Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wyjazd do niemiec po auto - gdzie szukać, od kogo kupić?

Sołtys_Elbląga 28 Kwi 2013 20:30 42372 23
  • #1 28 Kwi 2013 20:30
    Sołtys_Elbląga
    Poziom 31  

    Witam. Sporo poszukiwałem samochodu na naszych serwisach internetowych. Każde w idealnym stanie i bez najmniejszej ryski. Wymienione oleje i rozrządy itp no i licznik, żaden nie ma 200.000 km. Patrząc na niemieckie serwisy samochody mają po 250.000 albo i lepiej (mowa o rocznikach 2004 - 2006).
    No i w tamtych to przegub stuka, to gdzieś zarysowany pod marketem czy coś.
    Ale dziwnym trafem wjeżdżając do Polski wszystko się naprawia i wymienia a co najciekawsze to i na lawecie, wmawiając, że na kołach przyjechało.

    Teraz tak. Kumpel powiedział mi, że jadąc do Niemiec będę tam musiał tablice z żółtym paskiem załatwić, zaś jak widzę na portalach to auta są na niemieckich tablicach. Czy firma może nie przerejestrowywać czy o co chodzi?

    Co najważniejsze kupiłbym taki samochód o 1000zł czy nawet więcej taniej znając jego stan, chyba, że Niemcy też kłamią aczkolwiek przeglądając niemieckie serwisy opisują usterki. Tu coś puka a tu stuka i dlatego cena niska. No bo kto normalny do sprzedaży auta wymienia wszystko i jeszcze przecenia?

    Proszę o opinię i doświadczenia od tych, którzy jeżdżą lub byli po wymarzone auto.

    -2 23
  • #2 28 Kwi 2013 20:41
    jarewa
    Poziom 31  

    Ponad połowa tych aut to i tak Polacy sprzedają. A jak z komisu to jeszcze większe wałki. Nie kupisz normalnego auta od Niemca tylko po znajomości.

    4
  • #3 28 Kwi 2013 22:49
    leszek-56
    Poziom 19  

    Kup od oryginalnego Niemca staruszka który jeździł tylko do kościoła ,oczywiście niebity .Zastanawiam się jakiej odpowiedzi oczekujesz ,ile milionów mieszka w Niemczech ile nacji ile dziesiątków tysięcy komisów czy handlarzy a ty chcesz krótkiej konkretnej informacji najlepiej z nazwiskiem .Sory za ironię ale nie mogłem się opanować .

    1
  • #4 28 Kwi 2013 23:44
    krocze
    Poziom 25  

    Sołtys_Elbląga napisał:
    żaden nie ma 200.000 km. Patrząc na niemieckie serwisy samochody mają po 250.000 albo i lepiej


    Bo wśród polskiego narodu są takie durnie, że jak im nie cofnisz licznika i powiesz, że co było robione lub wymaga naprawy to nie kupią! To nie ironia, tylko doświadczenie z autopsji. Nigdy nie cofnąłem licznika w aucie swoim, ale pomimo, iż je serwisuję i wygląda jak nowe przy ponad 300kilo km, to i tak kupują te z cofniętym licznikiem.

    Znajomy, ani nikt z internetu nie chciał mojego samochodu, którym jeździłem 2 lata, bo mówiłem otwarcie co trzeba porobić i, że przebieg ponad 200kilo km. Kupowali te inne ideały z ogłoszeń, droższe. Tak samo postąpił znajomy, który wolał słyszeć, że kupuje ideał z małym przebiegiem. I tak kupił auto drożej, powypadkowe z dwa razy cofniętym licznikiem i cieszy paszczę, że ma ideał..., a w moim wystarczyło wymienić łożyska.

    W Niemczech tacy sami ludzie jak w Polsce, mit uczciwych powstał na potrzeby zbytu, ale tam przynajmniej nie tak łatwo dostać TUV na 2 lata jak u nas..., więc nawet złom jest lepszy niż u nas.

    Co do tablic, jak się dogadasz to wracasz na ich tablicach i im odsyłasz, ale tutaj trzeba kultury wyższej, niż mówiąc trywialnie o niektórych cwaniakach, tłustego, zarośniętego handlarza...

    Ja od 8 lat nie kupiłem sobie żadnego auta w Polsce, bo wiem jakie złomy tu wczesniej oglądałem, ale w Niemczech 5 i w Belgii jedno (dbają tam o lakier). Bez problemu nimi jeździłem i tłukłem kilometry po kraju.

