Dzień dobry, mam pytanie. Jestem kobietą zajmującą się mieszkankiem i dzieckiem. I ostatnio z tym mieszkaniem mam problem. A niestety jako kobieta, za dużej wiedzy elektrycznej nie posiadam i dlatego zdecydowałam się na napisanie post na forum.
Problem mój polega na tym, że "wieje" mi z 2 gniazdek. Dwa z nich zostały zapaćkane pianką do okien, już na początku wprowadzenia się do mieszkania i przy zgłoszeniu tego problemu deweloperowi takie podjął on kroki w celu uszczelnienia tych gniazdek.
Problem ostatnio znów stał się aktualny, gdy chciałam podłączyć nową zmywarkę. Okazało się, że wieje z kolejnego gniazdka i po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że wieje z jeszcze jednego w salonie.
Oprócz "wiatru" w gniazdkach zaczęły się ostatnio również problemy z bezpiecznikiem różnicowo-prądowym.
W najmniej oczekiwanym momencie wyrzuca go. Na początku dał się on bez problemu podłączyć jednak z czasem trzeba było poczekać ok godzinę, żeby można go było włączyć i nie wyskoczył s powrotem.
Deweloper ograniczył się do zrzucenia winy na moje urządzenia, jednak one są w pełni sprawne (sprawdzał je mój tata, zna się na tym) przy kolejnym wyrzuceniu bezpiecznika, w końcu udało mi się wykłócić o wymianę bezpiecznika na koszt dewelopera i miałam tydzień spokoju.
Problem wczoraj znów powrócił.
Dodam, że z gniazdek wieje cały czas a bezpiecznik przed wymianą nie dał się nawet włączyć przy wyłączonym głównym bezpieczniku prądu.
Wczoraj o dziwo od razu dał się załączyć, jednak musiałam wyłączyć gniazdko zmywarki na bezpieczniku i za każdym razem, gdy było włączane bezpiecznik wyskakiwał. Po odłączeniu gniazdka było sprawdzanie w nim napięcie i wyskoczyło nam 3-6 V.
W tym momencie postanowiliśmy sprawdzić wszystkie gniazdka i wyszło, że dwa gniazdka pojedyncze, które mają osobne bezpieczniki maja napięcie zmywarka 3-6 V, a pralka 3-8 V.
Po zgłoszeniu problemu, godzina 7.30 pojawia się u mnie pan elektryk i stwierdza, że chce mi zapaćkać kolejne dwa gniazdka, z których wieje i które jak twierdzi mogą być przyczyną wyrzucania bezpiecznika.
Jednak, gdy poprosiłam pana o podpisanie się pod tym co powiedział to odmówił.
Następnie poprosiłam o sprawdzenie napięcia uznał, uznał że faktycznie jest i tyle.
Po paru godzinach pojawił się u mnie w mieszkaniu pan elektryk, inspektor i jeszcze jeden człowiek od elektryki.
Zaczęli wszystko sprawdzać i uznali, że napięcie faktycznie jest ale tak ma być i już, przy zadaniu pytania dlaczego w pozostałych gniazdkach nie ma napięcia odpowiedzi nie usłyszałam.
Panowie zaczęli sprawdzać mi gniazdko zmywarki uznali, że wieje trzeba je zapaćkać i tyle.
I co jest w tym wszystkim najlepsze i najzabawniejsze stwierdzili, że problem bezpiecznika jest z winy mojej bo „ mam źle podłączona lampkę nad lustrem”. Jednak lampka ta jest w takim stanie on listopada 2010 a problemy pojawiły się dopiero pod koniec zeszłego roku.
A tez powiem od razu, że gniazdko o którym mowa jest odłączone na bezpieczniku od października 2011 ze względu na moje dziecko, które podczas mycia pupy lubiło się nim bawić (dziecko ma 10 miesięcy). Jednak po rozkręceniu gniazdka i lampki pan inspektor stwierdził, że tam jest wszystko w porządku on mierząc napięcie na skrzynce się pomylił, bo coś źle podłączył (może lepiej tego nie skomentuję).
Jutro o ile panowie nie zrezygnują,bo dziś mają przyjść zmierzyć mi stan izolacji czy nie mam upływu itp. Bo gdy poprosiłam o napisanie pisma od pana inspektora o tym, że jest napięcie przy wyłączonych bezpiecznikach i to jest normalne usłyszałam, że nie dostane takiego pisma, a chciała bym mieć potwierdzenie tego co mówią, gdy w końcu zdecyduje się na wytoczenie sprawy w sądzie, bo moje nerwy już są na wykończeniu.
Więc podsumowując wieje mi z gniazdek, mam napięcie przy wyłączonych bezpiecznikach w dwóch gniazdkach.
Więc strona dewelopera twierdzi, że gniazdka należy zapaćkać i problem zniknie a z napięciem mam się pogodzić. Mój tata (technik elektryk) i teść ( technik budownictwa) twierdzą, że takie rzeczy nie mogą mieć miejsca.
Wianie z gniazdek jest spowodowane spapraniem ocieplenia i izolacji przez co nawet samo zapaćkanie gniazdek sprowadzi się tylko do tego, że nie będzie mi wiać z gniazdka a pomiędzy ściana a ociepleniem tak, ale to jest rozmowa z innej dziedziny.
Moja prośba polega na tym, aby Państwo wypowiedzieli się na ten temat (kto ma rację i czy takie coś może mieć miejsce) i jakoś starali się pomóc rozwiązać ten problem.
