Od pewnego czasu zauważyłem że gdy jeździłem na światłach przy obrotach niższych niż 5tyś. to po postoju motor ciężko palił. Po zmierzeniu lądowania na stykach akumulatora przy obrotach 5tyś i wyżej ładowanie pokazywało 12.9- 13.2, a na biegu jałowym spadało do do 11.8 czyli zerowego. Odkręciłem pokrywę alternatora i na 2 "płatkach" alternatora od zewnętrznej strony był nalot w podobnie do rdzę, a kolejne trzy inne miały taki jasno bursztynowy osad na całości. Niewiele myśląc wyczyściłem papierem"rdzę" od zewnątrz (tam gdzie reaguje z magnesem). Po złożeniu ładowania brak, tak jak i na wysokich jak i na niskich obrotach. Wyczytałem gdzieś na forum że bezpośrednio z wtyczki alternatora pomiędzy pinami 1-2 2-3 1-3 powinno być od 60 do 90V u mnie na niskich jest 28 a na bardzo wysokich dochodzi do 50-55. Dodam jeszcze że między każdym pinem z wtyczki alternatora a masą motoru jest przejście. Proszę o pomoc.