    -2
  • #5 29 Kwi 2013 18:08
    Sołtys_Elbląga
    Poziom 31  

    leszek-56 napisał:
    Kup od oryginalnego Niemca staruszka który jeździł tylko do kościoła ,oczywiście niebity


    To takiego kupię od każdego handlarza. I to w TDI z 120.000 przebiegiem z 98 roku.

    Mam sporo znajomych co gadają o przebiegach, że wiedzą o cofaniu itp, ale jak się pochwaliłem, że niedawno przekroczyłem 400.000 benzyniakiem to każdy tam gada, że duży przebieg, bo oni mają w nich ledwo 200.000 nabite.. Ale co zrobić.
    Do rzeczy.

    Chodzi mi o to, że pewnie ktoś z was był po auto lub pracuje tam i orientuje się mniej więcej jak to wszystko działa, wygląda i takie tam. Dla mnie auto może mieć puknięty zderzak i jakieś ryski czy coś, byle nie umyty silnik i inne ukryte złe rzeczy.
    Po prostu potrzebuję porady gdzie najlepiej jechać, gdzie szukać i w ogóle.

    1
  • #6 29 Kwi 2013 21:44
    krocze
    Poziom 25  

    szukać na autoscout24.de, mobile.de, jechać najlepiej do Beneluksu, omijać Włochy i Austrię.

    0
  • #7 01 Maj 2013 10:49
    T5
    Admin grupy Samochody

    Szukaj od prywatnych sprzedawców, w serwisach. Komisy i autohandle zostaw na czarną godzinę. Niemcy cofają tak samo jak polacy te liczniki. Turków w komisach omijaj. I zawsze znajdź kilka aut którymi jestes zainteresowany żebyś nie jeździł na darmo.I nie kupuj na siłę i nie napalaj się. Niemcy też wychodzą z założenia że jak naprawa droga to trzeba auto sprzedać i kupić nowe.

    5
  • #8 01 Maj 2013 19:05
    Sołtys_Elbląga
    Poziom 31  

    No dziś zjeździłem prawie 400km za prywaciarzami. Byłem gdzieś za Grudziądzem. Mówię, niech będzie ten diesel, aczkolwiek czaje się na 407 2.2 w benzynie. Trafił się 2.0 HDI. Pytam gościa o dwu masę, odpowiedział, że nie wie co to jest... Potem mówię, że niepokoi mnie dźwięk przy ruszaniu i auto nie ciągnie. Odparł, że więcej gazu. Jeździłem z 20 rodzajami diesla i każdy przy puszczaniu sprzęgła zaczynał ciągnąć, ten tak nie chciał. Czy one tak mają? Dźwięk taki jak szuranie, odparł, że peugeoty tak mają...
    Inny kolejny - nic nie stuka nic nie puka a trzęsie kierownicą przy 100km/h - panie, bo trzeba opony zmienić, te już stare i to od nich... Szkoda, że przez telefon tego nie powiedział.

    Jeszcze tego chciałbym sprawdzić: http://otomoto.pl/peugeot-407-zarejestrowany-w-polsce-2-0hdi.html

    3.1.18. Zabronione jest publikowanie informacji do źródeł, które po pewnym czasie wygasają (publikowanie odnośników do stron o charakterze krótkotrwałym). S.


    Dodano po 35 [sekundy]:

    Ale niech gość naprawi klimę, bo ja kupię a okaże się, że chłodnica jeszcze do wymiany...

    1
  • #9 01 Maj 2013 23:16
    krocze
    Poziom 25  

    Pytasz o wyjazd do Niemiec, a jeździsz po Polsce...

    0
  • #10 01 Maj 2013 23:34
    Sołtys_Elbląga
    Poziom 31  

    Od czegoś trzeba zacząć...

    1
  • #11 02 Maj 2013 08:52
    jarewa
    Poziom 31  

    To zacznij oszczędzać bo z tego co widzę to tobie wszystko przeszkadza tam puka tam nie ciągnie tam nie działa. Nigdy nie kupisz używki jak nowy z salonu.

    0
  • #12 02 Maj 2013 12:37
    krocze
    Poziom 25  

    Dokładnie tak, zawsze należy wychodzić z założenia, że w auto trzeba zaraz po zakupie włożyć nawet te kilka tysięcy, więc nigdy nie przejmuję się zbytnio elementami eksploatacyjnymi, większą wagę przykładam do silnika i karoserii, mają być niekombinowane, reszta da się zrobić.

    Nie da się kupić auta, którego nie trzeba by było robić po zakupie, no chyba, że kupuje się na zachodzie z młodym TUV'em (nie mylić z HU/AU), tam tego przeglądu nie przejdzie złom, bo w papierki notują nawet plamki rdzy na podwoziu..., a jak tłumik nieszczelny to nie przejdzie. Uważać tylko na turków, którzy takie przeglądu załatwiają, ale w przypadku zakupu priwat nie trzeba się tego obawiać.

