Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Stukanie,pukanie a wystarczy odrobina zdolności i odwagi.

miroslaw998 25 Paź 2012 18:01 5991 23
  • #1
    miroslaw998
    Poziom 9  
    Kupując Citroena Xantię długo zastanawiałem się-co ja takiego zrobiłem.Na forach bardzo często spotykam zapytania dotyczące zakupu samochodu.W tym miejscu chciałbym napisać że nigdy wcześniej z takim entuzjazmem i zapałem nie zabierałem się za jakiekolwiek naprawy w samochodach jak właśnie w Xantii.Powodem tego może być fakt,że zaraz po zakupie pojechałem do zaprzyjaźnionego warsztatu gdzie koledzy mechanicy gdy zobaczyli czym przyjechałem,zrobili głupawe miny i hurem krzyknęli-chłopie to Francuz,a kto sobie z tym poradzi.Dodam że wcześniej podobnie reagowali na Mercedesa czy Opla.Francuz,Niemiec czy Amerykanin-wszystko be bo trzeba coś zrobić a nie tylko podkręcić coś lub dokręcić śrubkę.Najzwyklejsze lenie.Dziś im dziękuję bo mnie zdopingowali a ja oszczędziłem dużo pieniędzy za które doprowadziłem Xantię wręcz do idealnego wyglądu i działania.Ostatnio w domowych [garaż] warunkach wymieniłem sworznie i końcówki co było czymś wyjątkowo prostym działaniem.Po "zabiegu" udałem się do gościa który ustawił geometrię i dziś mam satysfakcję że nie wydałem pieniędzy na mechaników.Skoro istnieje możliwość pobrania materiałów pt "zrób to sam" to dlaczego szukać mechanika?Polecam wszystkim podobne działanie.Satysfakcja gwarantowana.
  • #2
    cirrostrato
    Poziom 36  
    Nie wiem po co drugi temat o zabawie swoim ,,nowym'' samochodem, lubisz to robisz, dodatkowo jak autko z 1994 roku to już wiele nie zepsujesz, mój znajomy mechanik (nawet warsztat na tej samej ulicy) robi w mojej Maździe w niecałą godzinkę to co ty parę godzin i całość (robocizna) wychodzi poniżej stówki (sworzeń, geometria, coś jeszcze), zawsze przy okazji obejrzę autko, na podnośniku, od spodu. Skoro lubisz sam się grzebać to OK, chwalić się tym nie musisz, jak na mechaników nie będziemy wydawali to większość padnie a nie wszystko w garażu sam zrobisz.
  • #3
    forevwers
    Poziom 19  
    cirrostrato napisał:
    Nie wiem po co drugi temat o zabawie swoim ,,nowym'' samochodem, lubisz to robisz, dodatkowo jak autko z 1994 roku to już wiele nie zepsujesz, mój znajomy mechanik (nawet warsztat na tej samej ulicy) robi w mojej Maździe w niecałą godzinkę to co ty parę godzin i całość (robocizna) wychodzi poniżej stówki (sworzeń, geometria, coś jeszcze), zawsze przy okazji obejrzę autko, na podnośniku, od spodu. Skoro lubisz sam się grzebać to OK, chwalić się tym nie musisz, jak na mechaników nie będziemy wydawali to większość padnie a nie wszystko w garażu sam zrobisz.


    a ja jestem zdania ze gdyby w warsztatach pracowali mechanicy a nie olewusy i obiboki to takie tematy by nie powstawaly... do tego jestem za tym zeby wiekszosc padla z tego wzgledu ze ta wiekszosc to mechanicy ktorym bal bym sie dac taczke do naprawy zeby czegos nie popsuli.
