Sądzę, że wcale nie jest tak prosto. Ostatecznie rozwiązanie układowe jest banalne, lecz należy tu przemyśleć zasadę działania takiego urządzenia.
W lokomotywie prezentowany w powyższym poście układ się sprawdza, gdyż można przyjąć, że maszynista musi jedynie regulować prędkością pociągu (przyspieszanie, hamowanie). Z tego powodu jest tam zastosowana lampka, która włącza się powiedzmy co minutę lub kilka.
W samochodzie niestety oprócz regulacji prędkości pojazdu, musimy regulować tor jazdy (kierownica). Jeśli taki układ z lokomotywy by zaadoptować, to w przypadku, gdy sygnał pojawia się co 30...60 sekund, układ taki będzie nieskuteczny, gdyż najparwdopodobniej samochód znajdzie się już poza zamierzonym torem (drzewo, przeciwległy pas ruchu

) zanim minie 30..60 seklund do wyzwolenia sygnalizacji.
Jeśli natomiast chicałoby się zmniejszyć ten czas, to tak na prawdę nie powinien on wynosić więcej niż kilkanaście sekund (tak sądzę). W praktyce oznaczałoby to, że taki przycisk trzebaby naciskać parę razy na minutę - tak więc mało kto zniósłby taki terror.