    Dodano po 7 [minuty]:

    Poprzeglądałem ogłoszenia w Niemczech i jest dla przykładu 407 HDi 2007 rok, priwat z TUV'em, idealny stan, kupa rzeczy powymienianych, na alu 17 za 4kilo eu do negocjacji. Niepodrapany, niezniszczony jak te w Polsce, droższy, ale w lepszym stanie i młodszy. Jakie auto byś samemu w Niemczech nie kupił będzie lepsze niż w Polsce. Chyba, że problem stanowi język...

    1
  • #13 03 Maj 2013 21:31
    chojinka
    Poziom 27  

    jak chcesz dobrze kupić auto z niemiec to znajdź niemco/polaka aby zadzwonił, wtedy dowiesz sie prawdy o ile nie odbierze turas. dzwoniąc z łamanym niemieckim usłyszysz że auto jak nowe z salonu, niemcowi powiedzą że padła klima i inne...

    2
  • #14 04 Maj 2013 01:58
    krocze
    Poziom 25  

    chojinka napisał:
    niemcowi powiedzą że padła klima i inne...


    Wielokrotnie dzwoniłem szukając swojego autka i nigdy nic nie ukrywali..., władam językiem na poziomie zaawansowanym, ale numer telefonu i tak wyświetla się polski... i jak na razie na kilka aut w kilku latach żadne nie okazało się inne, niż przez telefon.

    1
  • #15 06 Maj 2013 16:35
    Sołtys_Elbląga
    Poziom 31  

    407 szukać na upadłego w benzynie? Interesuje mnie jednostka 2.2. Ma być żwawo i dynamicznie. Aczkolwiek znalazłem 2.0 HDI z kolorowym wyświetlaczem, nie ukrywam podoba mi się. Jak na razie miesięcznie robię około 1000 km. Czasami mniej, czasami więcej. Obecnie mam benzyniaka, myślałem, że jak kupię diesla to będzie stał i używać będę go w trasy. A miasto i takie do 10 km to benzynką. Co o tym myślicie?

    1
  • #16 06 Maj 2013 17:52
    chojinka
    Poziom 27  

    jeżeli robisz dłuższe odcinki niż 5km to możesz diesla kupić, jeśli jedziesz do sklepu za rogiem to tylko i wyłącznie benzyniaka. 407 z silniczkiem 2.0 hdi jest naprawdę dobrym pomysłem...

    0
  • #17 06 Maj 2013 19:52
    cefaloid
    Poziom 30  

    krocze napisał:
    Ja od 8 lat nie kupiłem sobie żadnego auta w Polsce, bo wiem jakie złomy tu wczesniej oglądałem

    A ja dla odmiany postanowiłem kupować właśnie w Polsce ale:
    - nie 'sprowadzone' tylko od goscia, który osobiscie wyjechał tym autem z salonu
    - może mniej 'ubóstwianej' marki ale w miarę nie stare

    I wydaje mi się że w omawianym tu przypadku również nie ma sensu jechać do Niemiec i tam nerwowo reagować 'kupić czy wrócić z niczym'? Pośpiech jest zawsze złym doradcą a na takim wyjeździe do Niemiec pospiech po prostu jest. Dodatkowo wydajesz na takie wyprawy forsę którą tu możesz dołożyć do krajowego.

    Tak że kolego Sołtys_Elbląga - jak nie znasz ich języka i nie masz tam znajomego który Ci na spokojnie jakieś fajne auto upatrzy, to ja bym sobie w ogóle taki 'nerwowy' wyjazd darował, bo sam wyjazd sporo kosztuje a tam z pośpiechu jeszcze kupisz źle. Auto z 2006r to spokojnie znajdziesz w kraju, tylko w ogóle nie czytaj ogłoszeń od handlarzy, szukaj takich co osobiście wyjechali tym autem z salonu. Jak masz w Niemczech kogoś na miejscu, to co innego. Coś Ci upatrzy i wtedy jak najbardziej możesz jechać.

    krocze napisał:
    Nie da się kupić auta, którego nie trzeba by było robić po zakupie (...) Jakie auto byś samemu w Niemczech nie kupił będzie lepsze niż w Polsce. Chyba, że problem stanowi język...

    Jeśli obiektem zainteresowania są auta co najmniej kilkunastoletnie to owszem.
    Dla młodszych nie jest to prawda.