  • #4
    cirrostrato
    Poziom 36  
    Ja ,,swojego'' mechanika trochę szukałem, nie każdy przecież to orzeł, do tego mam zaufanie, kiedyś sam dłubałem przy autkach (Syrenka, potem Wartburg, 126p,125P, Polonez...) ale dziś nie chce mi się, nie do wszystkich robót mam też narzędzia. A swojego mechanika moim znajomym z czystym sumieniem polecam, potem oni innym, chłopak ma robotę...na tej samej ulicy drugi mechanik, wystartował z przytupem, znacznie droższy a i parę razy spieprzył robotę, teraz przed warsztatem pustki, takie życie...Wielu młodych kupuje za parę groszy samochody, potem z powodów finansowych lepiej lub ( niestety) gorzej sami naprawiają, czasem coś tam w drodze odpadnie, czasem lądują na drzewie, takie życie...
  • #5
    miroslaw998
    Poziom 9  
    Zostałem "wywołany do tablicy" pytaniem po co kolejny temat,więc odpowiem sam za siebie.Zgadzając się naturalnie z faktem że w wielu warsztatach znajdziemy olewusów w wielu innych przypadkach dedykowane jest to do ludzi zachowujących się jak "dziewice".Chciałabym ale się boję.Na mojej akurat ulicy nie ma warsztatów,choć w mieście ich nie brakuje.Kolega pisze że w roczniku 1994 nie ma już czego popsuć.Oj nawet nie wiesz jak się mylisz.Ponadto nikt nie zmusza cię do czytania a widzę że masz wrodzoną potrzebę krytykowania.To co napisałem nie jest chwaleniem ale zachętą dla tych wszystkich którzy poszukują lub mają obawy przed dokonaniem często bardzo prostej naprawy a nie wiedzą jak się do tego zabrać.Ja to akurat przerabiałem i wiem o czym piszę.Bardzo możliwe że żyjemy w innych światach.Ty kupujesz w salonach auta które ja czy wielu innych ogląda jedynie na obrazkach czy w prospektach.Ty jedziesz do ASO gdzie za litr oleju LHM do układu w takim aucie jak moje wołają ponad 80 złotych a ja podaję możliwość zakupu takiego samego za niecałe 30 złotych.Dalej nie będę mnożył przykładów wskazujących że nie chwalenie się jest głównym motywem utrzymania takiego tematu,lecz chęć wymiany doświadczeń pomiędzy użytkownikami z czego sam kiedyś korzystałem.Ponadto posiadam konta na innych forach gdzie można dowiedzieć się że Xantia to nie jest moje jedyne auto,jednak jest pierwszym z takim zawieszeniem.Zawieszeniem hydro,gdzie wielu tzw mechaników nawet nie ma szans naprawy z prostej przyczyny.Nie mają o tym pojęcia.Wymienić tarcze czy klocki można w innym samochodzie dokonać na lewarku pod domem lub wręcz na ulicy.To nie sztuka.W przypadku jednak tego auta fakt że nie działa ci pompa LHM-u to już dla wielu dramat.Nie działa ani zawieszenie,ani wspomaganie a i o hamulcach można zapomnieć.Taka pompa kosztuje ponad tysiąc złotych a ja pokazuję że o ile nie pęknie obudowa czy jakiś "grubszy" element,można ją naprawić za 10-12 złotych.Nie widzisz różnicy?I na sam koniec.Xantia jest bodaj moim piętnastym,szesnastym samochodem,jednak nigdy w życiu nie miałem samochodu z tak idealnie pracującym zawieszeniem.To auto po prostu jak wszystko działa,płynie.Nie muszę czekać aż oddadzą wszędzie autostrady.Jadąc nim czuję się jakbym jechał właśnie autostradą.To też jest argument ZA i choćby dlatego puki ktoś będzie chciał to czytać,będę pisał nie robiąc sobie nic z postów które z samego założenia niczego innego nie wnoszą poza krytyką.Zgromadzoną ilością materiału dotyczącego tego mało docenianego auta chętnie się podzielę.I to wszystko.