Była bym bardzo wdzięczna.
Pozdrawiam
Problem mój polega na tym, że "wieje" mi z 2 gniazdek. Dwa z nich zostały zapaćkane pianką do okien, już na początku wprowadzenia się do mieszkania i przy zgłoszeniu tego problemu deweloperowi takie podjął on kroki w celu uszczelnienia tych gniazdek.
Problem ostatnio znów stał się aktualny, gdy chciałam podłączyć nową zmywarkę. Okazało się, że wieje z kolejnego gniazdka i po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że wieje z jeszcze jednego w salonie.
Oprócz "wiatru" w gniazdkach zaczęły się ostatnio również problemy z bezpiecznikiem różnicowo-prądowym.
W najmniej oczekiwanym momencie wyrzuca go. Na początku dał się on bez problemu podłączyć jednak z czasem trzeba było poczekać ok godzinę, żeby można go było włączyć i nie wyskoczył s powrotem.
Deweloper ograniczył się do zrzucenia winy na moje urządzenia, jednak one są w pełni sprawne (sprawdzał je mój tata, zna się na tym) przy kolejnym wyrzuceniu bezpiecznika, w końcu udało mi się wykłócić o wymianę bezpiecznika na koszt dewelopera i miałam tydzień spokoju.
Problem wczoraj znów powrócił.
Dodam, że z gniazdek wieje cały czas a bezpiecznik przed wymianą nie dał się nawet włączyć przy wyłączonym głównym bezpieczniku prądu.
Wczoraj o dziwo od razu dał się załączyć, jednak musiałam wyłączyć gniazdko zmywarki na bezpieczniku i za każdym razem, gdy było włączane bezpiecznik wyskakiwał. Po odłączeniu gniazdka było sprawdzanie w nim napięcie i wyskoczyło nam 3-6 V.
W tym momencie postanowiliśmy sprawdzić wszystkie gniazdka i wyszło, że dwa gniazdka pojedyncze, które mają osobne bezpieczniki maja napięcie zmywarka 3-6 V, a pralka 3-8 V.
Po zgłoszeniu problemu, godzina 7.30 pojawia się u mnie pan elektryk i stwierdza, że chce mi zapaćkać kolejne dwa gniazdka, z których wieje i które jak twierdzi mogą być przyczyną wyrzucania bezpiecznika.
Jednak, gdy poprosiłam pana o podpisanie się pod tym co powiedział to odmówił.
Następnie poprosiłam o sprawdzenie napięcia uznał, uznał że faktycznie jest i tyle.
Po paru godzinach pojawił się u mnie w mieszkaniu pan elektryk, inspektor i jeszcze jeden człowiek od elektryki.
Zaczęli wszystko sprawdzać i uznali, że napięcie faktycznie jest ale tak ma być i już, przy zadaniu pytania dlaczego w pozostałych gniazdkach nie ma napięcia odpowiedzi nie usłyszałam.
Panowie zaczęli sprawdzać mi gniazdko zmywarki uznali, że wieje trzeba je zapaćkać i tyle.
I co jest w tym wszystkim najlepsze i najzabawniejsze stwierdzili, że problem bezpiecznika jest z winy mojej bo „ mam źle podłączona lampkę nad lustrem”. Jednak lampka ta jest w takim stanie on listopada 2010 a problemy pojawiły się dopiero pod koniec zeszłego roku.
A tez powiem od razu, że gniazdko o którym mowa jest odłączone na bezpieczniku od października 2011 ze względu na moje dziecko, które podczas mycia pupy lubiło się nim bawić (dziecko ma 10 miesięcy). Jednak po rozkręceniu gniazdka i lampki pan inspektor stwierdził, że tam jest wszystko w porządku on mierząc napięcie na skrzynce się pomylił, bo coś źle podłączył (może lepiej tego nie skomentuję).
Jutro o ile panowie nie zrezygnują,bo dziś mają przyjść zmierzyć mi stan izolacji czy nie mam upływu itp. Bo gdy poprosiłam o napisanie pisma od pana inspektora o tym, że jest napięcie przy wyłączonych bezpiecznikach i to jest normalne usłyszałam, że nie dostane takiego pisma, a chciała bym mieć potwierdzenie tego co mówią, gdy w końcu zdecyduje się na wytoczenie sprawy w sądzie, bo moje nerwy już są na wykończeniu.
Więc podsumowując wieje mi z gniazdek, mam napięcie przy wyłączonych bezpiecznikach w dwóch gniazdkach.
Więc strona dewelopera twierdzi, że gniazdka należy zapaćkać i problem zniknie a z napięciem mam się pogodzić. Mój tata (technik elektryk) i teść ( technik budownictwa) twierdzą, że takie rzeczy nie mogą mieć miejsca.
Wianie z gniazdek jest spowodowane spapraniem ocieplenia i izolacji przez co nawet samo zapaćkanie gniazdek sprowadzi się tylko do tego, że nie będzie mi wiać z gniazdka a pomiędzy ściana a ociepleniem tak, ale to jest rozmowa z innej dziedziny.
Moja prośba polega na tym, aby Państwo wypowiedzieli się na ten temat (kto ma rację i czy takie coś może mieć miejsce) i jakoś starali się pomóc rozwiązać ten problem.
Była bym bardzo wdzięczna.
Pozdrawiam