    0
  • #18 09 Maj 2013 22:23
    krocze
    Poziom 25  

    cefaloid napisał:
    szukaj takich co osobiście wyjechali tym autem z salonu.


    Już takiego kupiłem 5-cio latka od nadleśniczego, który o niego dbał, tylko na zakupy jeździł, drugie auto w domu, itp...
    Okazałao się po zakupie, że miał kręcony licznik, i był walnięty w hak - hak zdjęty do sprzedaży, ale belka była pogięta, czego z "nadwozia nei było widać, a wyszło po roku przy wymianie łożysk belki...

    cefaloid napisał:
    Dla młodszych nie jest to prawda.


    Prawda, bo w Polsce panuje zasada złotej rączki - jak czegoś nie ma w serwisie, czy w hurtowni, to dopasują z innego lub naprawią sam element. Na zachodzie nie bawią się w takie pierdoły i wymieniają cały podzespół. Ponadto mają dużo lepsze drogi.

    1
  • #19 26 Maj 2013 19:22
    Samuraj
    Poziom 35  

    Podobnie jak większość osób powyżej potwierdzam tezę iż większość handlarzy to oszuści i myślą że każdy człowiek jest głupi i kupi byle g...o.
    Wiem to po swoim przykładzie gdyż w sobotę zrobiłem małą wycieczkę po samochód, upatrzyłem więc parę sztuk w kierunku którym się wybierałem i w drogę. Opiszę po krótko z jakimi przekrętami się spotkałem:
    - dziwnym trafem ogłoszenia interesujących mnie samochodów mają niski przebieg 15k - 60k choć i zdarzają się takie które mają i po 150k lecz z faktu iż są to auta 2 letnie takie mnie nie interesują. Każdy z takich samochodów (z małym przebiegiem) nie ma książki serwisowej, tez z dużym jak najbardziej mają. Usłyszałem nawet takie wypowiedzi iż auto jest nowe i nie ma jeszcze założonej książki serwisowej. Nie miałem nigdy nowego samochodu lecz zawsze wydawało mi się iż samochód w momencie odbioru samochodu z salonu jest ze wszystkimi dokumentami.
    - jak mówię iż auto mi się podoba i jedziemy do ASO to zaraz są jakieś wykręty, a to że nie ma czasu, a to że w ASO deb...e pracują i najlepiej poszukać warsztatu tuż obok, a najlepiej to u znajomego za płotem. Jak już nalazłem takiego co chciał jechać do ASO 70km to zażądał sobie 1000zł bo jak nie kupie to on cały dzień straci. Oni wszyscy chyba myślą iż przyjdzie człowiek wywali 50k i szczęśliwy pojedzie do domu a auto jakie jest nich sobie sam oceni.
    - w ogłoszeniu przebieg 76k a na miejscu okazuje się 150k. Na pytanie że chyba coś nie tak, usłyszałem odpowiedz że przebieg nie świadczy o kondycji samochodu ! a co liczba nie lakierowanych elementów czy grubość bieżnika ?
    - cena w ogłoszeniu różni się od tej na samochodzie. W ogłoszeniu np 50k a na miejscu 52, a bo wie pan aby lepiej wyglądało, a potem wiem pan ale to cena samego samochodu trzeba doliczyć jeszcze opłaty.
    - w ogłoszeniu serwisowany w ASO a na miejscu okazuje się że nie ma żadnego dokumentu o tym świadczącego. Na pytanie jak to? uzyskałem odpowiedź iż tak nowe to na pewno serwisowane. Normalnie załamać ręce i płakać.
    - cena 47800 po pół godziny udało się wytargować 300zł, ostanie auto wyceniłem na 8000 gdyż takie były ceny rynkowe w ogłoszeniach, przyszedł kupiec powiedział 6500 ja 7000 i kupił zadowolony. Ja szczęśliwy że sprzedałem on że kupił.
    - w ogłoszeniu iż auto było delikatnie uderzone i że jest dokumentacja przed naprawą, zadowolony iż uczciwy sprzedawca oglądam zdjęcia a tam cały przód z wywalonym silnikiem.
    Szukając trochę ponad miesiąc samochodu myślę coraz bardziej nad tym iż chyba udam się do salonu i kupie nowe. Będę wiedział iż nic nie było kombinowane, bo podsumowując powyższe widzę iż sprzedawane są same graty i polizingowe samochody.
    Sam sprzedałem 4 samochodu i każdy miał książkę, był serwisowany, jeśli nie w ASO to choć były rachunki na zakupione części i na naprawy a u handlarzy takie szopki.

