Witam serdecznie.
Posiadam zabudowaną zmywarkę Whirlpool ADG 3966, przynajmniej pięcioletnią (nie znam jej wcześniejszej historii). Przez ostatni rok trzykrotnie zdarzyło jej się "draining failure" (cztery mignięcia błędu), które jakoś rozwiązywałem (nie rozkręcając zmywarki: zazwyczaj po ręcznym odprowadzeniu wody, skasowaniu błędu i puszczeniu testowego programu zmywarka, prędzej czy później, zaskakiwała i był spokój na kilka miesięcy).
Przy ostatnim zmywaniu talerz z "nietłukącego" szkła eksplodował w środku urządzenia. Oczywiście, skończyło się błędem F4, zaś wewnątrz zmywarki było pełno szklanych drobin (największe resztki po talerzu miały kilka milimetrów, najmniejsze to był już piaseczek). Wysuszyłem wnętrze, usunąłem szkło z odpływu, obydwu węży i różnych zakamarków zmywarki. Sprawdzałem drożność i szczelność węża odpływowego i dopływowego, przeczyściłem okolice odpływu (odkręcając jedynie część zabudowy - do pompy się nie dostałem, i nie wiem gdzie ulokowany jest hydrostat czy filtr). Niestety, cały czas jest błąd, a na dodatek w momencie, gdy powinno zacząć się odprowadzanie wody, zmywarka milknie i tylko słychać ciche buczenie z tyłu (przy jednej z prób odprowadziła większość wody, ale później już się to nie powtórzyło - woda po każdej próbie stoi). Programator świruje - czasem pokazuje cztery mignięcia, czasem pokazuje "end", a czasem po n-tym przekręceniu rozpoczyna nowy cykl, w którym znowu zaciąga nową wodę.
Generalnie mógłbym spróbować odkręcić więcej obudowy i np. przeczyścić wszystkie elementy pompy, ale nie wiem, od której strony się za to zabrać (od środka zmywarki? od spodu? od tyłu?) i nie chcę niepotrzebnie zdejmować elementów obudowy wyglądających na dodatkowo uszczelniane...
I teraz pytanie: czy powinienem dalej grzebać, czy może jednak wezwać fachowca?
Albo oszczędzić te parę groszy za wizytę i po prostu wyrzucić zmywarkę...? Jeśli na tym etapie jeszcze warto pokombinować samemu, to od czego zacząć?
Posiadam zabudowaną zmywarkę Whirlpool ADG 3966, przynajmniej pięcioletnią (nie znam jej wcześniejszej historii). Przez ostatni rok trzykrotnie zdarzyło jej się "draining failure" (cztery mignięcia błędu), które jakoś rozwiązywałem (nie rozkręcając zmywarki: zazwyczaj po ręcznym odprowadzeniu wody, skasowaniu błędu i puszczeniu testowego programu zmywarka, prędzej czy później, zaskakiwała i był spokój na kilka miesięcy).
Przy ostatnim zmywaniu talerz z "nietłukącego" szkła eksplodował w środku urządzenia. Oczywiście, skończyło się błędem F4, zaś wewnątrz zmywarki było pełno szklanych drobin (największe resztki po talerzu miały kilka milimetrów, najmniejsze to był już piaseczek). Wysuszyłem wnętrze, usunąłem szkło z odpływu, obydwu węży i różnych zakamarków zmywarki. Sprawdzałem drożność i szczelność węża odpływowego i dopływowego, przeczyściłem okolice odpływu (odkręcając jedynie część zabudowy - do pompy się nie dostałem, i nie wiem gdzie ulokowany jest hydrostat czy filtr). Niestety, cały czas jest błąd, a na dodatek w momencie, gdy powinno zacząć się odprowadzanie wody, zmywarka milknie i tylko słychać ciche buczenie z tyłu (przy jednej z prób odprowadziła większość wody, ale później już się to nie powtórzyło - woda po każdej próbie stoi). Programator świruje - czasem pokazuje cztery mignięcia, czasem pokazuje "end", a czasem po n-tym przekręceniu rozpoczyna nowy cykl, w którym znowu zaciąga nową wodę.
Generalnie mógłbym spróbować odkręcić więcej obudowy i np. przeczyścić wszystkie elementy pompy, ale nie wiem, od której strony się za to zabrać (od środka zmywarki? od spodu? od tyłu?) i nie chcę niepotrzebnie zdejmować elementów obudowy wyglądających na dodatkowo uszczelniane...
I teraz pytanie: czy powinienem dalej grzebać, czy może jednak wezwać fachowca?