rozmowę. Po jakieś minucie komputer zaczyna działać ponownie i już więcej niż prawdopodobne jest, że więcej tego dnia się nie zatnie. Po zawieszeniu nie wykonuje żadnych skomplikowanych operacji, jego "dźwięk" jest taki, jak w trakcie pracy "jałowej", że tak ją nazwę. Kontrolka nie wydaje żadnych ostrzegawczych znaków, po prostu sobie miga (jak zwykle).
Gorzej dzieje się, gdy komputer zatnie się na amen. Po restarcie bardzo ciężko jest go ponownie uruchomić. Zazwyczaj dochodzi do animacji "Ładowanie Systemu Windows" i może tak przez wieczność. Później chce uruchomić sobie Narzędzie do naprawiania i tak dalej, ale i ono nie chce się uruchomić (dopiero po kilku próbach). Znajduje ono błąd dysku i stosunkowo szybko go naprawia.
Sugerując się tym wykonałem solidne sprawdzenie i naprawienie błędów wszystkich (3) partycji dysku (trwało to cirka ebałt 3 godziny) i na krótki czas to pomogło, ale problem powraca.
Dodam, że wykonałem nawet 2 formaty dysku, ale to także nie na długo pomagało.
Szukam rozwiązania, które rozwiąże problem raz na zawsze.
Komputer kupiony w całości (bez doboru części). Tak wiem, mój błąd.
Specyfikacja mojego kompa:
System: Win 7 HP SP1 64 bit
Procesor: AMD x2 250 3.00 GHz
RAM: 4 Gb DDR 3
Grafika: HD 5570 (Radeon)
Dysk: Sata 2 500 Gb
W razie konieczności postaram się określić dokładniejsze dane.
PS. Wykonywałem sprawdzenie dysku programem HDTune (bodaj) i nie wyszukało mi błędów, ani innego typu Bad Sektorów.
Liczę na fachową pomoc, za którą z góry ogromnie dziękuję.