Mieszkam w bloku w 2 pokojach. Mieszkanie jest wyposażone w mierniki ciepła elektroniczne. Mierniki są po jednym w każdym pokoju. Kaloryfery w kuchni i łazience nie mają podzielników i grzeją na full. W dużym pokoju rury doprowadzające wodę do kaloryfera są gorące i nie trzeba włączać kaloryfera by było ciepło w pokoju + 24C. W małym pokoju kaloryfer także jest wyłączony, ale rury są zimne. Odkręcenie zaworu powoduje nagrzewanie się rur od dołu. Rury i kaloryfer rozgrzewają się proporcjonalnie do stopnia odkręcenia zaworu.
Zauważyłem to dopiero wczoraj i zastanawia mnie dlaczego dzieje się tak w małym pokoju a w dużym rury są cały czas gorące pomimo, że nie włączam w ogóle kaloryfera nawet na chwile. Ponadto wczoraj udało mi się włączyć kaloryfer na chwilę i rozgrzać rury. Następnie wyłączyłem go, ale rury pozostały gorące do następnego dnia. Po intensywnym wietrzeniu pokoju wystygły. Nie udało mi się powtórzyć tego zabiegu dzisiaj. Rury stygną od razu po wyłączeniu kaloryfera.
Proszę o pomoc w zrozumieniu tego procesu oraz w zrozumieniu działania takiej instalacji centralnego ogrzewania. Mieszkam na ostatnim 4 piętrze. Blok jest stary i ma instalacje poziomą - przez wszystkie pomieszczenia biegnie pozioma rurka przy suficie. Do dzisiaj wydawało mi się, że nią rozprowadzana jest woda do pionów i od góry rozprowadzana jest ciepła woda do mieszkań. Dziś zdziwiłem się mocno, gdy zauważyłem, że rura po włączeniu kaloryfera rozgrzewa się od dołu.
Ponadto nie mam pojęcia dlaczego w kuchni jest tak duży kaloryfer. Biegnie od podłogi do sufitu, ma cztery rury o sporym przekroju, od góry biegną dwie małe rurki jedna w dół w podłogę druga w górę do poziomej rurki. Czy to jest oprócz kaloryfera jakiś zbiornik wyrównawczy, odpowietrzający ? Proszę o informację lub o odnośnik do nich, lub jedno i drugie.
Uprzejmie dziękuję.
Zauważyłem to dopiero wczoraj i zastanawia mnie dlaczego dzieje się tak w małym pokoju a w dużym rury są cały czas gorące pomimo, że nie włączam w ogóle kaloryfera nawet na chwile. Ponadto wczoraj udało mi się włączyć kaloryfer na chwilę i rozgrzać rury. Następnie wyłączyłem go, ale rury pozostały gorące do następnego dnia. Po intensywnym wietrzeniu pokoju wystygły. Nie udało mi się powtórzyć tego zabiegu dzisiaj. Rury stygną od razu po wyłączeniu kaloryfera.
Proszę o pomoc w zrozumieniu tego procesu oraz w zrozumieniu działania takiej instalacji centralnego ogrzewania. Mieszkam na ostatnim 4 piętrze. Blok jest stary i ma instalacje poziomą - przez wszystkie pomieszczenia biegnie pozioma rurka przy suficie. Do dzisiaj wydawało mi się, że nią rozprowadzana jest woda do pionów i od góry rozprowadzana jest ciepła woda do mieszkań. Dziś zdziwiłem się mocno, gdy zauważyłem, że rura po włączeniu kaloryfera rozgrzewa się od dołu.
Ponadto nie mam pojęcia dlaczego w kuchni jest tak duży kaloryfer. Biegnie od podłogi do sufitu, ma cztery rury o sporym przekroju, od góry biegną dwie małe rurki jedna w dół w podłogę druga w górę do poziomej rurki. Czy to jest oprócz kaloryfera jakiś zbiornik wyrównawczy, odpowietrzający ? Proszę o informację lub o odnośnik do nich, lub jedno i drugie.
Uprzejmie dziękuję.