  • #6
    cirrostrato
    Poziom 36  
    Też przy tablicy odpowiadam: mam Mazdę 2.0D 2001r kupiona dwa lata temu (to syna, swoją z 2000r właśnie sprzedaję), olej wymienia mechanik bo nie chcę się brudzić za 20zł i nie mam co z tym olejem (i filtrem) zrobić (ogrzewam gazem) a ponadto kanału w garażu nie mam (żona zabroniła wykonać, potem masa kumpli się zwala do darmowego warsztatu..) a ,,z podłogi'' dość trudno wymienić olej, olej kupuję ZAWSZE w promocji (oj zdarzają się i to duże, można nawet trafić bańki 4l za 69zł niezwykle rzadko w dużych sieciowych marketach) Shell 10W40, filtry kupuję w hurtowni kumpla znacznie taniej, filtr paliwa wymieniam sam. Nie jestem krezusem ale nie wszystko trzeba robić samemu nawet w autku z 2000r, w życiu w żadnym warsztacie autoryzowanym nigdy nie byłem, w zasadzie nigdy nie miałem samochodu fabrycznie nowego. Chyba to tyle w tym temacie, pozdrawiam.
  • #7
    PLANET1AA
    Poziom 9  
    koledzy prawda jest taka, ze naprawde wiele mozna samemu wykonac wiele prac w domu bez mechanika. Jak to ktos stwierdził ze jak sie nie jedzie do mechanika to potem sie londuje na drzewie itp. Koledzy miałem wiele przykładów na mechanikow jacy to z niego fachowcy. Miałem kiedys citroena BX. Zaczeła lac pompa hydrauliczna. Pojechałem własnie do takiego pana mechanika który sie znał na wszystkim. Do tego specjalista od Francuzów. Diagnoza była jedna. Pompa nie do naprawy wymiana na nową koszt 2000 zł lub uzywana koszt 800 zł plus oczywiscie robocizna która jest bardzo skomplikowana. Cóż miałem do stracenia. pompa i tak do wymiany. Postanowilem sam ja rozebrać. Co sie okazało?? wymienilem simering za 3 zł i gotowe. Praca moja trwała 3 godziny. Koszt 3 zł.
    Inny przypadek zerwanie zaworu w silniku. Remont silnika oczywiscie. Mechanik był przy moich umiejetnosciach obowiazkowy. Po 300 km okazało sie ze koło pasowe od wału nie dokrecone, alternator trzymał sie juz na jednej srubie reszta juz wypadła. Nastepna sytuacja. Renault Kango i wymiana łożyska przy prawym przednim kole. Wycena u mechanika 750 zł z materiałem i pozostawic auto minimum na dzien. łozysko oczywiscie z podrubek bo orginał za drogi. W tym czasie pracowałem we Francji. Łożysko nie było jeszcze tak tragiczne wiec stwierdziłem, że pojade jeszcze na nim w trase. We Francji okazało sie ze juz nie moge z nim zwlekac. Poszedłem do zakładu mechanicznego. Koszt pracy z orginalmym materiałem 680 zł w tym przeglad układu jezdnego i gwarancja na 12 miesiecy. Dodam, że łozysko orginalne. Czas pracy 45 minut.
    Podsumowujac. nie bede podsumowywał. Każdy wyciągnie wnioski jakich mamy mechaników. Wiec co mogę to robię sam a czego nie mogę to szukam pewnych warsztatów.
  • #8
    kamil907
    Poziom 28  
    Dokładnie taka jest prawda, że bardzo trudno jest trafić na solidnego i jednocześnie uczciwego mechanika. Większość albo w ogóle nie ma pojęcia co robi, a jeśli już jakieś pojęcie mają to naciągają na niepotrzebne naprawy elementów które są sprawne. Dlatego dobrze jest mieć odpowiedni poziom wiedzy na temat mechaniki i nawet jeśli jej nie wykorzystujemy w praktyce bo nam się po prostu nie chce to przynajmniej nie damy się oszukać.
