Witam. Mam pytanie odnośnie opłacalności montowania soft startu w tokarce. Tokarka ma silnik 4kW 700obr/min , start i stop silnika odbywa się bardzo często ( nie ma sprzęgła odłączającego napęd wrzeciona). To włączanie i wyłączanie powoduje grzanie się silnika , częste spadki napięcia w sieci , no i na pewno przekłada się na większe rachunki za prąd. Czy zastosowanie soft startu zdałoby tu egzamin i przyniosłoby wymierne oszczędności? Wiadomo mi jest że prąd przy rozruchu bezpośrednim silnika indukcyjnego dochodzi nawet do 8 krotności jego prądu znamionowego. W jakim stopniu soft strat ogranicza ten prąd?
A może jakieś inne sugestie na rozwiązanie tego problemu?
P.S. Myślałem nad zastąpieniem reduktora falownikiem, ale odstrasza mnie trochę ich cena, a poza tym tokarka straciła przełożenie mechaniczne i ten duży przyrost momentu obrotowego na niższych obrotach wrzeciona, więc ta opcja raczej odpada.
A może jakieś inne sugestie na rozwiązanie tego problemu?
P.S. Myślałem nad zastąpieniem reduktora falownikiem, ale odstrasza mnie trochę ich cena, a poza tym tokarka straciła przełożenie mechaniczne i ten duży przyrost momentu obrotowego na niższych obrotach wrzeciona, więc ta opcja raczej odpada.