    0
  • #20 26 Maj 2013 19:51
    cefaloid
    Poziom 30  

    Samuraj napisał:
    Szukając trochę ponad miesiąc samochodu myślę coraz bardziej nad tym iż chyba udam się do salonu i kupie nowe. Będę wiedział iż nic nie było kombinowane, bo podsumowując powyższe widzę iż sprzedawane są same graty i polizingowe samochody.


    Spokojnie znajdziesz auto warte zakupu. Tylko jak zobaczysz w ogłoszeniu 'sprowadzany' to daruj sobie nawet dzwonienie i pytanie o szczegóły. Olej to ogłoszenie. Za 50 tys to rozważaj tylko i wyłącznie auta od pierwszego właściciela który sam osobiście wyjechał tym autem ze salonu. Inaczej po prostu szkoda twojego czasu.

    Przecież za 50 tys to auto w zasadzie jest świeżo po gwarancji albo w jej trakcie więc jak była jakaś ew. naprawa to oryginalne elementy. Nie zdążyło się też wytłuc na gorszych drogach więc jaką przewagę ma tu sprowadzane? Ty nie rozważasz zakupu 10+ letniego egzemplarza gdzie faktycznie sprowadzone może mieć taką przewagę.

    0
  • #21 26 Maj 2013 20:05
    jarewa
    Poziom 31  

    Zawsze jeszcze są używki w serwisach kilkuletnie 2-5 bo często właściciele biorąc nowe stare zostawiają w rozliczeniu. Taki samochód jest do dalszej odsprzedaży uszykowany przez serwis i kupujesz z gwarancja.

    0
  • #22 26 Maj 2013 20:19
    Samuraj
    Poziom 35  

    Jeszcze jedno mi się przypomniało.
    - auto w ogłoszeniu 2010 a w papierach wpisane 2009, w drugą stronę bym się nie zdziwił, sam miałem auto 1999 a pierwsza rejestracja 2000. Na pytanie co to znowu za numer to usłyszałem iż to auto produkowane na 2010 rok po prostu ręce opadają.
    Mam pytanie jeszcze do osób które maiły samochód z Francji - od jednego handlarza usłyszałem iż nie ma tam książek serwisowych, jak nie ? to gdzie wpisywane są przeglądy gwarancyjne,okresowe i ewentualne naprawy.

    0
  • #23 26 Maj 2013 21:03
    cefaloid
    Poziom 30  

    Samuraj napisał:

    - auto w ogłoszeniu 2010 a w papierach wpisane 2009, w drugą stronę bym się nie zdziwił, sam miałem auto 1999 a pierwsza rejestracja 2000. Na pytanie co to znowu za numer to usłyszałem iż to auto produkowane na 2010 rok po prostu ręce opadają.

    Otóż numer VIN samochodu zawiera tzw. 'rok fiskalny', który nie jest równoważny kalendarzowemu. Jeśli masz auto z listopada lub grudnia np roku 2000 to niemal na pewno numer VIN powie Ci że auto jest z roku 2001. Wykorzystują to handlarze by odmłodzić auto w ogłoszeniu.

    Jeśli chodzi o kilkuletnie auta z Francji to handlarz po raz kolejny bezczelnie kłamie, mają książki jak wszyscy.
    Poczytaj też sobie o zakupie od handlarza auta z Francji na tzw. fakturę vat-marża (niektórzy będą do końca unikać sprecyzowania, że wystawią fakturę vat-marża która jest czymś zupełnie innym jak faktura vat) i ew. późniejszym spotkaniem ze smutnym Panem z US który skonfiskuje przedmiot przestępstwa podatkowego i zażąda zapłacenia zaległego francuskiego podatku VAT. Nie mówię że kazdy handlarz który wystawia fakturę vat-marża chce Cię oszukać bo tak nie jest, ale poczytaj kiedy jest takie ryzyko a kiedy jest to bezpieczna forma zakupu.

    0
  • #24 28 Maj 2013 14:56
    Sołtys_Elbląga
    Poziom 31  

    Auto zakupione. Dokładnie 407 w kombi, 2.0 hdi 136 koni. Jedyne naprawy jakie dokonałem to wymiana węża od zbiorniczka do łączenia do spryskiwaczy (2zł), oleje, filtry i płyny 300zł, czujnik pedału stop 25zł oryginał. Oczywiście przerejestrowanie itp. Pełna elektryka, prócz el kierownicy i inne takie, gps (szkoda, że nie dokładne mapy jak np automapa). Jestem zadowolony. Zrobiłem nim przez 2 tygodnie około 2000 km i na razie tylko tankuję. Oby tak dalej. Podczas zakupu pewien dziadek nic nie ukrywał, to to to to to to to i to do zrobienia.

    1