    Tak przy okazji wtrącę uwagę dla kolegi cirrostrato: zabawne są te twoje historyjki o tych mazdach, z których jedna jest twoja, a jednak syna... drugą sprzedajesz już dwa lata... ble ble ble..itd. Już n-ty raz to czytam w różnych tematach i wywołuje to u mnie uśmiech na twarzy. Trzymajmy się rzeczowo tematów, a nie opisujmy swoich prywatnych, rodzinnch przeżyć jak w telenoweli. Tyle ode mnie.
  • #9
    PLANET1AA
    Poziom 9  
    koledzy przede wszystkim to nie dajmy się ponieść urokowi niby zachodu. gdzie mechanik jest od samochodów, elektryk od elektryki itd. Prawda jest taka ze mechanik jest potrzebny , jak hydraulik czy informatyk. Ale bądźmy rozsądni. do żarówki nie wzywamy elektryka, do wgrania jakiegoś programu informatyka jak i do wykręcenia dwóch śrubek nie jest konieczny mechanik. Każdy sobie majsterkuje tez samodzielnie tam gdzie potrafi. i to nie znaczy ze chce oszczędzić ale czasem i się oderwać od codzienności czy odprężyć. Tak jest u nas i tak jest na zachodzie tez.
  • #10
    blazej.1994
    Poziom 24  
    Tak naprawdę na dobra sprawę idąc z autem do mechanika musimy wiedzieć więcej od niego, najlepiej mówić mu co ma robić i pilnować czy się z czymś nie zakoleguje.
  • #11
    cirrostrato
    Poziom 36  
    kamil907 napisał:

    Tak przy okazji wtrącę uwagę dla kolegi cirrostrato: zabawne są te twoje historyjki o tych mazdach, z których jedna jest twoja, a jednak syna... drugą sprzedajesz już dwa lata...
    Ostatni raz o Mazdach: syn z Norwegii podstawił mi swoją Mazdę pod koniec września (tam ma już inne autko tam zarejestrowane) bo miał ją tam (tyle tam można) dwa lata, ubezpieczenie ma do 4 listopada i ,,kupię ją'' od syna 28 października (umowa spisana), swoją sprzedam (kupiec jest) na początku listopada (skąd wytrzasnąłeś te dwa lata?). Samochód syna świetny i trochę młodszy niż mój, mam nadzieję że mi będzie długo służył, potrafię przy nim dużo sam zrobić a mój mechanik jeszcze więcej ale nie będę kolegów nigdy tym zanudzał.
  • #12
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Miło się czyta, często z klientami rozmawiam i aż włosy dęba stają od opowieści jakie przewały robią inni mechanicy. Waszymi wypowiedziami się nie przejmuję bo internet cierpliwy jest jak papier, ale opowieści klientów często zgadzają się ze stanem faktycznym samochodu, więc nie trudno uwierzyć.

    Pamiętajcie że często Wy też nie jesteście bez winy i każdy medal ma dwie strony.

    Jak już tak narzekacie, to nie zapomnijcie o urzędnikach, lekarzach, prawnikach.....
  • #13
    blazej.1994
    Poziom 24  
    W każdym zawodzie zdarzają się mniejszości lub większe wpadki, niektóre mniej a nie które bardziej niebezpieczne. W siostry corsie padł czujnik światła cofania, samochód poszedł do mechanika, tamten skasował jak z kosmosu. Na drugi dzień cofamy- ciemno. Pod maską nawet śladu po kluczu na czujniku. Jedziemy do typa- on odrazu pod maskę- nie patrzcie mi na ręce bo się denerwuje. Jak takiego szanować?
