Wobes napisał: Szef powiedział: bez wyższego to nie ma co nawet startować, niech sobie pracuje w sklepie komputerowym lub trzaska strony do końca życia.
Bzdura... Szef (pewnie po studiach) ma klapki na oczach na tych "bez studiów". To się nazywa ignorancja.
Znam wiele osób, które skończyły studia, a nie mają żadnej, ale to żadnej wiedzy merytorycznej.
Czasem nawet nie potrafią poprawnie mówić i pisać po polsku!
Znam za to wiele osób bez ukończonych studiów.
Nie tylko znają się na tym, co robią, ale jeszcze dodatkowo potrafią utrzymać siebie, swoje rodziny i dać zatrudnienie innym.
Potrafią przekuć wiedzę w rzeczywistość, a nie "teoretyzować".
Wobes napisał: -nie licz, że cię nauczą w liceum czy technikum czegokolwiek.
Ja powiem więcej: Nie licz, że ktokolwiek i gdziekolwiek ciebie czegoś nauczy. Nauczyć musisz się sam.
Wobes napisał: -są zawody, w których bez studiów niewiele znaczysz, chyba że jesteś naprawdę wybitny lub po prostu los się do ciebie uśmiechnął. Ale ja na los mimo wszystko nie chciałbym liczyć. Technika idzie do przodu, pracodawcy potrzebują specjalistów o otwartych umysłach, łatwo aktualizujących swoją wiedzę, a nie majstrów-złote rączki lub wizjonerów.
Zdziwiłbyś się jak niewiele zależy od formalnego wykształcenia. Otwarty umysł czy wykształcenie nie jest czymś, co otrzymujesz jako efekt ukończenia studiów. Po ukończeniu studiów otrzymujesz jedynie dyplom ich ukończenia.
Na potwierdzenie mojego zdania podam cytat:
Cytat: Dyplom wyższej uczelni. Ten papierek jest mniej wart niż niż bilet do kina.
Ten drugi przynajmniej pozwala nam dostać się na salę i przyjemnie spędzić czas, podczas gdy dyplom nie gwarantuje, że będziemy mogli rozpocząć samodzielne życie.
Sohiro Honda
Patrząc realnie na życie - jeśli twoja kariera polegać ma wyłącznie na roli pracownika - posiadanie owego "papierka" czasem ma znaczenie. Zwłaszcza jak się ma takich szefów, jak kolega.
Czasem osoby trójkowe i czwórkowe w szkole, które nie dostają się na studia z tego powodu potem nie mogą znaleźć pracy.
Ponieważ nie mogą dostać się do pracy tworzą własne firmy w których zatrudniają tych "zdolnych" po studiach.
Pytanie - kto tu jest mądrzejszy? Kto więcej zarabia? Kto się realizuje w życiu?
Czasem rola pracownika nie jest taka zła, ale w większości przypadków każdy chciałby być szefem i zarabiać więcej.