Oglądam ostatnio na discavery ten program o poszukiwaniu złota.
I szukam o co w tym chodzi.
Rozwalają ziemie na małe ziarenka. I potem płuczą przez bawełniane dywany.
No ale czemu akurat tak?
Na moje oko jeśli znaleźli by nie wiem 2g zarodek to przecież spłynął by w dół.
No i czemu złoto akurat zagłębia się w dywany?
Jakieś oddziaływanie elektrostatyczne czy co.
Swego czasu Cejrowski pokazywał to samo z żwiru rzecznego. I też puszczali przez takie maty.
O ile mi wiadomo złoto jest diamagnetykiem. Więc moja koncepcja elektromagnesu jest błędna. No i gdyby było przyciągane to używali by elektromagnesu.
Przecież to musi być proste a szukam ponad h.
I poza tym że używano baraniego futra itd, misek, gumy itd nie znalazłem nic.
Nie chodzi mi o przeróbkę tego bo to już było nawet opisywane tu przy odzyskiwaniu złota ze styków. A jedynie o proces płukania.
I szukam o co w tym chodzi.
Rozwalają ziemie na małe ziarenka. I potem płuczą przez bawełniane dywany.
No ale czemu akurat tak?
Na moje oko jeśli znaleźli by nie wiem 2g zarodek to przecież spłynął by w dół.
No i czemu złoto akurat zagłębia się w dywany?
Jakieś oddziaływanie elektrostatyczne czy co.
Swego czasu Cejrowski pokazywał to samo z żwiru rzecznego. I też puszczali przez takie maty.
O ile mi wiadomo złoto jest diamagnetykiem. Więc moja koncepcja elektromagnesu jest błędna. No i gdyby było przyciągane to używali by elektromagnesu.
Przecież to musi być proste a szukam ponad h.
I poza tym że używano baraniego futra itd, misek, gumy itd nie znalazłem nic.
Nie chodzi mi o przeróbkę tego bo to już było nawet opisywane tu przy odzyskiwaniu złota ze styków. A jedynie o proces płukania.