  • #14
    PLANET1AA
    Poziom 9  
    Takiemu nie oddawać auta. fakt jest jeden. Tak mechanicy oszukują to szkoda mówić. Ale wina jest też systemu. Mechanik jest specjalistą od samochodów. Jako laicy oddajemy im swoje życie w ręce za pośrednictwem swoich aut. My nie musimy się znać na tym natomiast on tak. Jak coś robi to musi brać odpowiedzialność za swoja prace. Może podam taki przykład z nieco innej sytuacji aby nie opowiadać dwa razy tej samej historii co wcześniej. Gdy nadszedł sezon zimowy przyszedł i czas na zmianę opon na zimowe. Rzecz się działa we Francji. Do mojego Kangoo który jest zarejestrowany jako ciężarowy o ładowności 700 kg (ale nigdy nie ładowałem do niego więcej niż 200 max 300 kg) chciałem kupić i założyć opony jak od osobówki. Odwiedziłem kilkanaście warsztatów i nikt ale to nikt nie chciał mi założyć zwykłych opon. Powód prosty. Jak się tłumaczyli on nie będzie siedział za to że mi założył złe opony w razie wypadku. Cóż i mi tez dało to trochę do myślenia i postąpiłem tak jak zaleca serwisant.
  • #15
    blazej.1994
    Poziom 24  
    Najlepsze że to był starszy pan mechanik, podobno z renomą. Tak samo było z gazownikiem, typowy wymieniacz, diagnoza- parownik na złom. 600zł naprawa. Jakoś mhm chciało mi się wierzyć, pojechałem do innego. Wymienił pękniętą membrane zapłaciłem 100zł i jeszcze podziękował, auto już 2 rok chodzi.
  • #16
    forevwers
    Poziom 19  
    To wszystko sie sprowadza do jednego i moze ktos mnie bedzie krytykowal ale egzamin na prawojazdy powinien obejmowac nie tylo rozpoznawanie lokorow korkow od wody, oleju i plynu ale tez co to jest silnik, zawieszenie, jak to wszystko dziala itd itp. Nie mowie zeby kazdy byl mechanikiem ale zeby chociaz podstawy znal... bo umiejetne zdiagnozowanie glupiego "stukania", "prykania", "kichania" znacznie pomoze ... "mechanikom" w nakierowaniu na usterke.


    Jednym slowem:

    Chcesz jezdzic bezpiecznie to doczytaj na jakiej zasadzie cos w aucie dziala (schemat jest jeden dla wszystkich aut, inne sa rozwiazania) pozniej jedz do mechanika z "awaria i nie dawaj sobie kitu wciskac.
  • #17
    cefaloid
    Poziom 32  
    miroslaw998 napisał:
    zaraz po zakupie pojechałem do zaprzyjaźnionego warsztatu gdzie koledzy mechanicy gdy zobaczyli czym przyjechałem,zrobili głupawe miny i hurem krzyknęli-chłopie to Francuz,a kto sobie z tym poradzi.Dodam że wcześniej podobnie reagowali na Mercedesa czy Opla.Francuz,Niemiec czy Amerykanin-wszystko be bo trzeba coś zrobić a nie tylko podkręcić coś lub dokręcić śrubkę.Najzwyklejsze lenie.

    Po prostu trzeba tam więcej nie jeździć i odradzać komu się da.
    Głód w oczy zajrzy to się wezmą do roboty - a jak nie umieją to do zamiatania ulic też są potrzebni pracownicy.
    Zanim oddasz auto do mechanika, zasięgnij opinii czy to partacz. Są też dobrzy mechanicy, którzy się swej pracy oddają z pasją i należy jeździć tylko do takich i tylko im dawać zarobić. W ten sposób ich promujemy.
    Pamiętaj że wiele zrobisz sam (wymiana klocków czy coś w tym stylu), a coś innego wymieniać samemu się nie opłaci (np wymiana amortyzatorów przód) bo a to nie masz ściągacza sprężyn a to jakiegoś klucza i kupując te narzędzia wyjdzie Cię 5x drożej.

