Witam jestem nowy na tym forum.
Mam problem z Chryslerem Sebring 3.0 coupe. często podczas jazdy bylo widoczne żarzenie się kontrolki od ladowania akumulatora jednak wczesniej nie mialo to wplywu na jazdę. ostatnio na większym dołku samochód zaczął wariowac. zapalila sie kontrolka od ladowania akumulatora i zaczął się przerzucac sam z gazu na benzyne. dodam ze klimatyzacja i radio w tamtej chwili przestaly działać. po zgaszeniu silnika i próbie ponownego odpalenia rozrusznik praktycznie nie dawał znaku życia jakby akumulator był rozładowany a stało się to po trasie okolo 500 km. na kablach odpalil normalnie ale sam z siebie nie chcial, dopiero po zostawieniu go na okolo 2h odpalil sam z siebie po przekreceniu kluczyka(z lekkim problemem jakby akumulator tylko ze troche bardziej podladowany) i wszystkie problemy zniknely. jechał na gazie normalnie kontrolki czasem zazyly ale wszystko chodzilo. dzisiaj i wczoraj na trasie problem znowu się ponowił. po zgaszeniu go i odpaleniu po 10 minutach znowu jakby akumulator rozladowany. dodam że wczesniej ten akmulator wytrzymywał kolosalne obciążenia. kilka godzin słuchania radia prawie na full i odpalał jak by nigdy nic. kontrolki od alternatora tylko się żarzą i to tez nie przez cały czas. czy możliwe jest że ma słabą mase? a moze to alternator juz siada? dodam ze dzis nie chcial zapalic w warunkach deszczowych moze to ma jakis zwiazek, choc dostanie sie wody pod maske silnika wykluczam. proszę o pomoc mamy tu jakiegos elektronika?
Mam problem z Chryslerem Sebring 3.0 coupe. często podczas jazdy bylo widoczne żarzenie się kontrolki od ladowania akumulatora jednak wczesniej nie mialo to wplywu na jazdę. ostatnio na większym dołku samochód zaczął wariowac. zapalila sie kontrolka od ladowania akumulatora i zaczął się przerzucac sam z gazu na benzyne. dodam ze klimatyzacja i radio w tamtej chwili przestaly działać. po zgaszeniu silnika i próbie ponownego odpalenia rozrusznik praktycznie nie dawał znaku życia jakby akumulator był rozładowany a stało się to po trasie okolo 500 km. na kablach odpalil normalnie ale sam z siebie nie chcial, dopiero po zostawieniu go na okolo 2h odpalil sam z siebie po przekreceniu kluczyka(z lekkim problemem jakby akumulator tylko ze troche bardziej podladowany) i wszystkie problemy zniknely. jechał na gazie normalnie kontrolki czasem zazyly ale wszystko chodzilo. dzisiaj i wczoraj na trasie problem znowu się ponowił. po zgaszeniu go i odpaleniu po 10 minutach znowu jakby akumulator rozladowany. dodam że wczesniej ten akmulator wytrzymywał kolosalne obciążenia. kilka godzin słuchania radia prawie na full i odpalał jak by nigdy nic. kontrolki od alternatora tylko się żarzą i to tez nie przez cały czas. czy możliwe jest że ma słabą mase? a moze to alternator juz siada? dodam ze dzis nie chcial zapalic w warunkach deszczowych moze to ma jakis zwiazek, choc dostanie sie wody pod maske silnika wykluczam. proszę o pomoc mamy tu jakiegos elektronika?