    Z drugiej strony jak byłem instalować LPG i na przeglądy instalacji to za każdym razem widziałem te same zabawne historie w drugą stronę:
    Podjeżdża koleś zdezelowanym autem z LPG i "jojczy" jaki to gazownik niedobry bo auto na gazie jeździ źle - i żąda poprawek bo przecież zapłacił. Od razu widać że to auto nawet na benzynie nie będzie dobrze jeździło bo jest po prostu zdezelowane, albo np nigdy nie miało wymienianych świec (jak byłem to gazownik pokazywał jednemu gościowi z wielkimi roszczeniami jak powinna wyglądać świeca a jak wyglądają jego świece :D - ale było też paru innych z jeżdżącymi trupami).
  • #18
    miroslaw998
    Poziom 9  
    Rozpocząłem ten wątek a więc "pociągnę" go dalej.Odeszliśmy trochę od tego kto co robi ewentualnie w swoim aucie ale wszystkie posty w zasadzie są utrzymane w pewnej konwencji do której dodam jeszcze to.Fakt potraktowania mnie przez w końcu koleżeństwo w warsztacie nie zrobił mi krzywdy ale spowodował we mnie odrobinę złości która spowodowała nic innego jak chęć rewanżu na zasadzie ja wam ...udowodnię,dziękuję.Jak zwał tak zwał.Koleżeństwo nasze brało się z faktu że wszyscy [mowa o 4 osobach] spotkaliśmy się pracując u jednego z dealerów samochodów renomowanej marki.[nazwę sobie darujmy,zasady bardzo podobne]Tam to oni mi podlegali i czasami w żartach bo w żartach ale "kopałem ich" nazywając małpami.Wiedzieli że to żarty i nikt się nie obrażał.Dlaczego taka nazwa.Ano swego czasu nazwałem ich pracę małpią bo jak w zasadzie wszystkim wiadomo u każdego dealera liczyły się dwa czynniki.Sprzedaż samochodów i rotacja części na magazynie.Tam nikt nie naprawiał!Dziwne?Wcale nie.Jak ktoś przyjechał to następowała diagnoza,po czym szło się do magazynu i pobierało odpowiedni element i wymieniało.Czy to nie małpia robota?Odkręcenie kilku śrubek i w miejsce starej,wstawić nową część?Ale,ale.Ten jednak kto chciał aby się czegoś nauczyć zawsze miał możliwość pogłębienia wiedzy.Uczestniczyli bardzo często w szkoleniach organizowanych przez koncern [szkolenie kończyło się certyfikatem] albo po pewnym czasie,gdy urosła "góra" wymienionych części pojawiał się w firmie tzw likwidator.Ten dopiero miał fuchę!!!Części wręcz w idealnym stanie [dosłownie] wymagające drobnej ingerencji traktował młotkiem.Tłukł wszystko co miał na liście a co zostało powimieniane w autach klientów.Żal czasami "ściskał pośladki" gdy widziało się jego poczynania.Ci jednak co chcieli się uczyć w sobie tylko znany sposób dobierali się do tych części,choćby po to aby dowiedzieć się coś o zasadzie działania lub wręcz uratować przed kasacją.Tak dzieje się do dzisiaj prawie w każdym autoryzowanym serwisie.Tym którzy mają jakieś wątpliwości lub nie dają wiary a przeżyli kilka lat mając do czynienia z dealerami,przypomnę tylko jak to na drzwiach prowadzących bezpośrednio z biura serwisu do serwisu pojawiły się kartki z napisem; "mając na uwadze bezpieczeństwo klienta z uwagi na pracujące w serwisie podnośniki etc".Zauważyliście to?Jak od pewnego czasu zaczęto dbać o życie i zdrowie klienta?Generalna zasada jest jednak inna.Tu chodzi o to aby mechanik miał możliwość swobodnego działania.Działania które w wielu niestety przypadkach owocuje powtórną wizytą lub wręcz zmianą dealera.Wyobrażacie sobie klienta,który wydał ileś tysięcy złotych na swój wymarzony,wyśniony samochodzik a tu pan mechanik wlazł pod niego i młotkiem na...la w jego cacko?!Wielu zawału by dostało gdyby widzieli co robią z jego autem ale zaznaczam,czasami tak trzeba.To konieczniść.Kartki które przestrzegają nas przed wejściem na serwis a tym samym uniemożliwiające nam, patrzenie na ręce mechanika są też powodem innych,napiszę wprost świństw mających miejsce.Możliwość dostępu do części,powoduje też pewne pokusy.Zastrzegam że jest to tylko przykład ale przykład z którym się spotkałem.Jest to podmiana części.Nie wiem jak jest w tej chwili ale za, jak to nazwę moich czasów połowa mechaników dysponowała swoimi cichymi garażami,gdzie dorabiała sobie po godzinach.Nie są nam obce takie sytuacje gdzie klient w serwisie po diagnozie komputerowej słyszał szept do ucha mechanika."Tu taka naprawa kosztuje tyle i tyle a ja po godzinach zrobię to za tyle."Nie znamy tego?Znamy.Różnica w cenie zazwyczaj tak do nas przemawiała że zgadzaliśmy się i ...tu pan mechanik miał możliwość wymiany [podmiany]czegoś co wcześniej "zdobył" od tzw dawcy w autoryzowanym serwisie.A gdy już w grę wchodziły auta z tzw floty,leasingowe lub auta po prostu firmowe to już pełne pole do popisu.Daleki jestem od tego aby to uogólniać ale znam takie przypadki.Swego czasu,przynajmniej w firmie gdzie pracowałem podpisywano tzw lojalki.Dotyczyły różnie,zakazu pracy u konkurencji przez pewien okres czasu lub pracy po godzinach.Warunki ekonomiczne i brak możliwości godziwego wynagradzania pracowników [ile wynosi godziwe?] spowodował że jeżeli dorabiał już po godzinach to miał zakaz "robienia" marki z którą pracował na codzień.Tak czy inaczej,to eldorado.Trwa to do dziś.Ludzie jednak jak świat światem dzielili się zawsze na mądrych i głupich,na uczciwych i tych mniej uczciwych.To samo dotyczy mechaników.Jak ktoś chciał i chce się czegoś nauczyć to się nauczy i zawsze będzie miał grono klientów.Nawet reklamy nie potrzebuje bo to lotem pantoflowej poczty się rozchodzi gdzie kto dobrze naprawia i w czym się specjalizuje.Na temat innych form szkolenia dzisiejszych mechaników wypowiadać się raczej nie będę bo do dziś mam przed oczami obraz delikwenta zdającego praktyczny egzamin i nie mający pojęcia jak wymienić klocki w samochodzie.Cóż,egzaminator stwierdził że "rynek go nauczy" a szkoła poprawiła sobie statystykę "wypuszczając" w miasto kogoś z papierami.Tymi jednak niczego nie naprawi a rynek skieruje go gdzieś na budowę,do betoniarki.I niech tak pozostanie.
  • #19
    cirrostrato
    Poziom 36  
    Podsumuję temat: jeśli ktoś jest z Warszawy i temat go zainteresuje, podeślę na pw adres warsztatu (Targówek/Zacisze), gdzie nie zedrą z klienta i zrobią naprawdę dobrą robotę, fachowo doradzą, to mój serwisant i za niego ręczę, warsztat może nie wygląda rewelacyjnie (dzierżawiony więc nikt rozsądny nie będzie inwestował) ale narzędzia mają a przede wszystkim wiedzę a to najważniejsze. Nigdy się nie zawiodłem, nigdy nie zmienię (póki zakład będzie działał) serwisanta, roboty mają dużo i trzeba się umawiać (ale raczej na godzinę/dzień niż za tydzień) ale robią praktycznie od ręki.
  • #20
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda
    miroslaw998, a powiedz mi ile procent z tych prac było gwarancyjnych? Jeśli na gwarancji wymieniał całe elementy/podzespoły, to w sumie z korzyścią dla klienta.
  • #21
    miroslaw998
    Poziom 9  
    miroslaw998, a powiedz mi ile procent z tych prac było gwarancyjnych? Jeśli na gwarancji wymieniał całe elementy/podzespoły, to w sumie z korzyścią dla klienta.

    98 %.Reszta po zakończeniu okresu gwarancyjnego jedzie "w krzaki" do p.Zdzisia,Krzysia czy Marcysia tylko dlatego że za sam wjazd na plac do rachunku miał klient dopisywane 50 złotych a jak w tablicy rejestracyjnej widniały charakterystyczne dla "zaprzyjaźnionego" miasta literki to dopisywano 100 złotych.To wcale nie jest żart.Co zaś tyczy się zdania w którym sugerujesz że skoro wymieniał to działał z korzyścią dla klienta,nie będę tego dalej rozwijał.Napiszę tylko że są bardzo zdolni ludzie,potrafiący zregenerować [naprawić] pewne elementy.Zapewne znasz pojęcie "podróbka".Swego czasu zastąpiono je słowem zamiennik.I tylko on wiedział co klientowi do auta wmontował.Daję ci słowo,że położę przed Tobą sto elementów oryginalnych i zamienników.Jak myślisz,rozróżnisz?W takim Poznaniu czy Gdańsku na placu widziałem masę takich części,zapakowanych nawet w oryginalne opakowania.Nie brnijmy jednak w ten kierunek,to śliski temat choć nadal praktykowany.
  • #22
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Słuchaj, nie mam tu na myśli wałów z montowaniem zamienników a płaceniem za oryginał.

    Jeśli auto było na gwarancji i wymieniana została cała skrzynia zamiast jej naprawy, za wymianę płacił producent, to jest to z punktu widzenia klienta lepiej prawda?
  • #23
    miroslaw998
    Poziom 9  
    O czymś takim wcale nie będę dyskutował bo poza faktem że masz rację nie widzę tu jakichś wałów.To co pisałem wyżej dotyczyło wielu innych elementów bez których auto nawet z miejsca nie ruszy.I nie mam tu na myśli kół.Dzisiejsze auta są nafaszerowane elektroniką,czujnikami etc.Czy klient,a już napewno ten flotowy po odebraniu auta z przeglądu sprawdza z czym przyjechał a z czym wyjechał?Mam tu na myśli choćby alternatory czy wszystkie inne części eksploatacyjne które w zależności od przebiegu powinny zostać w aucie wymienione na nowe.Zaznaczam na nowe a nie regenerowane czy zastąpione zamiennikiem,skoro ktoś z magazynu pobrał te części a klient na fakturze nimi obciążony został. Jeżeli następnie wcześniej umówionego klienta spotkam w garażu do którego przyjedzie a ja przed nim wiedząc co mu dolega z diagnozy wykonanej w serwisie położę części z emblematami powiedzmy GM lub SKF czy temu podobne to ten klient po pierwsze do serwisu już raczej nie pojedzie [chyba że na diagnozę komputerową] i jest przekonany że nikt nie montuje mu "fuzlu".Nie zastanawia się jednak że wcześniej tenże mechanik zakupił gdziekolwiek jakiś fuzel który zamontował w innym aucie.Dokonał gdzieś u kogoś podmiany.Jeżeli ktoś jest mało uważny,zbyt ufny albo wręcz chodzi tu o auto flotowe,które dziś jeździ tu a jutro w innym zakątku kraju,to jest to rzecz nie do wyłapania.To zresztą inny temat.Daleko odbiegający,mogący jedynie wyostrzyć naszą czujność.
  • #24
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto